Wojewoda zablokuje maszt?

Mieszkańcy Botanika nie chcą stacji bazowej telefonii komórkowej Aero2 na budynku przychodni zdrowia przy ul. Willowej 29.

Przeciwnicy budowy stacji bazowej telefonii komórkowej Aero2 na budynku przychodni zdrowia przy ul. Willowej 29 odwołali się od pozytywnej dla inwestora decyzji lubelskiego ratusza do wojewody.

W czerwcu na spotkaniach konsultacyjnych w tej sprawie dyskutowali mieszkańcy Botanika, głównie z ulic Altanowej, Tarasowej czy Relaksowej. Boją się oni, że jeśli stacja powstanie, będą narażeni na promieniowanie fal elektromagnetycznych. Społecznikom przewodzi Małgorzata Koszewska. W dyskusjach powoływała się na analizę Marcina Solarskiego, który zweryfikował wytyczne z raportu inwestora. Jego zdaniem pominięto kilka istotnych spraw, takich jak nieuwzględnienie płaszczyzny poziomej w rozchodzeniu się fal czy sąsiedztwo innych masztów. Według Najwyższej Izby Kontroli w wielu przypadkach urzędy miast (w tym Lublina) nie weryfikują raportów właścicieli firm telefonii komórkowej. W związku z tym postanowił interpelować do prezydenta radny Stanisław Brzozowski (PiS), zaangażowany w społeczne sprawy mieszkańców Botanika.

Nie można było odmówić

Z odpowiedzi na pismo radnego dowiedzieliśmy się, że pozytywna decyzja w sprawie pozwolenia na budowę zapadła jeszcze na początku czerwca. Zdaniem urzędników nie było żadnych przeciwwskazań do wydania decyzji odmownej. Rozpatrując całość materiału zgromadzonego w sprawie, organ stwierdził, iż złożony przez inwestora wniosek oraz projekt budowlany są kompletne. Inwestycja nie narusza obowiązujących przepisów oraz praw właścicieli działek znajdujących się w obszarze oddziaływania obiektu, jest także zgodna z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru – odpowiada Artur Szymczyk, zastępca prezydenta Lublina.
Ratusz twierdzi, że argumenty mieszkańców, w tym załączona analiza Solarskiego, są subiektywne. – Organ wydający decyzję nie może oprzeć rozstrzygnięcia w sprawie na subiektywnym przekonaniu stron o szkodliwym działaniu stacji bazowej, jeśli nie jest to poparte żadnymi wiarygodnymi dowodami, a inwestycja nie narusza obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa – dodaje. W piśmie urzędnicy zwrócili jednak uwagę na możliwość odwołania się do wojewody.

Będą walczyć

Jak dowiedzieliśmy się, mieszkańcy wykorzystają tę instancję. Za wszelką cenę chcą udowodnić, że inwestycja narazi ich zdrowie na szwank. Zaangażowany w sprawę radny miasta Stanisław Brzozowski (PiS) wierzy, że determinacja mieszkańców nie osłabnie. – Ponad 200 osób występuje jako strona postępowania. Zakładając że najmniej sto odwołań zostanie przekazanych wojewodzie, ostateczną decyzję poznamy po miesiącu. Mieszkańcom udało się również zebrać środki na ekspertyzę, która precyzuje niejasności, które pojawiły się w raporcie inwestora przedstawionym w ratuszu. Będzie ona również przedłożona wojewodzie jako załącznik – mówi Brzozowski.BCH

Komentarze