Zdalna nau(cz)ka

Tablety dla uczniów, które przekazał Urząd Marszałkowski, namieszały w gminach. Jedne samorządy dostały po kilka sztuk, inne po kilkadziesiąt. Najbardziej obrotna okazała się wójt Wierzbicy, do której trafiło więcej urządzeń niż nawet do miasta Chełma. A „szoł” z przekazania poszedł do internetu.

Gdy zapadła decyzja o zawieszeniu zajęć w szkołach, pojawił się problem ze zdalną nauką. Nie wszyscy uczniowie mają komputery i dostęp do internetu. A ci, którzy mają, muszą się dzielić urządzeniami z rodzeństwem i rodzicami, którzy zostali w domach i pracują zdalnie. Rząd zapowiedział, że uruchomi pieniądze na zakup komputerów dla uczniów, by ten problem rozwiązać. Rodzice początkowo myśleli, że wszystkie dzieci dostaną urządzenia. Ale szybko okazało się, że pomoc jest, delikatnie mówiąc, wybiórcza. Samorządy wystąpiły o dotację na zakup komputerów w ramach programu „Zdalna Szkoła – wsparcie Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej w systemie kształcenia zdalnego”. I wszyscy dostali maksymalnie po około 60 tys. zł.

Gmina Sawin, w której są cztery szkoły i kilkuset uczniów, kupi za to… 22 laptopy. Gmina Siedliszcze kupi ich około 30. Również 30 sztuk kupiła już gmina Wojsławice, która dostała 45 tys. zł, a która ma w swojej podstawówce 340 uczniów.

Od razu widać, że urządzeń nie dostaną wszyscy uczniowie. Tym bardziej, że część z nich ma posłużyć także nauczycielom.

Wsparcie dla uczniów zaproponował także marszałek województwa, który kupił tablety. Urządzeń jest jednak jeszcze mniej niż laptopów. A ich podział między gminami wywołał falę niepotrzebnego zamieszania. Bo do jednych gmin trafiło po jednym lub dwa urządzenia a do innych kilkadziesiąt. Najobrotniejsza w powiecie chełmskim okazała się gmina Wierzbica, do której trafiło 29 urządzeń.

– Czy z komputerami i internetem w Wierzbicy jest tak słabo, czy może wójt mogła liczyć na jakieś specjalne względy marszałka? – pytali samorządowcy, pewnie sugerując się tym, że urządzania w imieniu marszałka przekazywał powiat, a starostą jest przecież mąż wójt Wierzbicy. A może pozazdrościli obrotności koleżance, która – mimo pandemii i obostrzeń nakładanych na mieszkańców – potrafiła zrobić z przekazania urządzeń medialny „szoł”. Odbierała je przed budynkiem Urzędu Gminy w Wierzbicy w obecności Zdzisława Szweda – członka zarządu województwa lubelskiego i Jerzego Kwiatkowskiego – wicestarosty chełmskiego.

W Urzędzie Marszałkowskim tłumaczą, że podział przeprowadzono na podstawie danych zebranych przez kuratorium oświaty.

– Te informacje były przesyłane przez szkoły bezpośrednio do kuratorium w Lublinie za pośrednictwem platformy internetowej – mówi Arkadiusz Kwieciński, dyrektor delegatury kuratorium oświaty w Lublinie. – Jako delegatura nie uczestniczyliśmy w podziale urządzeń.

– Na prośbę Urzędu Marszałkowskiego rzeczywiście robiliśmy rozeznanie w dostępie uczniów do internetu i urządzeń, które umożliwiają zdalne nauczanie – mówi Jolanta Misiak z Kuratorium Oświaty w Lublinie. – Dyrektorzy szkół zgłaszali nam, ilu uczniów na terenie danej szkoły ma z tym problem. Dysproporcje w ilości przyznanych urządzeń wynikają zapewne z faktu, że różnie wyglądało to w różnych szkołach.

J. Misiak przyznaje, że na początku dyrektorzy wskazywali, że potrzebują tylu tabletów, ilu mają uczniów, ale takiej pomocy marszałek nie byłby w stanie udzielić.

– Zapotrzebowanie trzeba było zweryfikować do uczniów ostatnich klas szkół podstawowych i maturalnych, którzy będą zdawać w tym roku egzaminy – mówi J. Misiak.

Po tej „weryfikacji” okazało się, że np. gmina Leśniowice dostała jeden tablet a gmina Wierzbica aż 29 urządzeń – więcej nawet niż miasto Chełm, które dostało tylko 21 tabletów, chociaż ma kilkanaście szkół podstawowych i średnich. A ile urządzeń trafiło do pozostałych gmin? Wojsławice i Żmudź dostały po dwie sztuki. Po 3 urządzenia otrzymały gminy Białopole, Kamień, Ruda-Huta i Dubienka. 5 sztuk dostała gmina Rejowiec Fabryczny, 6 – miasto Rejowiec Fabryczny i Sawin a 9 – gmina Rejowiec. 9 urządzeń otrzymał powiat chełmski, 10 – gmina Dorohusk, 15 – gmina Chełm, 20 – Siedliszcze.

Niektórzy dyrektorzy mówią, że wskazywali na większe potrzeby a inni tłumaczą, że gdyby ankiety były precyzyjne i padło w nich konkretne pytanie o ilość potrzebnych urządzeń, to wskazaliby ją i byłaby wyższa. Gminy dostały tablety w ramach trzymiesięcznego użyczenia. Potem urządzenia zostaną zapewne nieodpłatnie przekazane samorządom na stałe. (bf)

Laptopy i maseczki

Gmina Wojsławice jako jedna z pierwszych wykorzystała dotację z Ministerstwa Cyfryzacji, kupiła i przekazała już Szkole Podstawowej trzydzieści laptopów oraz dwa wspomniane tablety od marszałka. – Wcześniej przekazaliśmy już szkole siedem tabletów, które zakupiliśmy w ramach projektu „Wojsławice w sieci” z programu „Polska Cyfrowa” – mówi Henryk Gołębiowski, wójt Wojsławic.

Gmina rozdaje także nieodpłatnie mieszkańcom maseczki ochronne, maseczki szyje także Warsztat Terapii Zajęciowej. Społeczną akcję szycia maseczek zainicjowała również sołtys wsi Majdan Ostrowski, która przygotowuje maseczki dla mieszkańców wsi. Gmina Wojsławice zakupiła „ozonator” do dezynfekcji pomieszczeń w budynkach użyteczności publicznej i szkole. (b)