Zaczęło się na… Plażowej

Za 25 dni w brazylijskim Rio de Janeiro rozpoczną się igrzyska olimpijskie. W najważniejszej sportowej imprezie świata wystąpi Kinga Kołosińska, wychowanka TPS Lublin, która pierwsze kroki pod siatką stawiała pod okiem trenera Jacka Rutkowskiego.
Co czuje szkoleniowiec, który wychował olimpijkę?
Jacek Rutkowski: Dumę i radość, że ciężka, wieloletnia praca przyniosła taki piękny efekt.
Pamięta Pan pierwszy trening Kingi?
– Tak, to było dokładnie piętnaście lat temu. Kingę, która chodziła wówczas do IV klasy szkoły podstawowej, i starszą od dwa lata siostrę, Dominikę, na zajęcia do Szkoły Podstawowej przy ulicy Plażowej przywiózł tata. Myślałem, że dziewczyny są bliźniaczkami, bo były bardzo do siebie podobne. Obie, wysokie, sprawne, już wtedy miały spore zadatki na to, by zostać w przyszłości niezłymi zawodniczkami. Wydawało mi się nawet, że to Dominika, a nie Kinga może więcej osiągnąć w sporcie.
Dziewczyny rozpoczęły treningi, należały do wyróżniających się zawodniczek i… zniknęły?!
– Na półtorej roku. Na szczęście wróciły z postanowieniem, że będą mocniej trenować i traktować sport poważnie.
Kiedy zaczęły przygodę z siatkówką plażową?
– Podczas jednego z letnich obozów przebywaliśmy w Nałęczowie i dziewczyny grały w plażówkę. Kinga i Dominika zdecydowanie dominowały nad resztą grupy. Postanowiliśmy je rzucić na „głębszą wodę” i wysłaliśmy na turniej do Gdańska. Sukcesu w zawodach wprawdzie nie odniosły, ale Kinga i Dominika zostały dostrzeżone przez trenerkę kadry narodowej. Młodsza z sióstr trafiła do kadry.
Pierwszy sukces Kingi?
– Jeszcze jako kadetka zagrała z siostrą w finałach mistrzostw Polski… juniorek. Znalezienie się w gronie najlepszych w kraju było sporym osiągnięciem. Pamiętam, że te zawody wygrała para SMS Łódź, w której występowała Monika Brzostek, a z którą od kilku lat tak udanie startuje Kinga.
Nasze siatkarki mają naprawdę już czym się pochwalić! W 2009 roku w angielskim Blackpool Kinga Kołosińska z Moniką Brzostek wywalczyły złote medale mistrzostw świata juniorek. W 2013 roku w Kazaniu zostały wicemistrzyniami Uniwersjady. W ubiegłym roku po raz pierwszy stanęły na podium mistrzostw Europy seniorek, a także turnieju World Tour FIVB. Przed kilkoma miesiącami były bardzo blisko wygrana zawodów Grand Slam na plaży Copacabana, gdzie w przyszłym miesiącu siatkarki walczyć będą o olimpijskie medale. Przegrały tylko z utytułowanymi Amerykankami Walsh i Ross!
– Na pewno cieszy ten wyraźny postęp. Kinga i Monika należą dzisiaj do grona najlepszych par na świecie. Tworzą znakomicie zgrany „chemicznie” team, na boisku i poza nim. Rozumieją się świetnie.
Stać je na medal w Rio de Janeiro?
– W Brazylii wszystko może się zdarzyć. Trzeba pamiętać, że to turniej olimpijski, tutaj nie będzie słabych par, a chętnych do znalezienia się na podium i wygrania zawodów nie brakuje. Bardzo mocne będą Rosjanki, Brazylijki, a także Amerykanki. Jestem także pod wrażeniem gry Niemek Ludwig i Walkenhorst, które wygrały ostatni turniej z cyklu Grand Slam, rozgrywany w połowie czerwca w Olsztynie. W finale pokonały brazylijską parę Larissa/Talita. To jak czytały grę, można by było prezentować na zajęciach szkoleniowych.
Kinga Kołosińska i Monika Brzostek turnieju w Olsztynie do udanych zaliczyć nie mogły. Nie udało im się powtórzyć osiągnięcia sprzed roku, gdy po raz pierwszy w karierze stanęły na podium zawodów „Wielkiego Szlema”!
– Z jednej strony dwutygodniowa przerwa spowodowaną odnowieniem się kontuzji Kingi dała się we znaki, widać było, że dziewczynom brakowało treningu i grania. Z drugiej przegrały w pierwszej rundzie fazy pucharowej z rewelacyjnymi Słowaczkami Dubovcovą i Nestarcovą, które ostatecznie zajęły w Olsztynie trzecie miejsce, po niezwykle zaciętej walce 1:2. Po wygranej w pierwszym secie, w drugim nasze dziewczyny prowadziły już 14:10. Może za szybko uwierzyły, że już są w kolejnej rundzie.
Wybiera się Pan do Rio de Janeiro, by obejrzeć turniej olimpijski?
Niestety, nie. Zmagania najlepszych siatkarek będę śledził przed telewizorem.
Dziękuję za rozmowę
KB

Jacek Rutkowski

Trenerem siatkówki jest od ponad 35 lat. To z jego inicjatywy i Krzysztofa Iwańczuka w 1991 roku w Lublinie powołane zostało do życia Towarzystwo Piłki Siatkowej. Dzisiaj w TPS trenuje i gra pond 400 dziewcząt i chłopców. Klub ściśle współpracuję z Siatkarskimi Ośrodkami Szkolnymi działających w Lublinie aż w 30 szkołach. Rutkowski jest trenerem-koordynatorem SOS od trzech lat.
Od 1982 pracuje także jako nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej, a także prowadzi drugoligową drużynę siatkarek AZS UMCS TPS, która w niedawno zakończonych rozgrywkach zajęła siódme miejsce. Niezwykle udanie prowadzony przez Rutkowskiego zespół występował także w Akademickich Mistrzostwach Polski 2016. Drużyna UMCS po raz pierwszy w historii wywalczyła złoty medal w kategorii Uniwersytetów, a w klasyfikacji generalnej uplasowała się na piątym miejscu.

Komentarze