Po kilku miesiącach od tragicznej śmierci 37-letniej Emilii K. z Włodawy prokuratura ustaliła dokładną przyczynę jej zgonu, która rzuca nowe światło na okoliczności sprawy. Kobieta zginęła w styczniu br. Osierociła dwoje dzieci.
Do zaginięcia Emilii K. doszło wieczorem 6 stycznia 2026 r. Kobieta miała w rejonie jeziora Lipieniec i stawów rybnych przy rzece Włodawce wysiąść z auta, którym jechała z mężem z Okuninki do Włodawy. Wcześniej między parą miało dojść do sprzeczki. Choć na dworze panował tęgi mróz, Emilia opuściła auto bez kurtki i telefonu komórkowego, a zabrała jedynie płócienną torbę oraz częściowo opróżnioną butelkę alkoholu. Mężczyzna twierdził, że odjechał z miejsca, w którym żona opuściła auto, ale po chwili zawrócił, żeby ją zabrać, jednak nie zastał jej już na miejscu. Nie powiadomił jednak o zaginięciu Emilii ani policji, ani rodziny. Dopiero następnego dnia zrobiła to matka kobiety, zaniepokojona brakiem kontaktu z córką. Od 7 stycznia trwały intensywne działania poszukiwawcze z udziałem policjantów, strażaków i druhów Ochotniczych Straży Pożarnych. Przeczesywano zaśnieżone pola w okolicach Włodawki, wykorzystywano drona i kamery termowizyjne, opublikowano apele o kontakt osób, które mogły mieć jakiekolwiek informacje o zaginięciu Emilii. Wciąż tliła się nadzieja na jej odnalezienie. Zgasła 11 stycznia. Ciało kobiety, częściowo przysypane śniegiem, znaleziono w rejonie rzeki Włodawki.
Wstępnie ustalono, że do śmierci kobiety bezpośrednio nie przyczyniły się osoby trzecie, a przyczyną jej śmierci było wychłodzenie. Ostateczną odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci miała dać sekcja zwłok i badania toksykologiczne. Ich wyniki poznaliśmy dopiero w ubiegłym tygodniu. Jak poinformował prokurator Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, sekcja wykazała między innymi przerost mięśnia sercowego oraz stłuszczenie wątroby. Badania ujawniły również obecność alkoholu w organizmie. Jego stężenie we krwi wynosiło 2,06 promila, natomiast w moczu 2,94 promila. W oparciu o wyniki oględzin miejsca zgonu, sekcji zwłok oraz przeprowadzonych badań dodatkowych śledczy wskazują, że ponad wszelką wątpliwość należy wykluczyć udział osób trzecich w samym zgonie kobiety. Według prokuratury można przyjąć, że przyczyną śmierci było wychłodzenie organizmu u osoby znajdującej się w stanie nietrzeźwości. Prokurator Kozak zwraca uwagę także na zjawisko określane jako paradoksalne rozbieranie się.
– To znany w medycynie objaw zaawansowanej hipotermii, kiedy osoba silnie wychłodzona zaczyna odczuwać złudne uczucie gorąca i zdejmuje część odzieży, co dodatkowo przyspiesza utratę ciepła.
– Sama opinia biegłych nie przesądza jeszcze o wszystkich okolicznościach sprawy. Postępowanie nadal jest prowadzone i ma wyjaśnić między innymi, czy nie doszło do narażenia kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Dopiero zakończenie wszystkich czynności pozwoli na pełne odtworzenie przebiegu wydarzeń z ostatnich godzin życia Emilii K. – podkreśla prok. Kozak.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa we Włodawie.




