CBA podeszło Kowalczyka

Piotr Kowalczyk (41 l.) przez dwanaście lat był lubelskim radnym, a przez dziewięć przewodniczącym rady miasta

Piotr Kowalczyk, były przewodniczący lubelskiej rady miasta, bliski współpracownik prezydenta Krzysztofa Żuka, został w ubiegłym tygodniu zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, a następnie aresztowany na 3 miesiące. Taki sam los spotkał trzy inne osoby. Zdaniem CBA wszyscy powoływali się na wpływy m.in. w Urzędzie Miasta Lublin. Kowalczyk przekonuje, że jest niewinny i padł ofiarą prowokacji.


Sprawa owiana jest tajemnicą. – Nie udzielamy informacji na ten temat – powiedział w czwartek Artur Szykuła, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu, gdyż właśnie ta jednostka zajęła się sprawą. Następnego dnia Szykuła nie odbierał telefonu. Udało się jednak ustalić, że prokuratura złożyła wnioski o tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące Kowalczyka i trzech innych zatrzymanych. W piątek zostały one uwzględnione przez zamojski sąd.

Ale po kolei. We wtorek, 3 grudnia, funkcjonariusze lubelskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali czterech mieszkańców Lublina. – „Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że osoby te działały w porozumieniu i powoływały się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych, m.in. w Urzędzie Miasta Lublin. Mężczyźni podjęli się załatwienia pozwolenia na budowę i wymaganych prawem zgód w związku z budową wieżowca przy ul. Zana w Lublinie w zamian za korzyść majątkową w wysokości 1 mln zł” – taki komunikat pojawił się na stronie internetowej CBA.

Wkrótce okazało się, że jedną z zatrzymanych osób jest Piotr Kowalczyk (zgodził się na podawanie nazwiska), były przewodniczący lubelskiej rady miasta, obecnie przedsiębiorca. Kowalczyk przez dwie kadencje był radnym PiS i szefem miejskich struktur tej partii. Wróżono mu wielką karierę polityczną u boku samego Jarosława Kaczyńskiego (w przeszłości był członkiem Porozumienia Centrum, którą tworzyli najbardziej zaufani ludzie Kaczyńskiego).

Jednak w 2012 roku Kowalczyk złożył partyjną legitymację i wraz z kilkoma radnymi PiS założył klub Wspólny Lublin, który poparł prezydenta Żuka (PO). PiS stracił wówczas większość w radzie miasta, a Kowalczyk został jednym z bliższych współpracowników prezydenta Krzysztofa Żuka i wrogiem numer jeden lubelskiego PiS. Po wyborach samorządowych 2014 roku ponownie został przewodniczącym rady miasta.

W trakcie kadencji murem stanął za Krzysztofem Żukiem, kiedy CBA i wojewoda wystąpili o zdjęcie go z urzędu prezydenta z powodu naruszenia ustawy antykorupcyjnej. Kierowana przez Kowalczyka rada miasta, głosami radnych PO i WL, odrzuciła przegłosowanie takiego wniosku, a podjęła uchwałę o braku podstaw do wygaszenia mandatu Żuka. W ostatnich wyborach Kowalczyk, ku zaskoczeniu wielu, nie ubiegał się o reelekcję. Tłumaczył, że chce odpocząć od samorządu i polityki, dokończyć doktorat i wrócić do biznesu.

Kowalczyk już raz „był na celowniku” CBA. W 2015 roku agenci zainstalowali w jego gabinecie w magistracie podsłuch. Nagrali m.in. jego rozmowę z nowo powołanym prezesem Lubelskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, z której miało wynikać, że przewodniczący rady miasta mógł przekroczyć swoje uprawnienia i wpływać na wyniki konkursu na szefa spółki. Rada nadzorcza LPGK, która przeprowadzała konkurs i sam Kowalczyk zaprzeczali. Prokuratura nie dopatrzyła się nieprawidłowości i umorzyła śledztwo.

Kowalczyk uważa, że również tym razem padł ofiarą prowokacji dokonanej przez agentów CBA. Jego zdaniem „zaistniała sytuacja jest absurdalną próbą oczernienia i dyskredytowania jego osoby oraz rodziny”.

– Sytuacja zatrzymania miała miejsce w moim biurze w trakcie podpisywania umowy o wykonanie prac projektowych z inwestorem ze Słowacji, który okazał się być podstawionym agentem CBA – relacjonuje Kowalczyk w wystosowanym do mediów oświadczeniu. – Umowa, którą w dobrej wierze zawarłem z rzekomym słowackim inwestorem (agentem CBA) dotyczy przygotowania dokumentacji niezbędnej do realizacji inwestycji znajdującej się przy ulicy Zana w Lublinie na prywatnym gruncie, dla którego od 2007 r. obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – przekonywał Kowalczyk.

Zapewniał, że „we wspomnianej umowie nie zobowiązał się do czynności innych niż wykonanie koncepcji architektonicznej, prac projektowych i dokumentacji prawnej niezbędnej do realizacji inwestycji. Podpisana przeze mnie umowa jest bezpośrednio związana z moją obecną działalnością zawodową – wspólnie z architektem prowadzę spółkę, w której jestem prawnikiem”.

Inne jest stanowisko CBA. – Trzech podejrzanych mężczyzn spotkało się po południu w celu podpisania umowy na wykonanie wszelkiej dokumentacji umożliwiającej przeprowadzenie inwestycji. Natomiast w kosztach umowy została ujęta wcześniej uzgodniona kwota korzyści majątkowej. Wszyscy zostali zatrzymani przez agentów CBA w chwili podpisywania umowy. Czwarta osoba została zatrzymana w miejscu zamieszkania – czytamy na stronie internetowej CBA.

Prezydent Krzysztof Żuk przyznał, że jest zszokowany informacją o zatrzymaniu Kowalczyka. – Piotr nigdy nie nadużył mojego zaufania. Nigdy nie naruszał też interesów miasta – zapewniał Żuk i zaznaczył, że „nie ma dowodów, aby mówić o złamaniu prawa przez urzędników”. Dodał też, że wspomniana działka przy Zana, ma plan zagospodarowania przestrzennego. – Procedura uzyskiwania pozwolenia na budowę, gdy jest plan, została precyzyjnie ustalona w ustawie i nie ma tu pola do żadnej uznaniowości – stwierdził prezydent, udzielając Kowalczykowi poręczenia.

Nie pomogło. Sąd zdecydował o aresztowaniu byłego przewodniczącego RM Lublin oraz jego wspólnika, architekta Adama M., biznesmena Mariusz P. i Macieja Sz. Mariusz P. to kuzyn byłego wojewody lubelskiego, a teraz posła PiS, Przemysława Czarnka, który zapewnił media, że nie utrzymują żadnych kontaktów. SM