Zadręczony i zastraszony na śmierć?

Kilka dni temu we Włodawie odbył się pogrzeb 32-letniego Marka D. Wiszące na sznurze ciało mężczyzny znaleziono w połowie września. Prokuratura nadal bada okoliczności jego śmierci. Z krążących po mieście plotek wyłania się przerażający obraz.

Marek D. był spokojnym, niewadzącym nikomu człowiekiem, dlatego jego samobójcza śmierć dla bliskich była wielkim ciosem. Śledztwo w sprawie tego zgonu prowadzi Prokuratura Rejonowa we Włodawie.

– Postępowanie jest na wczesnym etapie – wyjaśnia prokurator Tomasz Hebda. – Na razie wiemy, że do śmierci tego mężczyzny nie przyczyniły się osoby trzecie, bo na jego ciele i w miejscu wykrycia zwłok nie znaleziono jakichkolwiek śladów, które mogłyby wskazywać na udział innych osób – dodaje zastępca prokuratora rejonowego. W tym przypadku prokurator zlecił wykonanie sekcji zwłok, a nie zawsze dzieje się tak w przypadku samobójstw, w których wszystkie okoliczności są jasne.

Po Włodawie krążą plotki o tym, co mogło doprowadzić tego człowieka do targnięcia się na życie. Mówi się, że mógł być to zawód miłosny, choć druga wersja temu przeczy. Jak twierdzą nasi rozmówcy, Marek D. miał się powiesić, bo doznał okropnej krzywdy i upokorzenia przez grupkę znajomych, którzy najpierw mieli go pobić i zastraszyć, a później dręczyć go seksualnie. Czy tak w istocie było, być może odpowie prokurator, mając w ręku wyniki sekcji zwłok i zeznania potencjalnych świadków. (bm)

News will be here