Zima zaskakuje drogowców. Nawet na progu wiosny

– Halo? Czy ktoś wreszcie odśnieży to miasto? – takich telefonów odebraliśmy w ubiegłym tygodniu mnóstwo. I chociaż MPRD chwaliło się, że jest gotowe na atak zimy, a MPGK mu wtórowało, mieszkańcy efekt ich pracy ocenili – delikatnie mówiąc – mizernie.

Nie milkną sygnały mieszkańców zdenerwowanych stanem dróg po niespodziewanym ostrym ataku zimy w połowie marca. Zaczęło się w piątkowe popołudnie, 16 marca. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o ogromnym galimatiasie, jaki powstał po zaledwie kilku godzinach opadów śniegu. Ciężkie samochody blokowały główne ulice miasta, bo nie były w stanie ruszyć. Nie wspominając, co działo się na osiedlowych ulicach…
A jeszcze zanim zaczęło sypać, drogowcy zapewniali, że są do opadów śniegu solidnie przygotowani. Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych, odpowiedzialne za odśnieżanie na terenie miasta dróg o charakterze krajowym, wojewódzkim i powiatowym, przekonywało, że trzy pługi, dwie solarki, jedna mniejsza do jazdy po chodnikach oraz ciągnik z przymocowanym pługiem są gotowe do akcji. Sebastian Łukowiec, prezes spółki, zapewniał, że soli i piasku MPRD ma pod dostatkiem. Podobnie MPGK, które odśnieża drogi gminne.
O ile jednak mieszkańcy byli w stanie zrozumieć, że tak obfite opady śniegu mogą chwilowo sparaliżować ruch w mieście, o tyle nie byli już tak wyrozumiali kilka dni później, gdy śnieg wciąż nie znikał z ulic i chodników. A gdy w ubiegły wtorek znów dosypało białego puchu, załamali ręce.
– Centrum miasta, ulica Gdańska, plac Kościuszki oraz ulica Partyzantów. Chodniki pokryte śniegiem. Mieszkańcy „grodu wartego zachodu” mogą je pokonać jedynie na nartach. Pytanie czy gospodyni tego miasta porusza się pieszo po chodnikach i przejściach Chełma? Jak wyglądają zadbane ulice i chodniki w okresie zimy należałoby sprawdzić np. w Zamościu. Zachęcam panią prezydent Chełma do odwiedzin tego miasta – napisał do nas w mailu Józef.
– Zdarzyło mi się iść wiaduktem nad torami na al. Armii Krajowej. Przekonałem się jak to jest odśnieżane: ciągnik dojeżdża do wiaduktu, zostawia zaspę na chodniku i wjeżdża na drogę. I jak tu przejść? – pytał Mateusz, mieszkaniec osiedla Rejowiecka.
Paulina poskarżyła nam się na metody odśnieżania chodników w centrum Chełma. – Jeden pracownik idzie i sypie sól na chodnik, drugi sypie mu na plecy, a trzeci się śmieje. Tak to było w czwartek. Wtedy po raz pierwszy ktoś pojawił się, aby odśnieżyć ul. Partyzantów. Prawie tydzień po ataku zimy – zaznaczyła. – Pytanie tylko, jaki jest sens sypania soli na kupy śniegu, zamiast je zgarnąć na pobocze?
Z kolei Jarosław ubolewał nad stanem ścieżki rowerowej wzdłuż Uherki. – Czy jeśli sypnie trochę śniegu, to ludzie przestają spacerować? Chyba nie, skoro wydeptali sobie tam dróżkę – ubolewał. Sygnały płynęły do nas na temat fatalnego stanu m.in. ul. Ogrodowej, Piłsudskiego, Słowackiego, Kolejowej, Pocztowej i Reformackiej.
Prezes MPGK przekonuje, że robili co w ich mocy. – Mamy swój potencjał transportowy i ludzki. I był on wykorzystany maksymalnie. Zima jest jednak zimą. Nie oczekujmy, że firma komunalna, w moment doprowadzi po tak obfitych opadach śniegu do tego, że będą w całym mieście czarne drogi i chodniki – komentuje Andrzej Roguski. Tego samego zdania jest prezes MPRD. – Naszym zadaniem, było doprowadzenie do tego, aby drogi były przejezdne – i były. A że trzeba było po nich po nich poruszać się wolniej, to przy takich warunkach nie powinno dziwić – mówi Łukowiec. Dodaje, że tylko wciągu kilku ostatnich dni MPRD zużyło 110 ton soli. Kolejnych kilkadziesiąt wysypało MPGK. (mg)

UDOSTĘPNIJ