Wywieźli i tłukli metalową rurą

Bardzo szybko za kratki mogą wrócić dwaj byli pensjonariusze Zakładu Karnego w Chełmie, którzy ledwie kilka dni po wyjściu na wolność wrzucili do samochodu znajomego, wywieźli go nad jezioro i pobili metalową rurką.

Pod koniec ubiegłego tygodnia do Prokuratury Rejonowej we Włodawie doprowadzono mieszkańca gminy Hańsk i jego kolegę ze Świdnika. – Obaj usłyszeli zarzuty w kierunku artykułu 158 paragraf 1 oraz artykułu 245 Kodeksu Karnego – mówi zastępca prokuratora rejonowego we Włodawie, Sławomir Szymański. – Najkrócej rzecz ujmując, chodzi o pobicie oraz kierowanie gróźb w celu zastraszenia pokrzywdzonego, by ten nie składał zawiadomienia o pobiciu – dodaje prokurator.

Wszyscy trzej bohaterowie tego zajścia to starzy znajomi, którzy razem odsiadywali karę w chełmskim więzieniu. Niedawno opuścili mury zakładu, jednak najwidoczniej nie rozstali się w zgodzie. W ubiegłym tygodniu mieszkaniec gminy Hańsk wraz ze swoim znajomym ze Świdnika wsiedli w samochód i ruszyli do wspólnego znajomego, który jest mieszkańcem gminy Hańsk. Napastnicy wciągnęli niedawnego współwięźnia do samochodu i ruszyli w stronę Wytyczna. W okolicach tamtejszego jeziora wjechali na ubocze i metalową rurką dotkliwie pobili porwanego.

Na odchodne zagrozili, że jeśli poskarży się na nich policji, będzie tego bardzo mocno żałował. Pobity nie posłuchał gróźb i zawiadomił o przestępstwie służby. Policjanci nie mieli większych problemów z namierzeniem podejrzanych. Pierwszy z nich trafił przed oblicze prokuratora jeszcze w czwartek (29 października). Jego kolega ze Świdnika na przesłuchanie musiał poczekać o dzień dłużej, bo w chwili zatrzymania był zalany w trupa – miał ponad 2,5 promila alkoholu we krwi. (bm)