Nikt nie strzelał tak jak Sokół

Nie żyje Witold Sokołowski, legenda lubelskiego Motoru. Były piłkarz i trener zmarł w Lublinie w wieku 77 lat.
Swoją przygodę ze sportem Sokołowski rozpoczynał w Koronie Góra Kalwaria. Do Motoru trafił z Radaru Bemowo Piskie w wieku 24 lat i został już w tym klubie do końca kariery, do 1971 roku. Przez wiele lat był podstawowym zawodnikiem drużyny. Z Motorem dwukrotnie wywalczył awans do II ligi, w której potem z powodzeniem występował.
Był niezwykle bramkostrzelnym napastnikiem. W drugoligowym debiucie zdobył dla lubelskiego zespołu aż 8 goli! Słynął z piekielnie mocnego uderzenia i perfekcyjnie wykonywanych rzutów wolnych.
– Nikt nie strzelał tak jak „Sokół” – przyznaje Andrzej Kwiek, były dziennikarz „Kuriera Lubelskiego” – Rzuty wolne bite z ponad 30 metrów były jego wizytówką. Nadawał piłce taką rotację, że ta wbrew prawom fizyki leciała w kierunku bramki i wpadała do siatki. W jednym meczu z tego samego miejsca potrafił strzelić dwa gole – dodaje Kwiek.
– Na tamte czasy był wielkim zawodnikiem. Mówiono, że w Polsce jest tylko dwóch takich piłkarzy, dla których 35 metrów to była dobra odległość na uderzenie z wolnego na bramkę. Drugim był Władysław Kawula z Wisły Kraków, reprezentant Polski – mówi Sławomir Kozłowski, były piłkarz i trener Motoru, który jako nastoletni chłopak miał okazję oglądać w akcji Witolda Sokołowskiego.
Jednym z wielkich wyczynów „Sokoła” było strzelenie w 1966 roku w meczu ze Stalą Rzeszów aż trzech goli wówczas reprezentacyjnemu bramkarzowi Stanisławowi Majchrowi! W tym spotkaniu Sokołowski przyćmił Jana Domarskiego, późniejszego naszego bohatera z Wembley.
Po rozstaniu się z boiskiem zajął się pracą trenerską. Prowadził między innymi: Motor, Bałtyk Gdynia, który wprowadził do I ligi, świdnicką Avię, Sygnał Lublin, a także uczył wychowania fizycznego. – Odszedł wspaniały człowiek, znakomity zawodnik, potem trener i nauczyciel. Witka zawsze cechowała wysoka kultura osobista. Będzie nam go bardzo brakowało – wyznaje Krzysztof Rześny, który od 1964 do 1970 roku miał przyjemność grać z Sokołowskim w drużynie, a później w 2002 roku wspólnie z nim świętować (obaj byli trenerami) awans Motoru do III ligi.
Pogrzeb Witolda Sokołowskiego odbędzie się dzisiaj (poniedziałek, 18 lipca) o godzinie 13 na cmentarzu przy ulicy Lipowej. BAS

Komentarze