A gdzie ziemniaki?

Na posiłki ze szpitalnej kuchni skarżył się na naszych łamach niejeden pacjent. Swoje uwagi dotyczące żywienia można też wpisywać do zeszytów, które wyłożone są na szpitalnych oddziałach. Lektura wywołuje uśmiech.


„Zupa zimna, ziemniaki zimne, sos do ziemniaków niesmaczny z odrobiną mielonego mięsa, kluchy z mąki, bigos bez mięsa również zimny” – to jeden z wpisów w zeszycie wyłożonym na jednym ze szpitalnych oddziałów. Zdarza się, że pacjenci nie zostawiają suchej nitki na przygotowanych posiłkach.

Piszą o zupie z rozgotowanym makaronie „w wyglądzie okropnej”, wyglądającej nieestetycznie, rozsypanej pieczeni, okropnym ryżu, pomyłce w sosach. A nawet o tym, że z obiadu zginęły ziemniaki, które w drugim daniu zastąpiono chlebem. Dyrekcja przyznaje, że po ostatniej zmianie firmy cateringowej jakość żywienia się poprawiła. A przynajmniej spadła ilość skarg na posiłki.

– Jedzenie jest sprawdzane przed wyjściem z kuchni przez naszych dietetyków – mówi Mariusz Kowalczuk, zastępca dyrektora ds. administracyjnych w chełmskim szpitalu. – Oprócz tego dietetyczki sprawdzają je wyrywkowo na samych oddziałach.

Dyrektor przyznaje, że najwięcej uwag pacjenci mają do smaku potraw i tego, że zanim trafią do sal chorych są już zimne. – Smak to oczywiście rzecz gustu, ale trzeba pamiętać, że posiłki szpitalne wynikają z diety i najważniejsze, aby miały określone wartości odżywcze, odpowiednią dla danego pacjenta ilość kalorii itp. – mówi Kowalczuk. – A temperatura posiłków badana jest w zasadzie na co dzień.

Skargi pacjentów nie są lekceważone. Ich uwagi zbierane są przez pracowników szpitala i weryfikowane. Jeśli potwierdzą się, to kuchnia może zostać ukarana. Kilka lat temu zdarzały się takie przypadki. (bf)