Zagadka napadu na skład celny rozwiązana

Śmierć Radosława M., ps „Malwa”, w Areszcie Śledczym w Lublinie budzi wiele wątpliwości. Tym bardziej, że prokuratura nie chce ujawniać żadnych informacji na ten temat, a sam „Malwa” przed transportem do aresztu miał powiedzieć koledze: „Ja już stąd na pewno nie wyjdę”. On i dwaj inni przestępcy zostali zatrzymani pod zarzutem dokonania skoku na magazyn celników w 2012 r.

Radosław M., ps. „Malwa”, został zatrzymany w 2017 roku pod zarzutem kierowania grupą przemytników, działającą co najmniej od lata 2014 do 10 lipca 2017. Przeciśnięty podał prokuratorowi niemal wszystkie informacje na tacy – kto i za co był odpowiedzialny. W efekcie po horrendalnym poręczeniu majątkowym wyszedł z aresztu w Hrubieszowie i przed sądem miał odpowiadać z wolnej stopy.

Tymczasem śledczy z lubelskiego departamentu Prokuratury Krajowej przesłuchiwali kolejnych podejrzanych. (18 września) Do Sądu Okręgowego w Lublinie prokurator skierował akt oskarżenia przeciwko 32 członkom zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem i paserstwem papierosów z Ukrainy i Białorusi (w tym dwom Ukraińcom, pozostali to mieszkańcy pow. chełmskiego, włodawskiego i hrubieszowskiego, czyli terenów działalności grupy).

Ustalono, że drugim po „Malwie” liderem był Tomasz K., ps. „Guma”. Dzięki „współpracy” zatrzymanych śledczy dowiedli, że w skład grupy wchodzili m.in. skorumpowani strażnicy graniczni i zawodowi żołnierze. Liderzy gangu 53 wręczyli łapówki pogranicznikom (po 5 do 10 tys. zł) w zamian za informacje o rozmieszczeniu patroli SG. Papierosy zza granicy szły pontonami, a nawet samolotami typu AN-2 – co najmniej 135, z czego w 91 przypadkach przemyt doszedł do skutku. Samochodowy terenowe, które rozwoziły towar do dziupli, były specjalnie do tego przystosowane (napęd na cztery koła, o dużej mocy i pojemności, wyposażone w noktowizory, z podniesionym zawieszeniem).

– W toku postępowania prokuratorzy ustalili, że przemycono ponad 2,6 miliona paczek papierosów różnych marek. W wyniku działalności grupy przestępczej Skarb Państwa stracił ponad 65 milionów złotych – mówi Maciej Florkiewicz, naczelnik Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

W dniu, w którym prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, „Malwa” został ponownie zatrzymany. Chodziło jednak o coś zupełnie innego. W zamian za obietnicę złagodzenia kary ktoś sprzedał śledczym informację o tym, że to Radosław M. stał za napadem na magazyn celników w 2012 roku.

To był drugi tak duży napad na skład celników (pierwszy miał miejsce w 2005 roku, kiedy to przebrani za funkcjonariuszy przestępcy podjechali pod skład tirami). W nocy z 25 na 26 marca 2012 roku sprawcy wyłamali wraz z futryną okratowane okno w magazynie przy jednej z dróg dojazdowych do przejścia granicznego w Dorohusku. W nocy nie było tam nikogo. Włączył się alarm antywłamaniowy i rzekomo na miejscu już po kilku minutach byli pracownicy firmy ochroniarskiej, ale nie zastali sprawców.

Złodzieje w ciągu tych kilku minut zdołali wynieść z magazynu 146 tysięcy paczek papierosów – różnych marek i pochodzących z różnych drobnych przemytów – załadować pudła do dwóch busów i odjechać. I choć były tam zamontowane czujki, antywłąmaniowe okna, monitoring, a skład stał na środku ogrodzonego i dobrze oświetlonego placu, tyle lat sprawa pozostawała nierozwiązana.

Razem z „Malwą” pod zarzutem napadu na magazyn śledczy zatrzymali też dwóch innych podejrzanych, jednak, z uwagi na zaistniałe wydarzenia ostatnich dni, nie podają ich inicjałów.

Jak pisaliśmy w poprzednim wydaniu, 18 września po godz. 15 „Malwa” trafił do Aresztu Śledczego w Lublinie, a niecałe dwie doby później, po godz. 3 w nocy 20 września, już nie żył. Jego ciało ujawnił współosadzony i zawiadomił oddziałowego. Po oględzinach na miejscu i zabezpieczeniu śladów przez dwóch prokuratorów oraz policyjnych techników, Prokuratura Okręgowa w Lublinie podała do wiadomości, że Radosław M. popełnił samobójstwo w czteroosobowej celi. Jednocześnie, jak mówiła zaraz po śmierci „Malwy” rzecznik lubelskiej PO Agnieszka Kępka, na tym etapie nie można wykluczyć, że śmierć Malwy miała charakter zbrodniczy. Więcej miało być wiadome po sekcji zwłok. Ta odbyła się w ubiegły poniedziałek i zawiązała usta prokuratorom.

– Stanowisko prokuratury w tej sprawie pozostaje takie samo, jak kilka dni temu. Nic więcej nie możemy powiedzieć. W stosownym czasie będzie podany komunikat – kwituje prok. Piotr Sitarski w zastępstwie prok. Kępki.

Oficjalnie nie wiadomo więc nawet, w jaki sposób miał umrzeć Radosław M. Prawdopodobnie chodziło o powieszenie, ale jak miał tego dokonać w czteroosobowej celi? Prokuratura i służba więzienna milczą jak zaklęte, a to budzi jeszcze większe wątpliwości. Tym bardziej, że, jak dowiedzieliśmy się kilka dni temu, po tym, jak sprawa ze składem celnym wyszła na jaw, a tuż przed transportem do lubelskiego aresztu, „Malwa” miał powiedzieć koledze: „Ja już stąd na pewno nie wyjdę”. Podobno był wystraszony, na lekach psychotropowych, w fatalnej kondycji psychicznej (choć zaraz po jego śmierci podano do wiadomości publicznej, że tuż przed zatrzymaniem „nie uskarżał się na żadne dolegliwości”). (pc)