Bestia na wolności

Kazał jej warować przy swojej nodze jak psu. Gwałcił niemal na każdy możliwy sposób, a gdy broniła się przed włożeniem w siebie butelki po piwie – katował. Stosował na niej chwyty transportowe, zakładał dźwignię, podnosił za szyję, skakał po ciele, okładał skórzanym paskiem czy szczebelkiem od dziecięcego łóżeczka po głowie, wyrywał włosy, dusił i bił po piersiach, gdy karmiła. Dlaczego ten psychopata – były funkcjonariusz służby więziennej – w dalszym ciągu nie trafił za kratki mimo prawomocnego wyroku?

„Będę ci, ku**o, robił jak więźniowi. Wiesz, jak się robi w więzieniu? Jeden po drugim ci będę paznokieć ściągał. (…) Masz tu siedzieć koło mnie jak pies (…) Musisz być dobrą matką i kur** w łóżku. (…) Jesteś wiadrem i będziesz stukana jak wiadro” – opis tego, co ten zwyrodnialec robił swojej żonie, mrozi krew w żyłach. A to i tak tylko krótkie podsumowanie horroru, który przez cztery lata przeżywała kobieta, zawarte na kilku stronach aktu oskarżenia.

Jak mamusia umrze, przyprowadzę ci nową

Bartłomiej K. (37 lat), były już funkcjonariusz służby więziennej, który karierę zakończył w stopniu młodszego chorążego, został zatrzymany w październiku 2014 roku pod zarzutem wielokrotnego gwałcenia, gróźb i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną. Jak wynika z materiałów śledczych, gehenna kobiety trwała od 2010 roku, kiedy to na świat przyszła ich córka. „Klawisz” w chory i barbarzyński sposób pastwił się nad matką swojego dziecka.

Stosował na niej chwyty transportowe, zakładał dźwignię, podnosił za szyję, skakał po ciele, bił skórzanym paskiem, a nawet szczebelkiem od dziecięcego łóżeczka po głowie, wyrywał włosy, dusił, bił po piersiach, gdy karmiła. Kobieta maskowała siniaki pod makijażem i obszernymi ubraniami, bo mąż-oprawca miał radiostację i podsłuchiwał policjantów – groził żonie nożem, że będzie wiedział, jeśli tylko zdecyduje się zgłosić sprawę, i przejedzie ją samochodem.

Gwałcił analnie, waginalnie, oralnie. Gdy nie dała sobie włożyć w odbyt butelki po piwie, okrutnie ją pobił. Gdy zaś ich córka podrosła i zaczęła dopytywać, dlaczego tatuś zrywa z mamusi majtki i wkłada jej coś do ust, uśmiechnięty K. powtarzał, że jak mamusia umrze, to przyprowadzi dziewczynce nową. Innym razem, gdy po kąpieli ofiara wychodziła z łazienki, chwycił ją i wcisnął w odbyt ostry brelok w kształcie łuski od naboju. Krwawiła i płakała, a on tylko rzucił: „Przecież ty lubisz ból, na to zasłużyłaś”.

Jej łzy prowokowały go do dalszej agresji. Wyliczał pieniądze na jedzenie, ograniczał dostęp do wody i prądu. Cały czas powtarzał jaka jest brzydka, że się jej brzydzi. Przykuwał kajdankami. Straszył, że ma wytrzymać i nie krzyczeć, bo pożałuje, jeśli sąsiedzi coś usłyszą. Gdy wreszcie po czterech latach trwania w piekle kobieta postawiła wszystko na jedną kartę i razem z dzieckiem uciekła do swojej matki, wypisywał do niej, że postara się zmienić i prosił o kolejną szansę, a potem groził teściowej.

Po zgłoszeniu sprawy policjanci przeszukali mieszkanie K., a następnie mieszkanie jego ojca – emerytowanego funkcjonariusza służby więziennej. U seniora znaleźli nielegalną amunicję, nim również zajęła się prokuratura.

Sprawa trafiła na wokandę Sądu Rejonowego w Chełmie, a proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Jak się jednak dowiedzieliśmy, na sali rozpraw K. grał rolę ofiary – prosił, by sędzia cofnął mu areszt, bo rzekomo bał się współosadzonych, którzy czyhali na życie byłego już funkcjonariusza SW. Nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów – twierdził, że to żona odurzała go lekami, które dosypywała mu do kawy, i zabraniała kontaktów z rodzicami.

Gra okazała się warta świeczki – w marcu 2016 roku sadysta został zwolniony z aresztu i odpowiadał z wolnej stopy (ostatecznie też sąd odszedł od poręczenia majątkowego z uwagi na jego „pogorszoną sytuacje materialną” po stracie pracy w zakładzie karnym). Proces tymczasem przeciągał się o kolejne lata.

W końcu, 13 grudnia 2019 roku, sąd orzekł karę… 2,5 roku pozbawienia wolności dla Bartłomieja K. z zaliczonym okresem rzeczywistego pobytu w zamknięciu, co oznacza, że do odsiadki dewiantowi pozostał zaledwie ponad rok. Poza tym ma 6-letni zakaz zbliżania oraz kontaktowania się z pokrzywdzoną byłą żoną i teściową. Za doznaną krzywdę miał też zapłacić kobiecie 10 tys. zł, a jej pełnomocnikowi w sprawie – kolejne 4 tys. zł. Postępowanie karne wobec jego ojca, Stanisława K., sąd warunkowo umorzył na okres próby i nakazał mu wpłatę 1 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Po wniesionej z obu stron apelacji, 11 sierpnia 2020 roku, sąd odwoławczy uchylił wyrok co do ojca K. i w całości umorzył postępowanie, zaś wydatkami poniesionymi w sprawie obciążył Skarb Państwa. Co do Bartłomieja K. – utrzymał w mocy zaskarżony wyrok i zasądził wobec niego na rzecz Skarbu Państwa 400 zł tytułem opłaty za II instancję oraz 20 zł tytułem zwrotu wydatków poniesionych w postępowaniu odwoławczym.

List gończy za byłym funkcjonariuszem

Nie dość, że wymierzona gwałcicielowi i sadyście kara jest szokująco niska, to okazuje się, że w dalszym ciągu skazany prawomocnym wyrokiem nie został osadzony w zakładzie karnym.

22 października ub. r. wpłynęła kasacja obrońcy Bartłomieja K. (akta sprawy nie zostały jeszcze przesłane do Sądu Najwyższego w Warszawie). Nie zmienia to jednak faktu, że skazany powinien natychmiast po ogłoszonym w sierpniu wyroku sądu odwoławczego trafić za kratki na resztę kary. Dlaczego tak się nie stało? Sąd stoi na stanowisku, że zrobił wszystko, co do niego należało, a doprowadzenie K. do zakładu karnego leży w gestii policji. Rzecznik chełmskiej komendy, kom. Ewa Czyż, tłumaczy natomiast, że Bartłomiej K. ukrywa się przed organami ścigania.

– Sąd wydał nakaz doprowadzenia, który potem cofnął. W grudniu zaś za poszukiwanym mężczyzną został wydany list gończy – wyjaśnia kom. Czyż.

Oficjalnie nikt nie wie, gdzie jest K. – pod żadnym z chełmskich adresów policjanci go nie zastali. Gdzie jest i co robi poszukiwany? Czy jest niebezpieczny, szczególnie dla kobiet? W końcu powołani do sprawy biegli orzekli, że były funkcjonariusz przejawia cechy sadyzmu seksualnego i raptofilii (osiąganie rozkoszy jedynie przez nawykowe gwałty). Czy zatem decyzja o wypuszczeniu go z aresztu była słuszna? (pc)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here