Uważają, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce i do tego samego starają się przekonać innych. Działają zaledwie od kilku miesięcy, ale już mogą pochwalić się pierwszymi sukcesami. Mowa o Aktywnych Wojsławianach, stowarzyszeniu, które postawiło sobie za cel integrację lokalnej społeczności.
Swoją działalność Stowarzyszenie Aktywni Wojsławianie rozpoczęło dokładnie 15 marca br. Pomysł na jego powołanie przyniosło samo życie.
– Rozmawialiśmy w gronie znajomych, że brakuje „czegoś” dla osób w wieku 50+; dla tych, którzy już prawie kończą swoją aktywność zawodową lub tych, którzy już ją zakończyli, ale chcieliby podziałać i spędzać czas aktywnie. Chcieliśmy to jakoś sformalizować i w ten sposób powstało stowarzyszenie. Naszym celem jest motywacja osób w wieku 50+ do wspólnego, aktywnego spędzania wolnego czasu. Chcemy integrować i zachęcać ludzi do tego, aby wyszli z domów; nie zamykali się w czterech ścianach, a spotykali się ze sobą, rozmawiali przy stole, a nie przez telefon. Przy okazji promujemy też naszą gminę. Wojsławice są piękne. Można tu i pozwiedzać, i odpocząć. Mówimy o tym, gdzie się da i zachęcamy, aby naszą okolicę odwiedzało jak najwięcej osób – opowiada Elżbieta Furmaniuk, prezes Aktywnych Wojsławian.
Obecnie w Stowarzyszenie liczy już 43 członków, ale lista chętnych cały czas jest otwarta. Mimo że działają krótko i sami mówią o sobie, że są raczkującym stowarzyszeniem, i tak mają się już czym pochwalić. W kwietniu, z okazji Dnia Ziemi, w Majdanie Ostrowskim sadzili drzewa; aktywnie włączyli się w konferencję poświęconą Wojsławicom, którą Urząd Gminy zorganizował we współpracy z Państwową Akademią Nauk Stosowanych w Chełmie, a później zorganizowali majówkową biesiadę uroczyście inaugurującą działalność Stowarzyszenia.
Obecnie Aktywni Wojsławianie realizują projekt „Z kulinarnego zeszytu babci – ocalić od zapomnienia”, w ramach którego organizowane są warsztaty kulinarne. Na to działanie Stowarzyszenie pozyskało dofinansowanie.
– Chcemy ocalić od zapomnienia dawne potrawy wielokulturowych Wojsławic. Pierwszy blok warsztatów to kuchnia żydowska, polska i ukraińska; w ramach drugiego, pod nazwą „Od ziarenka do bochenka”, będziemy przygotowywać potrawy, które dawniej robiły gospodynie, kiedy zaczynały się żniwa. Będą to m.in. wędliny, ciasta i pierogi, które zaserwujemy na gminnych dożynkach. Te warsztaty są też pewnym ukłonem w stronę naszych mam i babć. Będziemy przypominać smaki, które się nam z nimi kojarzą i przekazywać je młodemu pokoleniu – mówi E. Furmaniuk.
W planach Stowarzyszenia są także inne działania, np. spotkania z lekarzami.
– Chcemy, aby podpowiedzieli nam, jak dbać o własne zdrowie. Planujemy m.in. spotkanie z psychologiem, który opowie nam, jak radzić sobie ze stresem i trudnymi sytuacjami. Myślimy także o tym, żeby zorganizować kurs tańca towarzyskiego. Organizujemy też wycieczki. Jedna już za nami – byliśmy w Iwoniczu. Zamierzamy jeszcze gdzieś pojechać, ale już po wakacjach. Planujemy także spotkanie z policją.
Mimo licznych apeli, wciąż słyszy się o różnych oszustwach telefonicznych. Chcemy przed tym przestrzegać i uczulać. Mamy też pomysł na kolejny projekt i będziemy chcieli zdobyć na jego realizację fundusze, ale na razie nie chcemy zdradzać szczegółów. Cieszymy się, że możemy liczyć na wsparcie gminy i choć dopiero zaczynamy, mamy nadzieję, że przed dnami jeszcze wiele lat dobrej pracy. Życzymy sobie wytrwałości w dążeniu doi celu i radości z tego, co robimy – kończy E. Furmaniuk. (w)






























