Zalazł władzy za skórę

Odwołany ze stanowiska przewodniczącego komisji oświaty, kultury i sportu Marek Sikora był zaskoczony decyzją radnych Zjednoczonej Prawicy

Konsternacja! Marek Sikora z Koalicji Obywatelskiej zupełnie nieoczekiwanie stracił funkcję przewodniczącego komisji oświaty, kultury i sportu rady miasta, bo podpadł rządzącej miastem koalicji. Radni PiS i Porozumienia dla Chełma nie potrafili szczerze uzasadnić odwołania Sikory, a dopiero po głosowaniu przewodniczący rady Longin Bożeński wyznał prawdę, z której wynika, że decyzja miała podłoże polityczne.

Marek Sikora na piątkową sesję rady miasta przyszedł jako przewodniczący komisji oświaty, kultury i sportu, a wyszedł z niej już w roli szeregowego radnego. Zjednoczona Prawica z pomocą radnych niezależnych, Mariusza Kowalczuka i Piotra Malinowskiego, do niedawna partyjnych kolegów Sikory, zupełnie nieoczekiwanie odwołała go ze stanowiska.

Po przyjęciu budżetu miasta na 2020 rok przewodniczący rady Longin Bożeński standardowo zarządził kilkunastominutową przerwę. Posiedzenie wznowił od przedstawienia wniosku klubu Prawo i Sprawiedliwość o zmianę w porządku trwających obrad. Jego szef, Kamil Błaszczuk przygotował dwa projekty uchwał. Pierwszy związany z odwołaniem przewodniczącego komisji oświaty, kultury i sportu, drugi dotyczył powołania nowego przewodniczącego.

Oba projekty zostały przygotowane wspólnie z Porozumieniem dla Chełma. Błaszczuk tłumaczył, że były różne uwagi na temat prowadzenia posiedzeń komisji, dlatego na połączonym posiedzeniu radni Zjednoczonej Prawicy uznali, że należy usprawnić jej prace. Na sali zapanowała konsternacja. Los Marka Sikory, który od początku kadencji prowadził obrady komisji, był przesądzony. Sprawą radni zajęli się na koniec sesji.

– Skoro taki wniosek wpłynął, proszę powiedzieć, jaki jest powód odwołania radnego Sikory? – rozpoczęła dyskusję jego klubowa koleżanka, Katarzyna Janicka.

Kamil Błaszczuk raz jeszcze powtórzył to, co powiedział przy złożeniu wniosku do przewodniczącego Bożeńskiego. – Dlaczego w takim razie wcześniej w stronę radnego Marka Sikory nie było kierowanych żadnych uwag? Nie słyszałam krytycznego słowa, a przecież można było coś usprawnić. Dialog jest podstawą współpracy. Radny Sikora jest osobą kompetentną, a wybierając przewodniczącego tej komisji chyba wszystkim zależało na wysokim poziomie pracy. Jestem zaskoczona – tłumaczyła Janicka.

Uzasadnić decyzję radnych Zjednoczonej Prawicy próbował Mirosław Czech. – Nikt nie rozwiązuje komisji, natomiast zawsze można zmienić filozofię postrzegania i sposób zarządzania nią. Kiedyś radni dokonali zmiany przewodniczącego rady. Jeśli w radzie zrodził się pomysł innego funkcjonowania komisji, to z niego korzystamy. Pracę przewodniczącego Sikory oceniam pozytywnie, ale realizacja budżetu 2020 roku wymaga zmian i lepszego funkcjonowania komisji – stwierdził Czech.

W końcu głos zabrał sam zainteresowany. – Sytuacja bardzo mnie zaskoczyła, nie twierdzę, że jestem doskonałym przewodniczącym, ale kiedy podczas posiedzeń obserwowałem państwa miny, widziałem osoby, które chciały dyskutować, ale też były osoby znudzone poruszaną tematyką, bo na co dzień zajmują się inną profesją i pewnie chciałyby, żeby przyspieszać prace. Nie przyjmuję argumentu, że posiedzenia były prowadzone nieudolnie. Radny Czech chyba bardziej trafił do sedna. Przewodniczący z innego klubu będzie przeszkadzać w realizacji waszego budżetu.

A jeszcze nie tak dawno prezydent Banaszek zachęcał, byśmy wszyscy razem pracowali. Ale nie pod czyjeś dyktando. Chyba, że właśnie tego oczekujecie, ale nie w demokracji. Może macie problem z demokracją? Przeszkadza wam to? Proszę powiedzieć otwarcie, publicznie, bo jeśli nie z powodów merytorycznych, to jaka jest przyczyna? Mam swój styl prowadzenia komisji, jestem sobą. Czy ja panu – Sikora zwrócił się do radnego Czecha – powiedziałem, że nie podoba mi się pana styl prowadzenia komisji, bo robi pan to za szybko? Uczciwie powiedzcie, co wam przeszkadza -mówił Marek Sikora.

– Proszę nie pouczać mnie w kwestii demokracji – zdenerwował się Czech. – Nasza decyzja nie oznacza końca świata.

Sikora nie dawał za wygraną. – To są kwestie publiczne. Nie reprezentuję w tym momencie tylko siebie, ale swoich wyborców, Koalicję Obywatelską. Na początku kadencji powierzono mi funkcję w poczuciu wspólnej odpowiedzialności. Powinniśmy się szanować i poważnie traktować. Jeśli są do mnie zastrzeżenia, to je przyjmę, ale jeśli macie powody stricte polityczne, to proszę się przyznać – stwierdził Marek Sikora.

Piotr Krawczuk vel Walczuk, przewodniczący klubu radnych Porozumienie dla Chełma, stwierdził, że od jakiegoś czasu były uwagi ze strony radnych, że posiedzenia komisji pod przewodnictwem Marka Sikory są rozwlekłe. – A żyjemy w tempie, szybszym świecie i trzeba to usprawnić – dodał.

– Komisja oświaty, kultury i sportu jest specyficzna. Radni chcą znać szczegóły poruszanych tematów, by przekazać jak najwięcej informacji ze środowiska nauczycielskiego, sportowego czy kultury. Dlaczego nikt wcześniej nie powiedział, że jest coś nie tak? Skoro nie zgłaszaliście uwag, to oznacza, że akceptowaliście sposób prowadzenia komisji przez radnego Marka Sikorę – mówiła Janicka.

Partyjnego kolegi starał się też bronić Dariusz Grabczuk. – Można kogoś lubić, bądź nie, ale Marek Sikora posiada olbrzymie kompetencje, był długoletnim dyrektorem szkoły, kierował wydziałem edukacji w urzędzie miasta, przez kilkanaście lat był wicedyrektorem departamentu edukacji w urzędzie marszałkowskim. Spośród nas ma największe doświadczenie – przekonywał.

Przed głosowaniem raz jeszcze swoją opinię wyraził radny Sikora. – Przepraszam tych państwa, którzy byli znudzeni posiedzeniami komisji. Mam nadzieję, że już nie będziecie się nudzić. Jeśli „po łebkach” będziemy obradować, to ani mieszkańcy nie będą zadowoleni, ani radni, którzy z powagą traktują swoją misję – stwierdził.

W głosowaniu za odwołaniem przewodniczącego Sikory opowiedziało się dwunastu rajców, czterech wstrzymało się od głosu, a czterech, z Koalicji Obywatelskiej, było przeciwnych. Po ogłoszeniu wyników przewodniczący Bożeński w końcu wyznał prawdziwy powód odwołania Marka Sikory. – Musimy iść w układzie politycznym większościowym, a państwa klub w pewnym momencie zaczął kontestować – oznajmił.

– Przyjmując mandat radnego przyrzekaliśmy służyć miastu i jego mieszkańcom, współpracować również w radzie ze wszystkimi klubami. Proszę mi wskazać sytuacje, w których utrudniliśmy pracę w zarządzaniu i realizacji celów – odpowiedział Sikora.

Bożeński przyznał, że nie są to drastyczne uchybienia. – Ostatnie głosowania pokazały jednak państwa postawę – dodał. Czy to oznacza, że pełniący funkcję wiceprzewodniczącego rady Dariusz Grabczuk z Koalicji Obywatelskiej musi się mieć na baczności, bo jak zagłosuje inaczej, niż koalicja rządząca, będzie następnym do odwołania ze stanowiska? Kto wie…

Nową przewodniczącą komisji oświaty, kultury i sportu została radna PiS, Dorota Rybaczuk. A po sesji nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Marek Sikora zapłacił stanowiskiem rzekomo nie za to, że prowadzone przez niego komisje trwają kilka godzin. Otóż dzień wcześniej na posiedzeniu komisji oświaty, kultury i sportu zezwolił na dyskusję w sprawie zamiaru likwidacji SP nr 2, choć prezydent zrezygnował z tych planów. To miało nie spodobać się radnym Zjednoczonej Prawicy.

W trakcie padły krytyczne słowa pod adresem rządzących, a sam Sikora również pozwolił sobie na uwagi, m.in. że urzędnicy niepotrzebnie nawarzyli piwa, a dodatkowo zwrócił uwagę radnej Rybaczuk, by nie próbowała wybielać prezydenta. Z kolei na sesji Marek Sikora apelował do radnych, by zezwolili przedstawicielce rady rodziców SP nr 2 i posłance Monice Pawłowskiej na zabranie głosu na początku obrad, co również nie podobało się radnym Zjednoczonej Prawicy. Longin Bożeński podkreślał, że temat, który panie chciały poruszyć jest już nieaktualny, a radny Czech sugerował, że mogą zabrać głos, ale na koniec sesji. (ps)