Jakże ważne trzy punkty…

POLESIE KOCK – ChKS CHEŁMIANKA 1:3 (0:1)
0:1 – Budzyński (40), 0:2 – Kobiałka (47 wolny), 1:2 – Adamczuk (48), 1:3 – Prytuliak (68).
ChKS: Drzewiecki – Falisiewicz, Niewęgłowski (34 Kwiatkowski), Maliszewski, Wołos, Greguła, Jabkowski, Kobiałka, Chariasz (59 Uliczny), Prytuliak (77 Koprucha), Budzyński (71 Kotowicz).
Po dwóch meczach bez zwycięstwa i bez bramki piłkarze Chełmianki w zaległym spotkaniu pewnie pokonali w Kocku miejscowe Polesie. Dzięki wygranej powiększyli przewagę nad drugim w tabeli zespołem rezerw Górnika Łęczna do czterech punktów.
Z powodu czterech żółtych kartek w meczu z Polesiem nie mógł zagrać Mateusz Kompanicki. W składzie nie było też kontuzjowanego Przemysława Banaszaka. W roli młodzieżowców tym razem wystąpili Michał Maliszewski i Dawid Greguła. Dla tego ostatniego był to pierwszy mecz w obecnej rundzie w wyjściowej jedenastce. Trener Artur Bożyk ustawił go na prawej stronie i trzeba przyznać, że dobrze wywiązał się ze swoich zadań. Pod nieobecność Kompanickiego, na szpicy – zresztą nie po raz pierwszy w tym sezonie – wystąpił Michał Budzyński. W środku pola zagrali Michał Kobiałka i Paweł Jabkowski, który sprawdził się w roli defensywnego pomocnika w meczu ze Stalą Kraśnik.
Polesie w pierwszej połowie postanowiło skupić się na obronie dostępu do własnej bramki i czyhało na kontrataki. Trudno zatem było przebić się przez szczelną obronę uważnie grających gospodarzy, ale mimo to chełmianie kilka razy zagrozili bramce rywala. Z kolei kontry miejscowych kończyły się na dobrze ustawionej defensywie Chełmianki. Boczni obrońcy Michał Wołos i Damian Falisiewicz dawali sobie radę ze skrzydłowymi Polesia, a jedyny strzał na bramkę Damiana Drzewieckiego gospodarze oddali w 36 min., w dodatku niecelny. Faktem jest, że minutę wcześniej poważnie zagrozili Drzewieckiemu, lecz jeden z piłkarzy Polesia nie trafił w piłkę w korzystnej sytuacji.
Chełmianka już w 2 min. mogła prowadzić. Za zagranie piłki ręką sędzia podyktował rzut wolny z 20 m. Uderzał Aleksiej Prytuliak, lecz futbolówka poszybowała tuż obok słupka. Na kolejną okazję do zdobycia gola trzeba było czekać do 20 min. Prostopadłe podanie na prawej stronie od Kobiałki dostał Budzyński, strzelił z ostrego kąta, lecz i on nie trafił w bramkę. Budzyński raz jeszcze próbował zaskoczyć golkipera Polesia, ale bezskutecznie. Im bliżej końca pierwszej połowy, tym akcje Chełmianki były coraz groźniejsze. Niestety, w 34 min. boisko z powodu urazu nogi, jakiego doznał w starciu z rywalem, opuścił Jakub Niewęgłowski. W 40 min. po przechwycie piłki w środkowej strefie boiska Prytuliak wypuścił w „uliczkę” Budzyńskiego, a ten nie zmarnował okazji sam na sam z bramkarzem. Przed przerwą wynik mógł podwyższyć Kobiałka, lecz piłka po jego strzale minęła bramkę Polesia.
Po zmianie stron w 47 min. rzut wolny na 22 metrze od bramki gospodarzy wywalczył Wołos. Kolejnym kapitalnym strzałem w tym sezonie popisał się Kobiałka i było 2:0 dla Chełmianki. Radość z gola trwała jednak dość krótko. Minutę później piłkę dostał niepilnowany Arkadiusz Adamczuk i precyzyjnym uderzeniem pokonał Drzewieckiego. Był to pierwszy w tym sezonie gol przepuszczony przez chełmskiego bramkarza na wyjeździe. Trzy minuty później pod chełmską bramkę znów zrobiło się gorąco. Polesie wyszło z kontratakiem i miało stuprocentową sytuację na zdobycie wyrównującego gola. Powracający Falisiewicz wślizgiem w ostatniej chwili zażegnał niebezpieczeństwo, blokując strzał Adamczuka. To była ostatnia tak dogodna okazja gospodarzy w tym spotkaniu, choć starali się oni jeszcze zagrażać chełmskiej bramce. Na szczęście defensywa gości szybko wyciągnęła wnioski po stracie gola i do końca meczu grała bezbłędnie. Chełmianie wiedzieli, że muszą jednak strzelić trzecią bramkę, by w ostatnich minutach spotkania nie drżeć o wynik. Groźnie z dystansu uderzali Prytuliak i Paweł Uliczny, lecz w pierwszym przypadku piłka poszybowała nad poprzeczką, a w drugim udanie interweniował bramkarz Polesia. Wreszcie w 68 min. Prytuliak po indywidualnej akcji zdecydował się na mocny strzał z linii pola karnego i golkiper z Kocka nie miał nic do powiedzenia. Po stracie trzeciej bramki z miejscowych uszło powietrze. Chełmianka zaś kontrolowała mecz i stwarzała kolejne okazje bramkowe. Dobrą zmianę oprócz Ulicznego dał Hubert Kotowicz. W 78 min. był nawet bliski zdobycia gola. Obrońca Polesia w ostatniej chwili jednak wślizgiem wybił mu piłkę. Na 4:1 mógł podwyższyć wprowadzony w drugiej połowie Damian Koprucha. Stojąc tyłem do bramki starał się odwrócić i uderzyć piłkę, lecz rywale w porę zablokowali strzał.(s)

Komentarze