Znowu poślizg

Świdnickie zakłady, które pozostają w grze o wielomilionowy kontrakt na śmigłowce dla polskiej armii, muszą uzbroić się w cierpliwość. Resort obrony przesunął termin złożenia ofert w przetargu z 13 na 27 marca.
Miało być – jak zapowiadał minister Antoni Macierewicz – szybciej, taniej i lepiej. Póki co, zamiast szybkiego zakupu śmigłowców dla polskiej armii mamy kolejne przekładanie terminów. Resort obrony wydłużył czas na składanie ofert w przetargu o dwa tygodnie – z 13 na 27 marca. Ponoć apelował o to jeden z potencjalnych dostawców maszyn.
– To przesunięcie terminu pokazuje, że prowadzimy uczciwy przetarg. Dwa tygodnie nie są kluczowe dla dostaw śmigłowców. Każdemu dajemy szansę na złożenie dobrej oferty przetargowej, aby nie trzeba było nikogo wykluczać z powodów formalnych – przekonuje świdnicki poseł Artur Soboń (PiS) tłumacząc decyzję ministerstwa.
Przypomnijmy, przetarg na zakup śmigłowców został zapowiedziany przez szefa MON jeszcze w ubiegłym roku. Wiadomo było, że w pierwszej kolejności resort będzie chciał kupić maszyny dla sił specjalnych i śmigłowce w wersji morskiej. Do przetargu zostały zaproszone trzy firmy: PZL-Świdnik, PZL Mielec i francuska Airbus Helicopters. Podobno to tej ostatniej zależało na przedłużeniu terminu składania ofert.

Sprawa PZL-Świdnik przeciwko MON umorzona

W minionym tygodniu warszawski sąd apelacyjny umorzył sprawę z powództwa świdnickiego przedsiębiorstwa, które domagało się unieważnienia przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla armii. Sami przedstawiciele Leonardo Helicopters, do którego należy PZL-Świdnik przyznali w rozmowie z PAP, że postępowanie było już bezprzedmiotowe, ponieważ ich firma uzyskała w praktyce to, o co wnosiła, czyli ogłoszenie ponownego przetarg na śmigłowce dla armii, choć stało się to na innej drodze niż sądowa. Postępowanie, w którym wybrany został H225M Caracal, zakończyło się bowiem bez podpisania umowy. W obliczu fiaska rozmów offsetowych w październiku 2016 r. W tej sytuacji – uważają prawnicy reprezentujący firmę ze Świdnika – rozstrzygnięcie sądu nie mogło być inne.
Najbardziej sporną kwestią były więc koszty sądowe. Sąd orzekł, że PZL-Świdnik będą musiały z tytułu poniesionych kosztów zwrócić 18 tys. zł prokuraturze oraz 38,1 tys. zł spółce Airbus Helicopters. (mg)