Zastrzelił się z czarnoprochowca

„Obniżyć zwyrodnialcze pensje wójtów, panów i plebanów”, „Wal pałą między oczy”, „Większość rządzących to podłe, egoistyczne świnie” – autor tych i wielu podobnych napisów, które umieszczał na swojej posesji przy drodze wojewódzkiej, rozstał się z tym światem. Strzelił sobie w głowę z rewolweru czarnoprochowego.

Bronisław W. z Małoziemiec (gm. Wola Uhruska) od lat prowadził tartak. Był osobą powszechnie znaną, ale też bardzo kontrowersyjną ze względu na swoje bezkompromisowe poglądy. Zasłynął przed kilkunastoma laty, gdy przy wjeździe na swoją posesję tuż przy drodze wojewódzkiej umieścił godzące w samorząd i ogólnie w kapitalizm wielkie napisy.

Zmieniał je co jakiś czas. Niedawno, bo w 2018 roku, zwrócił się do Prokuratury Rejonowej we Włodawie z wnioskiem przeciwko samorządowi gminy Wola Uhruska i wójtowi o usunięcie krzyża z budynku Urzędu Gminy, a jeśli wójt na to by nie przystał, to Bronisław W. postulował, by obok krucyfiksu umieścić wszystkie symbole największych religii światowych, by nikt nie czuł się dyskryminowany. Był nie tylko zatwardziałym socjalistą, ale przede wszystkim człowiekiem gruntownie wykształconym (ukończył dwa kierunki studiów), oczytanym, z wyraźnie ukształtowanym kodeksem moralnym.

Od lat prowadził internetowego bloga, w którym wyrażał swoje niezadowolenie z tego, co dzieje się wokół niego, w gminie i w kraju. Blog nie jest już dostępny, bo najprawdopodobniej w środę (16 grudnia) Bronisław W. odebrał sobie życie. Prawdopodobnie, bo jego ciało znaleziono dzień później, ale według relacji sąsiadów przynajmniej dwie osoby słyszały huk podobny do wystrzału w środowe popołudnie. Zanim W. odebrał sobie życie, wszystko dokładnie zaplanował. Do brata w Krakowie wysłał mejlem pożegnalny list.

To właśnie on w środę, zaniepokojony o Bronisława, skontaktował się z jego sąsiadami i poprosił o sprawdzenie, czy u W. wszystko w porządku. Poszli oni do domu, zaglądali przez okna, dzwonili, ale nikt nie odbierał. Na miejscu zjawiła się też policja, ale mundurowi także nie zdecydowali się na siłowe wejście do niezamkniętego jak się później okazało domu. Ciało Bronisława W. funkcjonariusze odkryli dzień później – w czwartek (17 grudnia) w piwnicy. Obok zakrwawionych zwłok leżał rewolwer czarnoprochowy.

Na śledczych czekał też obszerny list. Jak mówi Jolanta Sołoducha, szefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie, poszkodowany wyjaśnił w nim powody targnięcia się na życie. – Wszystko wskazuje na to, że zdecydował się na ten krok ze względów zdrowotnych – mówi Sołoducha. – Broń, która została użyta w tym przypadku, pochodziła z legalnego źródła. Przed śmiercią W. przygotował paragon z jej nabycia. Oczywiście zabezpieczyliśmy miejsce zdarzenia w taki sposób, jakby to był teren zbrodni, choć akurat nic na to nie wskazuje – dodaje pani prokurator.

Sąsiedzi i znajomi mężczyzny nie są zaskoczeni jego decyzją. – To był bardzo konkretny człowiek. Zawsze robił to, co mówił. Niedawno zamknął swój tartak i przeszedł na emeryturę. Miał wiele zainteresowań. Choroba, przez którą podjął dramatyczny krok, musiała być bardzo poważna – mówią. (bm)