Ludzie boją się o życie

W nocy z 26 na 27 czerwca spłonęły pozostałości po drewnianym domu przy ulicy Dzierżawnej 4E w Lublinie. Mieszkańcy obawiają się kolejnych podpaleń.
Trzy tygodnie temu w artykule „Horror w pustostanach wspominaliśmy o takim zagrożeniu. Przez lata to miejsce było jakby zapomniane. Miasto nie chciało tu inwestować żadnych środków. Opuszczone domy niszczały, stając się miejscem libacji i koczowania bezdomnych. Dopiero niedawno mieszkańcy ulicy Dzierżawnej zaczęli walczyć o uporządkowanie okolicy. Interweniowali w ratuszu i nadzorze budowlanym, który nawet wydał pierwszą decyzję nakazującą rozbiórkę zrujnowanych pustostanów, ale wciąż czeka ona na wykonanie.

O tym, że mieszkańcy, domagając się natychmiastowej rozbiórki ruder przy ul. Dzierżawnej, nie przesadzają, można się było przekonać w ubiegłym tygodniu. W jednym z pustostanów wybuchł pożar, który doszczętnie strawił budynek. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
– Po tym pożarze ludzie boją się kolejnych podpaleń. Pogoda sprzyja amatorom popijaw w plenerze. W okolicy bardzo uaktywnili się również bezdomni – mówi Lidia Kasprzak-Chachaj, przewodnicząca rady dzielnicy Za Cukrownią. – Takich budynków, które mogą się spalić, czy zawalić, jest tutaj wiele. A wiadomo, wakacje się zaczęły, więc dzieciaki z dzielnicy z braku zajęcia będą tak się kręciły i bawiły. O nieszczęście nietrudno… BCh

Komentarze