Kret z G9

Na wewnętrznym spotkaniu grupy G9 wójtowie i radni psioczyli na starostę chełmskiego Piotra Deniszczuka. Już dzień później starosta podobno „toczka w toczkę” wiedział, co i kto o nim mówił. Czyżby miał wtykę u koalicjantów?

 

Pod koniec kwietnia wójtowie i radni z G9 spotkali się i rozmawiali o sytuacji w powiecie. Podobno nie szczędzili krytyki pod adresem działań starosty Deniszczuka. Wytykali, że sam decyduje o podziale ogromnych pieniędzy na inwestycje drogowe i lokuje remonty w gminach ze swojego okręgu wyborczego. G9 nie podoba się też polityka kadrowa starosty w urzędzie i podległych jednostkach. Swoje uwagi, zapewne w delikatniejszej formie, mieli przekazać staroście. Ale zanim się z nim umówili, ten już o wszystkim wiedział.
– Tak, jakby ktoś nagrał całe spotkanie – mówi jeden z członków G9.
Przeciek wywołał poruszenie wśród członków grupy. Komentują, że to niespotykane, jak do czegoś podobnego mogło dojść.
– Rzeczywiście słyszałem, że starosta miał dokładną relację z naszego spotkania, ale nie padły tam żadne słowa, których moglibyśmy się wstydzić – mówi z kolei Stanisław Bodys, burmistrz Rejowca Fabrycznego. – Sami chcieliśmy przekazać staroście nasze uwagi, bo co prawda wiemy, jaka jest sytuacja arytmetyczna w radzie powiatu, to przecież jesteśmy koalicjantem i nie możemy tylko asystować przy jego działaniach.
O przeciek ze spotkania spytaliśmy P. Deniszczuka. – Jak przychodzi do mnie czterech po spotkaniu i mówi, co było, to jak miałbym nie wiedzieć? – śmieje się Deniszczuk. – A na poważnie to nie widzę powodów do narzekań. Koalicjant powinien się cieszyć, że są oszczędności w podległych placówkach, że robota na drogach idzie, jak nigdy dotąd. Chociaż rozumiem, że nie wszystkim można dogodzić.
Ciekawe, czy w G9 już dotarli do kreta? Podobno niektórzy członkowie grupy mają swoje typy. (bf)

Komentarze