Znicze przed biurem posła

Happening kandydatów Konfederacji pod biurem poselskim Sylwestra Tułajewa

Symboliczne znicze zapłonęły w ubiegłym tygodniu przed lubelskim biurem posła Sylwestra Tułajewa (PiS). Postawili je kandydaci Konfederacji w nadchodzących wyborach do parlamentu.


Uważają oni, że partia rządząca wykazuje się biernością w kwestii ochrony życia nienarodzonego. Przyznają również, że ewentualna koalicja z PiS-em jest bardzo mało prawdopodobna.

– Chcemy wyrazić ubolewanie nad głosowaniem posłów PiS (chodzi o sytuację sprzed kilku lat – aut.). Codziennie, zgodnie ze statystykami, troje dzieci jest w Polsce zabijanych ze względu na aborcję. Z tego powodu zapalamy tutaj, pod biurem posła Sylwestra Tułajewa, który głosował właśnie przeciw życiu, przeciwko zakazowi aborcji eugenicznej, trzy znicze, które symbolizują trzy życia, które każdego dnia są w Polsce zabijane – wyjaśnił Piotr Zduńczyk, kandydat Konfederacji do sejmu z okręgu nr 6.

Wyjaśnijmy: obecnie aborcji można dokonać w sytuacji, gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety, ciąża jest wynikiem czynu zabronionego np. gwałtu lub gdy badania prenatalne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu. Kandydaci Konfederacji do Sejmu RP domagają się zaostrzenia przepisów. Chcą, aby z ustawy wyeliminowana została przynajmniej przesłanka o uszkodzeniu płodu.

– PiS w swoim programie od lat zapowiada, że jest za ochroną życia. Ostatnio na lubelskiej konferencji partii w hali Globus potwierdzał to Jarosław Kaczyński. Zadajemy jednak pytanie: co PiS zrobił w tej sprawie, by uwiarygodnić te słowa? Nic, zupełnie nic – mówi Piotr Marek, który również kandyduje do sejmu z list Konfederacji w okręgu nr 6.

– Znamy przypadki, że badania wskazywały, że dziecko było uszkodzone, a jednak rodzina decydowała się na to, że matka urodzi dziecko i czasami było tak, że dziecko rodziło się zdrowe. Były też przypadki, że dziecko rodziło się chore, ale zostało ochrzczone i pożegnane godnie, ponieważ zmarło po narodzeniu. Taka postawa jest jak najbardziej pożądana, ponieważ nie obciąża sumienia matki – uważa Anna Zajączkowska, kolejna z kandydatek Konfederacji, nawiązując do zjawiska tzw. syndromu proaborcyjnego.

Odniosła się również do kwestii poczęcia dziecka w wyniku przestępstwa, czyli np. gwałtu.

– Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest bardzo niewielkie, ale jeśli już nastąpi, to też należałoby pracować raczej nad matką i środowiskiem, w którym się ona znajduje, żeby to dziecko przyszło na świat – powiedziała. Przypomniała, że dziecko można zostawić w tzw. oknie życia. – Można przynieść takie dziecko i te dzieci mogą zostać adoptowane i się rozwijać. Dlaczego mają tracić życie, tylko dlatego, że nastąpił czyn zabroniony? Nie wspominając o tym, że mamy przykład heroicznych mam, które oddają życie za dziecko, mamy naszą sportsmankę (znaną siatkarkę, która zmarła w 2008 roku – przyp. aut.) Agatę Mróz, która będąc chora zdecydowała się na przerwanie leczenia, aby urodzić dziecko i oddała życie za nie – przypomniała A. Zajączkowska.

Przedstawiciele Konfederacji uważają, że „państwo powinno bardziej wspierać osoby będące w takich sytuacjach”. Chodzi np. o zapewnienie profesjonalnej opieki psychologicznej dla matki. Padło również pytanie o ewentualną koalicję z PiS-em. Chodzi o hipotetyczną sytuację, w której jednocześnie Konfederacja wejdzie do sejmu, a PiS będzie potrzebował koalicjanta, aby mieć większość w parlamencie. – Raczej nie wyobrażamy sobie koalicji z obecną partią rządzącą, ponieważ nie będzie ona miała zamiaru realizować naszego programu. Nam chodzi o realizację programu, bardzo wątpliwe jest to, aby PiS nam to zaproponował. Gdyby to zrobił, to już jest kwestia naszych liderów, aczkolwiek bardzo wątpię w taką propozycję ze strony partii władzy – przyznał P. Zduńczyk.

Wybory parlamentarne odbędą się w niedzielę, 13 października. Konfederacja, zgodnie z sondażami, balansuje na granicy 5-procentowego progu wyborczego. Najnowszy sondaż dla „Super Expressu” wskazuje, że Konfederacja wejdzie do sejmu.

Grzegorz Rekiel