Zemściły się niewykorzystane okazje

ChKS CHEŁMIANKA – ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI 1:2 (1:2)
1:0 – Kompanicki (15), 1:1 – Kot (35), 1:2 – Stolarczyk (40).


ChKS: Drzewiecki – Wołos, J. Niewęgłowski, Chodziutko, D. Niewęgłowski (72 Kwiatkowski), Banaszak, Uliczny, Piekarski (68 Michalak), Kompanicki, Prytuliak (22 Olszak), Budzyński (46 Koszel).
W 30 min. mogło być po meczu. Chełmianka, prowadząc 1:0, w ciągu kwadransa stworzyła sobie trzy wyśmienite sytuacje do zdobycia gola. Niestety, żadnej z nich nie wykorzystała. A nie od dziś wiadomo, że zaprzepaszczone okazje lubią się mścić…
Zespół Chełmianki po raz pierwszy w tym sezonie przystąpił do meczu w roli lidera rozgrywek. Tak się złożyło, że zagrał u siebie z Orlętami Radzyń Podlaski, nad którymi dawno już w ligowej rywalizacji nie odniósł zwycięstwa przed własną publicznością. Jak powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener gości, Damian Panek, o tym właśnie fakcie wspomniał swoim zawodnikom na odprawie przed pierwszym gwizdkiem sędziego.
Pierwsze minuty spotkania ze strony gospodarzy były chaotyczne. Grę szybciej poukładały sobie Orlęta, ale wystarczyła jedna akcja Chełmianki, która odmieniła spotkanie. W 15 min. Mateusz Kompanicki zdecydował się na indywidualną akcję. Przedarł się lewą stroną, wygrał pojedynek jeden na jednym z obrońcą i mocnym płaskim strzałem pokonał Krzysztofa Stężałę. Lider III ligi poszedł za ciosem. W 19 min. powinno być 2:0. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Orląt znalazł się Michał Budzyński, ale piłka po jego uderzeniu minęła lewy słupek bramki rywala. W 22 min. przypadkowo głowami zderzyli się Michał Panufnik i Oleksiej Prytuliak. Pomocnik gospodarzy z rozciętą głową zszedł z boiska i karetka zawiozła go do szpitala. Chełmianka w dalszym ciągu była stroną atakującą. W 26 min. w świetnej sytuacji znalazł się Mateusz Olszak. Mając przed sobą Stężałę, kopnął piłkę z całej siły, ale trafił prosto w niego. W 30 min. kolejna wyśmienita okazja dla Chełmianki. Tym razem Stężała szczęśliwie obronił strzał Dawida Niewęgłowskiego z 10 metrów. I kiedy wydawało się, że gol na 2:0 wisi w powietrzu, goście doprowadzili do remisu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na krótki słupek Arkadiusz Kot ubiegł Piotra Chodziutko i chytrym strzałem głową pokonał Damiana Drzewieckiego. Chełmianka nie zdążyła dobrze otrząsnąć się po straconej bramce, a już było 1:2. Orlęta rozegrały ładną akcję lewą stroną boiska, obrońcy nie upilnowali Krystiana Stolarczyka, który dołożył nogę do podania Krystiana Putona i Drzewiecki znów wyjmował piłkę z siatki. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli wyrównać. Stuprocentową okazję do zdobycia gola miał Kompanicki, lecz jego strzał z 14 m z dużym wyczuciem obronił Stężała.