Cenny punkt Victorii

TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI – VICTORIA ŻMUDŹ 1:1 (0:1)
0:1 – Wagner (24 karny), 1:1 – Karolak (54 karny).
VICTORIA: Łopong – Brodalski, Grzywna, Wagner, Grądzki (61 Misztal), Paskiv, Kasprzycki (68 Struk), Sawa (78 Pawelec), Tywoniuk (86 Muszyński), Ścibior, Fornal.
Victoria Żmudź nie przestraszyła się spadkowicza z III ligi i z gorącego terenu wywiozła cenny jeden punkt. – Niewiele brakowało, a zdobylibyśmy trzy punkty, ale i Tomasovia miała swoje okazje – mówił po ostatnim gwizdku sędziego trener Victorii, Piotr Moliński.
W pierwszej połowie groźniejsi byli gospodarze, jednak na przerwę w lepszych nastrojach schodzili piłkarze Victorii. – Tomasovia kilka razy poważnie nam zagroziła i mogło to się skończyć utratą bramki, ale szczęście było przy nas – mówi Moliński. – Te sytuacje przeciwnika wynikały przede wszystkim z niefrasobliwości linii defensywnej i naszego bramkarza. Michał Łopong w jednej sytuacji złapał piłkę poza polem karnym, co zauważył sędzia. Później tłumaczył, że oślepiło go słońce. Rywale wrzucili futbolówkę z wolnego pod naszą bramkę, jeden z zawodników Tomasovii trafił piłką w słupek, do dobitki doskoczył kolejny piłkarz gospodarzy i też uderzył w słupek. Tak więc w jednej akcji dwa razy pomógł nam słupek!
Wydawało się, że gol dla Tomasovii wisi w powietrzu. Tymczasem niespodziewanie na prowadzenie wyszli goście. – Strzeliliśmy gola w najmniej oczekiwanym momencie – mówi Moliński. – Mateusz Tywoniuk wrzucił piłkę z autu, przejął ją Paweł Fornal i w polu karnym został nieprzepisowo zatrzymany przez jednego z obrońców rywali. Sędzia nie miał wątpliwości, podyktował dla nas jedenastkę, którą na gola zamienił Robert Wagner. Wreszcie strzeliliśmy bramkę z karnego!
Początek drugiej połowy w wykonaniu Victorii był bardzo dobry. Goście stworzyli sobie kilka dogodnych okazji do zdobycia bramki. Dwie świetne sytuacje miał Paweł Fornal. Wypożyczony z Chełmianki wychowanek Niedźwiadka w swoim stylu wbiegł w pole karne, ale zabrakło mu precyzji. – Szkoda, że nie trafił do siatki, bo grał nieźle i gdyby strzelił gola, zasłużyłby na wyższe noty. Paweł musi jeszcze nauczyć się zespołowej gry, bo chwilami gra zbyt indywidualnie – podkreśla trener Moliński.
Kolejne okazje strzeleckie mieli Kamil Sawa i Tywoniuk. Z kolei gospodarze wyrównali po rzucie karnym. – Do 70 min. mecz toczył się pod nasze dyktando – opowiada Piotr Moliński. – Tomasovia momentami nie wiedziała, co się dzieje. Szkoda, że byliśmy nieskuteczni, bo można było stąd wyjechać z trzema punktami. W końcówce meczu, już w doliczonym czasie gry, gospodarze mieli piłkę meczową. Łopong źle obliczył dośrodkowanie, minął się z piłką, ale na szczęście dla nas, rywale nie trafili do siatki. Z przebiegu całego meczu wynik jest sprawiedliwy.
W środę 31 sierpnia Victoria zmierzy się u siebie ze Stalą Kraśnik. Początek o 17.00. W weekend zaś, zagra w Końskowoli z Powiślakiem.(red)