Zgłaszać, zgłaszać, zgłaszać

Mieszkańcy osiedla Zachód w Chełmie nie mogą doprosić się interwencji służb mundurowych w – zdawałoby się – drobnych sprawach: aut zastawiających przejście dla pieszych i podchmielonych delikwentów „biwakujących” obok przystanku autobusowego. A na dowód pokazują zdjęcia.

– Mieszkam na Zachodzie i robię zakupy w Biedronce przy ulicy Lubelskiej – mówi chełmianka. – Żeby przejść z parkingu pod sklepem w stronę osiedla, muszę przejść przez ulicę Zachodnią. Co prawda jest tam przejście dla pieszych, ale przed barierkami ochronnymi, które chyba mają zapobiec wbieganiu na ulicę, nagminnie parkują auta. Ciężko się między nimi przecisnąć. A niosąc torby z zakupami albo prowadząc wózek, nie da się wcale. Zgłaszanie sprawy do straży miejskiej niewiele daje. Czy nie można rozwiązać tego problemu raz a dobrze?

Podobnie mieszkańcy skarżą się na delikwentów, którzy stale koczują przy przystanku autobusowym na przeciwko McDonald`s. I podobnie mówią, że żadne służby nie potrafią sobie z nimi poradzić raz a dobrze. – Łażą, proszą o jedzenie, piją alkohol a potem śpią na parapecie za przystankiem – mówi kobieta. – Dziwię się ludziom, że są tacy naiwni albo wręcz głupi, że sponsorują im trunki i „zagrychę”. A my nie możemy się doprosić, żeby zapanował tu porządek.

– Mieszkańcy powinni do nas dzwonić a my będziemy podejmować interwencje w takich sprawach – zapewnia Zbigniew Grochmal, komendant Straży Miejskiej w Chełmie.

Komendant przyznaje jednak, że z osobami koczującymi na przystankach jest kłopot, bo wracają mimo interwencji. Straż w ubiegłym roku „pozbyła” się jednego delikwenta, który siał zgorszenie w okolicach przystanku przy ul. Lubelskiej. – Widocznie pojawiła się tam nowa osoba – mówi.

Straż Miejska nie dysponuje autem z wydzieloną przestrzenią, którym teraz, z powodu obostrzeń związanych z pandemią, mogłaby przewozić takie osoby. Musi prosić o pomoc policję. (bf)