ŻÓŁTAŃCE. Podtapiał 12-latka? Są dwie wersje zdarzenia

W internecie rozeszła się informacja, że nad zalewem w Żółtańcach dorosły mężczyzna miał chwycić 12-latka i przytrzymywać jego głowę pod wodą. Opiekun dwóch chłopców, którego dotyczą te zarzuty, twierdzi, że całe zajście wyglądało zupełnie inaczej. Według niego wcześniej to jego 9-letni syn i jego kolega zostali zaatakowani przez grupę nastolatków. Mężczyzna sam zgłosił się na policję, podał swoje dane i zadeklarował gotowość do wyjaśnienia sprawy.

Do zdarzenia doszło 5 sierpnia nad zalewem w Żółtańcach. Pierwsza wersja, która zaczęła krążyć w internecie, pochodziła od matki 12-letniego chłopca. Według jej relacji najpierw doszło do sprzeczki między dziećmi, które miały się wzajemnie wyzywać. Następnie dwaj chłopcy mieli pobiec po ojca. Mężczyzna miał podejść do 12-latka, chwycić go za szyję i przez chwilę przytrzymywać z głową pod wodą. Jeden z kolegów chłopca miał przerwać zajście. Matka twierdziła, że po wszystkim na szyi syna widoczne były ślady.

– 5 sierpnia kobieta zgłosiła, że nad zalewem w Żółtańcach nieznany jej mężczyzna miał narazić jej 12-letniego syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Podczas zabawy miało dojść do nieporozumienia między dziećmi, a następnie mężczyzna miał przytrzymywać chłopca z głową pod wodą. Jeden z kolegów miał zareagować i przerwać zdarzenie – informuje nadkomisarz Ewa Czyż, rzecznik KMP w Chełmie.
Mężczyzna wskazywany w internetowych relacjach skontaktował się z naszą redakcją i przedstawił własną wersję wydarzeń. Zaprzecza, że bez powodu zaatakował przypadkowe dziecko.
Twierdzi, że jego 9-letni syn oraz kolega zostali wcześniej zaczepieni i zaatakowani przez grupę nastolatków. Według jego relacji wśród nich było siedmiu starszych chłopców w wieku około 12-16 lat, a część z nich była wyraźnie większa od jego syna.
– Mój syn dostał w twarz. Jego kolega przyszedł do mnie i powiedział, żebym poszedł, bo go bija – relacjonuje i przyznaje, że jednego z chłopców, który wyraźnie popisywał się przed kolegami wsadził pod wodę, ale trwało to sekundę. Ten sam chłopiec miał być wcześniej wyprowadzany już z wody przez ratownika ze względu na niestosowne zachowanie.
Mężczyzna twierdzi również, że po wyjściu z kąpieliska przez około 20 minut przebywał z dziećmi na plaży i wtedy nikt do nich nie podchodził.
– Dopiero kiedy poszliśmy w stronę parkingu i przechodziliśmy przez lasek zostaliśmy zaatakowani przez tych nastolatków. Zaczęli nas wulgarnie wyzywać, straszyć pobiciem. Moje dzieci uciekły do samochodu, bo bały się, że zostaną pobite – mówi i dodaje, że nawet po wejściu do auta młodzież nie odpuszczała, zachowywała się agresywnie.
Ojciec podkreśla, że nie ukrywał się po zdarzeniu. Sam pojechał na komendę policji, powiadomił o zajściu i zostawił swoje dane osobowe i kontakt. Natomiast z synem musiał pojechać do stomatologa, bo okazało się, że kiedy jeden z napastników rzucił czymś w jego twarz to uszkodził mu ząb.
– Nad zalewem był dużo ludzi, więc na pewno znajdą się tacy, którzy widzieli przebieg całego zajścia. Jest też monitoring – mówi.
Najbardziej oburza go sposób, w jaki sprawa została przedstawiona w internecie.
– Z relacji w sieci można odnieść wrażenie, że byłem pijany albo pod wpływem narkotyków, podszedłem do przypadkowego dziecka i zacząłem je podtapiać. Z mojej perspektywy wyglądało to zupełnie inaczej – mówi.
Również matka 12-latka zaapelowała w internecie do świadków zdarzenia oraz osób posiadających nagrania lub zdjęcia z tego dnia. To faktycznie jedyny sposób, żeby pomóc wyjaśnić całe zajście. (reb)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Herb gmina Chełm
Wiadomości lokalne

gmina Chełm

Wszystkie artykuły z: gmina Chełm
Najnowsze Wydanie
2026-08-17 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00 Kup Gazetę