Anioł ze szpitala. Dobro zawsze wraca

Wspaniały człowiek, zarażający energią, kochający ludzi i zawsze pomocny. Nie tylko cukierki rozdaje – w tłusty czwartek częstuje pączkami, a w grudniu przebiera się za Mikołaja i odwiedza dzieci na pediatrii. O kim z taką życzliwością mówią ludzie? Takie komentarze pojawiły się pod informacją o „ochroniarzu ze szpitala”, który rozdaje krówki czekającym w kolejce do lekarza. To Adam Podgórski.

„Chciałabym serdecznie pozdrowić Pana ochroniarza z chełmskiego szpitala, który pracował 14 listopada wieczorem. Podczas długiego oczekiwania w kolejce rozdał wszystkim krówki. Tak niewiele a tak cieszy… Dzięki temu czekało się naprawdę dużo milej i z uśmiechem na twarzy. Życzę Panu wszystkiego, co najlepsze! Oby więcej tak życzliwych ludzi” – ten wpis na jednym z chełmskich forów internetowych wywołał lawinę pozytywnych komentarzy.

Adam Podgórski od 10 lat pracuje w chełmskim szpitalu. Jest portierem i ochroniarzem w głównym budynku przychodni. Często dyżuruje w nocy, więc ma styczność z pacjentami, którzy przychodzą m.in. do lekarzy nocnej i świątecznej opieki. A wiadomo, że wielu pacjentów tej poradni to dzieci.

– Kiedyś na korytarzu usłyszałem, jak płacze dziecko, które czekało z mamą do lekarza. Poczęstowałem je cukierkiem i przestało. Od tamtej pory zawsze mam na dyżurze krówki. Rozdaje dzieciom, dorosłym i pracownikom – mówi pan Adam.

Pana Adam słynie wśród pacjentów i kolegów nie tylko z cukierków, ale i miłego usposobienia. – Zawsze szczery uśmiech, zagai, pożartuje. Ma specyficzne poczucie humoru, czasem nawet rubaszne, ale to bardzo pozytywny człowiek, który dzieli się swoją energią. Dla ludzi chorych, którzy czasami muszą długo czekać w kolejce do lekarza, spotkanie z taką osobą, ten słodki cukierek, to naprawdę duże pocieszenie – przyznają pacjenci.

A komplementują pana Adama w dziesiątkach komentarzy pod postem o cukierku: „Pan ochroniarz z cudownym poczuciem humoru. Jak mało jest takich ludzi. Dziękuję, za krówki i za to, że Pan jest” – pisze Barbara. „Dobro wraca i powinno wrócić do Pana Adama” – dodaje Maria. „Świat staje się lepszy dzięki takim ludziom i ich serdecznym gestom” – pisze Ilona.

Ale znajomi i rodzina mówią, że pan Adam jest życzliwy nie tylko w szpitalu: wysyłał paczki potrzebującej kobiecie, starał się wyciągnąć alkoholika z nałogu i pomógł mu znaleźć pracę. A w szpitalu nie tylko rozdaje cukierki. W tłusty czwartek częstuje pączkami a w grudniu przebiera się za Mikołaja.

– Kupiłem strój Mikołaja i wraz z kolegą chodzimy na oddział pediatrii. Zaczęło się jeszcze za czasów, kiedy dyrektorem był śp. Jacek Buczek. On też z nami chodził – mówi pan Adam.

„A może jakoś wymyśleć, aby zaopatrzyć tego Pana w krówki? Przecież to niemały wydatek” – drążą internauci. Rzeczywiście pan Adam kupuje cukierki za własne pieniądze. – Kiedyś jedna pani pytała mnie, skąd mam na te słodycze, to jej powiedziałem, że od szefa, tego na samej górze. Pomodlę się i puszczę totka. Raz wygram 24 zł za trójkę, raz nie. Ale na cukierki zawsze coś zostanie. Obiecała się za mnie pomodlić. I chyba zrobiła to gorliwie, bo potem wygrałem 1000 zł – śmieje się.

Trochę ulżymy pan Adamowi, bo gdy o rozdawanych w szpitalu cukierkach dowiedziała się nasza Spółdzielnia Mleczarska Bieluch, to przekazała mu trochę własnych krówek. (reb)