Chciał ukryć zbrodnię kochanki

4 listopada ma ruszyć proces 53-letniej Grażyny S., oskarżonej o usiłowanie zabójstwa swojego konkubenta. Kobiecie grozi dożywocie.


Kobieta rozwiodła się i od kilku lat żyła w konkubinacie z Henrykiem Z. Para, która mieszkała w bloku przy ulicy Przyjaźni, nie stroniła od alkoholu. Kobieta mówiła, że Henryk Z. po pijanemu wszczynał awantury, bił ją, a raz nawet złamał jej nogę. Sprawa nie została jednak zgłoszona na policję. Z kolei mężczyzna tłumaczył później śledczym, że „Grażyna S., jak jest po alkoholu, głupieje”. Staje się skora do kłótni i agresywna.

19 kwietnia tego roku Grażyna S. i Henryk Z. pili razem wódkę w mieszkaniu przy ul. Przyjaźni w Lublinie. W pewnym momencie doszło do kłótni. Henryk Z. relacjonował śledczym, że zachowywał się tego dnia spokojnie. Gdy zobaczył, że Grażyna S. staje się agresywna, postanowił wyjść z mieszkania. W pewnym momencie, gdy odwrócił się do kobiety plecami, poczuł ból w okolicy nerek. Kobieta ugodziła go nożem.

Co zrobiłaś?

Henryk Z. relacjonował śledczym, że niedługo po zdarzeniu stracił przytomność. Ocknął się, gdy leżał w kuchni, na podłodze pod stołem. Dotknął ręką pleców i zobaczył, że jest zakrwawiona. Na pytanie mężczyzny: „Co zrobiłaś?” Grażyna S. miała odpowiedzieć „zdychaj”. Mężczyźnie udało się dodzwonić do syna. Poprosił, aby ten zadzwonił po policję, ale żeby mówił, że „ojciec został zaatakowany nożem przez nieznaną osobę”. Henryk Z. chciał w ten sposób uchronić kobietę przed odpowiedzialnością karną. Znajomy wyprowadził go z bloku, żeby uwiarygodnić wersję, że mężczyzna został zaatakowany na ulicy. A Grażyna S. zmyła mopem podłogę w mieszkaniu.

Nie umyła nóg

Niebawem na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe i policja. W trakcie pierwszych czynności procesowych funkcjonariusze zauważyli krew na nogach kobiety, zapomniała jej zmyć. Grażyna S. została zatrzymana. Była pijana – miała w wydychanym powietrzu ok. 1,4 promila alkoholu.

Grażyna S. przedstawiła odmienną wersję zdarzeń, niż Henryk Z. Kobieta potwierdziła, że doszło między nimi do sprzeczki. Powiedziała jednak śledczym, że w pewnym momencie Henryk Z. złapał ją za włosy i wziął do ręki 40-centymetrowy nóż. Mężczyzna miał grozić Grażynie S., że ją zabije. Relacjonowała, że w pewnym momencie konkubent pchnął ją o ścianę. Przyznała się jednak do ugodzenia Henryka Z. nożem.

Biegły orzekł, że Grażyna S. była poczytalna. W swojej opinii zauważył, że jest uzależniona od alkoholu i „występują u niej bardzo rozbudowywane mechanizmy obronne, charakterystyczne dla choroby alkoholowej, takie jak minimalizowanie, zaprzeczanie i bagatelizowanie” swoich czynów i zachowań. Biegły orzekł też, że Grażyna S. jest całkowicie bezkrytyczna wobec swojego nałogu, ale uznał, że „funkcjonuje na prawidłowym poziomie intelektualnym”. U Grażyny S. nie stwierdzono też organicznego uszkodzenia mózgu. Kobieta była już karana za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego. Za usiłowanie zabójstwa grozi jej dożywocie.

Grzegorz Rekiel