Bomba ekologiczna w Wincentowie?

Zdjęcie poglądowe

Mieszkańcy czterech miejscowości w gm. Krasnystaw sprzeciwiają się budowie biogazowni w Wincentowie. Inwestycję nazywają „bombą ekologiczną”. Zaapelowali do radnych i wójt Edyty Gajowiak-Powroźnik o podjęcie możliwych kroków prawnych uniemożliwiających jej realizację.

Pomysł budowy biogazowni na podległej gminie Krasnystaw działce w Wincentowie spotkał się ze zdecydowaną reakcją mieszkańców nie tylko tej miejscowości, ale również Siennicy Nadolnej, Krupca i Kasjanu. Na spotkaniu poświęconym tej sprawie wyrazili swój stanowczy sprzeciw. Są zaniepokojeni faktem, że firma planująca budowę biogazowni rozpoczęła postępowanie związane z wydaniem decyzji środowiskowej nie będąc właścicielem gruntów i nie posiadając też żadnego tytułu prawnego do tych nieruchomości.

Dociekają, czy przypadkiem pomiędzy gminą Krasnystaw, a firmą MDI Energia S.A. w Warszawie, która składała wniosek o wydanie decyzji, nie istnieje jakakolwiek umowa przyrzeczenia lub przedwstępna sprzedaży terenów w Wincentowie, odnośnie zbycia działek.

Protestujący podkreślają, że na zebraniu, które odbyło się w Wincentowie, wójt Gajowiak-Powroźnik nie ujawniła, kto opracował operat szacunkowy, na jaką kwotę zostały wycenione nieruchomości i kiedy została sporządzona wycena. Jedyną informacją, jaką przekazała wójt, było podanie ceny wywoławczej za grunty opiewającej na ok. 1,5 mln zł.

Mieszkańcy nie dostali także odpowiedzi na pytanie, jaki jest koszt wykonania drogi dojazdowej do działek, które gmina Krasnystaw chce sprzedać w trybie przetargu. W ostatnim czasie urzędnicy ogłosili przetarg na realizację tej drogi, a najniższa oferta, która wpłynęła do urzędu, wynosiła 2 979 000 zł. Dla protestujących niejasny pod względem ekonomicznym jest zamiar sprzedaży działek o łącznej powierzchni ponad 5 ha za 1,5 mln zł, podczas gdy budowa prowadzącej do nich drogi ma pochłonąć prawie 3 mln zł. Podkreślają, że gmina Krasnystaw z tego powodu straci ok. 1,5 mln zł.

Zdaniem mieszkańców, istnieje wiele powodów, dla których taka inwestycja nie może i nie powinna dojść do skutku w Wincentowie. – Najbardziej uciążliwe dla codziennego życia są związane z nią straszny hałas, smród i wzmożony ruch pojazdów wielkogabarytowych. W ciągu roku po naszych drogach gminnych i powiatowych przemieszcza się ponad 60 000 czterdziestotonowych ciężarówek z burakami, cukrem, zbożem, kukurydzą, rzepakiem – zaznaczają mieszkańcy.

Ich zdaniem, nawet przy zastosowaniu najnowocześniejszych technik antyodorowych zarówno w transporcie jak i przy produkcji, najbardziej kłopotliwe jest składowanie surowców potrzebnych do produkcji biogazu rolniczego. W bliskim sąsiedztwie planowanej biogazowni znajdują się domy jednorodzinne i bloki mieszkalne, w których mieszka w sumie ok. 3 tys. osób. – Okoliczni mieszkańcy zostaliby zmuszeni do wdychania bardzo nieprzyjemnych zapachów, co nawet już dziś zmniejsza komfort ich życia. Dodatkowo uciążliwy byłby też wzmożony hałas pracy biogazowni, a także wzmożony transport realizowany przez pojazdy ciężkie, który jest niezbędny do zapewnienia ciągłości działalności biogazowni – uważają protestujący.

Mieszkańcy wszystkich czterech miejscowości podkreślają już, że istniejące przedsiębiorstwa produkcyjne, jak Cukrownia, Elewator, Bacutil oraz oczyszczalnia ścieków, składowisko odpadów i te nowo powstające na terenie Wincentowa wystarczająco uprzykrzają życie ludziom. Najlepszym przykładem – według nich – jest utrudniony dojazd mieszkańców do domów w sezonie skupu. Ciągnące się kilometrami kolejki przyczep z burakami i zbożem znacznie utrudniają i wydłużają powroty do domów. – W dalszej perspektywie wymienione utrudnienia życia codziennego finalnie doprowadzą do wyludnienia się gminy Krasnystaw – podkreślają mieszkańcy.

– Inną kwestią jest to, że wszystkie domy, mieszkania, grunty położone w pobliżu projektowanej biogazowni zdecydowanie stracą na wartości. Straty dla właścicieli tych nieruchomości ostatecznie przewyższą realne zyski gminy. Nie można zapominać, że gmina to mieszkańcy, a kiedy oni tracą, traci też gmina jako wspólnota. Należy też pamiętać, że budowa biogazowni uderzy w rodziny, które utrzymują się z agroturystyki, a cała okolica straci na atrakcyjności.

Protestujący zaznaczają, że powstanie biogazowni nie poprawi też sytuacji na rynku pracy na terenie gminy Krasnystaw, gdyż podaż miejsc pracy w tego typu zakładach jest niewielka i kształtuje się od 4 do 6 osób. Jej budowa, w opinii mieszkańców, nie zwiększy ich szans na zdobycie pracy w miejscu zamieszkania. – Reasumując, zgoda wójt i radnych na realizację inwestycji przyniosłaby wyłącznie straty dla mieszkańców oraz właścicieli okolicznych nieruchomości. Wywołałaby olbrzymie niezadowolenie społeczne.

Takie przedsięwzięcia nie mogą odbywać się kosztem ludzi. To gmina jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla gminy. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że decyzja w tym zakresie znajduje się w rękach wójt, jako organu wykonawczego gminy i zostanie podjęta za zgodą i przy aprobacie radnych – podkreślają mieszkańcy, zaznaczając, by podjąć ją w sposób odpowiedzialny.

Mieszkańcy zapewniają też, że są za rozwojem gminy i inwestycjami, ale opowiadają się zdecydowanie przeciwko powstaniu „bomby ekologicznej” na terenie Wincentowa. (s)