Bohaterska obrona „Bitwy pod Grunwaldem”

W piątek w Muzeum Lubelskim odbyła się wzruszająca uroczystość. Pośmiertnie uhonorowano pana Franciszka Galerę, lublinianina, który z narażeniem życia ukrywał podczas wojny obrazy Jana Matejki: „Kazanie Skargi” i „Bitwa pod Grunwaldem”.
bohaterska obrona Bitwy pod Grunwaldem STR 3 (1)Przez trzy lata przechowywał je na terenie Taborów Miejskich przy ul. Elektrycznej 4 w Lublinie, gdzie mieszkał ze swoją rodziną. Niemcy przez całą wojnę intensywnie szukali obrazów, wyznaczając za wskazanie miejsca ich ukrycia gigantyczną nagrodę – 10 mln marek. Miasto w podzięce za ukrycie obrazów Matejki otrzymało po II wojnie światowej od Muzeum Narodowego w Warszawie inne dzieło mistrza Jana – obraz „Unia Lubelska”, który do dziś jest ozdobą zbiorów Muzeum na Zamku.

Skromny bohater

W 606. rocznicę bitwy pod Grunwaldem władze Lublina symbolicznie podziękowały Franciszkowi Galerze za jego zasługi na rzecz ratowania dóbr kultury, przekazując na ręce jego rodziny wyjątkowe odznaczenia. Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek przekazał na ręce córki pana Franciszka, Heleny Studzińskiej (obecnie 93-letniej), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski nadany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej za wybitne zasługi w dziele ratowania i ochrony dóbr polskiego dziedzictwa kulturowego. – Polskie dzieła sztuki budują naszą tożsamość narodową, o czym doskonale wiedzieli Niemcy, którzy już w grudniu 1939 roku zdecydowali, że żeby podbić Polskę, trzeba zniszczyć jej dzieła kultury. Heroizm pana Franciszka porównywany jest do bohaterstwa tych, którzy w czasie wojny walczyli z bronią w ręku – podkreślał wojewoda. Również prezydent Lublina Krzysztof Żuk docenił odwagę pana Franciszka, przekazując na ręce jego córki Medal Unii Lubelskiej. Jest to odznaczenie wręczane tylko w szczególnych okolicznościach. – Dzisiaj miasto Lublin musi się odwdzięczyć i podziękować panu Galerze – zaznaczył prezydent.
W imieniu rodziny odznaczonego podziękowała wnuczka pana Franciszka Barbara Długasiewicz, podkreślając, że jej dziadek mieszkając ze swoją rodziną w pobliżu miejsca ukrycia obrazu, był doskonale świadomy, że naraża życie swoich najbliższych. W styczniu 1945 r. nie zdecydował się na przyjęcie od ówczesnych władz odznaczenia za swoje zasługi, bo nie chciał rozgłosu, gdyż w działaniach wojennych nadal brali udział jego synowie. Jeden był oficerem Wojska Polskiego, a drugi – partyzantem w szeregach „Szarugi”, czyli oddziału pułkownika Wojska Polskiego, żołnierza Armii Krajowej Aleksandra Sarkisowa. Sam Galera był w czasie wojny podporucznikiem Wojska Polskiego i należał do Związku Walki Zbrojnej. Zmarł w maju 1952 i nie doczekał się za swojego życia żadnych państwowych odznaczeń, dlatego cieszy ją fakt, że po 73 latach wreszcie przypomina się jego imię.

Matejko pod bombami

Historię ukrycia obrazów przypomnieli podczas uroczystości Jolanta Żuk-Orysiak, pełniąca przez szesnaście lat stanowisko głównego konserwatora zabytków w Muzeum Lubelskim oraz wieloletni dyrektor Muzeum Zygmunt Nasalski, który wystąpił z wnioskiem upamiętnienia na stosownej tablicy wszystkich osób zaangażowanych w ratowanie obrazu. Tablica mogłaby znaleźć się w miejscu ukrycia dzieł Matejki przy ulicy Elektrycznej. Do Lublina zrolowane obrazy przywiezione zostały z Warszawy we wrześniu 1939 roku przez dwóch malarzy Stanisława Ejsmonda i Bolesława Surałłę. Do miasta dotarły 9 września 1939 r. Nawinięte na drewniany wał zostały przekazane do Muzeum Lubelskiego, które zajmowało w tym czasie pomieszczenia dzisiejszej Wojewódzkiej Biblioteki im. H. Łopacińskiego. Niestety, tego dnia ci, którzy przywieźli obrazy, zginęli podczas bombardowania miasta. Ucierpiało też samo muzeum.
W 1941 r. zdecydowano, że obrazy należy ukryć w innym, bezpieczniejszym miejscu. Niemcy nie ustawali w poszukiwaniach, zwłaszcza „Bitwy pod Grunwaldem”, starając się znaleźć nawet najmniejszą wzmiankę o miejscu jej ukrycia. Zależało im na zniszczeniu obrazu, który przypominał im jedną z ich największych klęsk wojennych. Mimo pokusy bardzo wysokiej nagrody (10 milionów marek) nikt nie zdradził kryjówki.

Ponad tonowy rulon

Swój udział w konspiracyjnej akcji przemieszczenia obrazu w bezpieczniejsze miejsce kierownik Taborów Miejskich Franciszek Galera zawdzięcza Romanowi Pieczyrakowi, z którym współpracował. Na początku wiedział tylko, że rzecz, którą mają schować, waży ponad tonę, jest sporych rozmiarów i obecnie znajduje się na ul. Narutowicza. Zdecydowano się upozorować przeprowadzkę, podjeżdżając wieczorem pod gmach muzeum drabiniastym wozem zaprzężonym w dwa mocne konie. Rulon załadowano na dno wozu, ukrywając go pod innymi meblami. Przeprowadzki nie były w tym czasie niecodziennym widokiem, a wozem kierował zaufany woźnica Michał Grzesiak.
Franciszek Galera dopiero podczas zdejmowania rulonu z wozu dowiedział się, jaki skarb powierzono jego pieczy. Początkowo rulon złożono pod słomą w stodole. Taki prowizoryczny stan trwał kilkanaście dni, bo w tym czasie należało wykopać odpowiednio głęboki dół do ukrycia tak dużego ładunku – rulon z obrazami miał średnicę około 1 m 30 cm i ważył ponad tonę. Dzięki zaangażowaniu wielu ludzi, którzy gromadzili materiały i wykonywali niezbędne prace remontowe, udało się w Wielki Piątek złożyć tubę z obrazami do przygotowanego dołu wyłożonego papą. Rulon załadowano do skrzyni, owinięto papą i dodatkowo słomą dla zabezpieczenia go przed wilgocią. Miejsce ukrycia obrazów zostało staranie zamaskowane. Podłogę, pod którą ukryto obrazy zabetonowano i wyłożono klinkierem. Zamontowano również nowe rynny i wykonano rowki odwadniające, żeby jak najlepiej zabezpieczyć obrazy przed wilgocią. Tak zabezpieczone dzieła Matejki przeleżały bezpiecznie aż do wyzwolenia Lublina spod okupacji niemieckiej w 1944 roku. Obecnie obrazy Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem” i „Kazanie Skargi” podziwiać można w Muzeum Narodowym w Warszawie
Emilia Kalwińska