Co z tą budowlanką?

Szczęśliwy ten, kto kupił mieszkanie kilka miesięcy temu. Teraz w Chełmie za nowe trzeba zapłacić nawet ponad sześć tysięcy złotych za metr.

Wybór nowego mieszkania w Chełmie jest ograniczony do kilku lokalizacji. Jest osiedle Cicha Dolina przy ul. Chełmońskiego, nowy blok stawia przy ul. Południowej firma Budman. Jeden z naszych Czytelników żali się, że deweloperzy idą z ogólnopolskim trendem podnoszenia cen i gdy interesował się mieszkaniem, padała inna cena, niż w momencie, gdy chciał już faktycznie doprowadzić do transakcji. Oczywiście ta druga była znacznie wyższa.

– O tysiąc złotych za metr kwadratowy więcej, czyli kilkadziesiąt tysięcy więcej za mieszkanie – denerwuje się. – Słyszałem o tym, że deweloperzy wolą nawet płacić kary za zerwanie umów z klientami, bo jeśli podniosą cenę, to i tak zarobią więcej. Ludzie się denerwują, bo pobrali kredyty, które nie wystarczają na zakup.

O ponad tysiąc złotych na metrze skoczyła w ciągu kilku miesięcy m.in. cena w Budmanie. Ale szef tej firmy mówi, że winne są ceny materiałów budowlanych. – Ludziom wydaje się, że deweloperka to taka prosta działalność – mówi Jacek Oleszczuk z Budmana. – Niech spróbują. Od początku roku cena stali wzrosła kilkakrotnie, podobnie jak styropianu czy pustaków.

J. Oleszczuk przyznaje, że z jednym z klientów umówił się na cenę 4700 zł za metr kwadratowy. – Klient poszedł załatwiać formalności kredytowe. Miało być szybko, a trwało trzy miesiące. A później jest zdziwienie, że cena wzrosła – mówi, ale zapewnia, że jego firma z nikim umów nie zrywa. – W naszej firma jest umowa rezerwacyjna. Nie biorę żadnych zaliczek. Nie wiążę się właśnie ze względu na te skoki cen. Ale jeśli już dochodzi do podpisania aktu notarialnego, to wtedy umowa jest nietykalna.

Z 27 mieszkań przy Południowej Budman sprzedał już 18. Część z pozostałych jest zarezerwowana mimo wzrostu cen najpierw do pięciu a potem sześciu tysięcy złotych za metr kwadratowy. – A wiem, że inne firmy z Chełma robią zapisy na mieszkania po 6600 zł za metr – mówi J. Oleszczuk.

Rosnące ceny materiałów budowlanych i koszty robót dobijają także tych, którzy zdecydowali się na postawienie domów. Są tacy, którzy przerywają budowę i kupują niewielkie mieszkanie, żeby mieć gdzie przeczekać te wzrosty cen.

Deweloperom jednak łatwiej przejść przez te zawirowania, bo – tłumacząc się rosnącymi kosztami – podnoszą ceny nieruchomości. A co zostaje klientom? Chyba jedynie rada Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przed tygodniem UOKIK przestrzegał klientów przed nadmiernym zadłużaniem się na zakup nieruchomości.

Stopy procentowe, które są w tej chwili najniższe od lat, w końcu wzrosną, co będzie miało wpływ na wysokość raty kredytu a wartość nieruchomości, która teraz jest bardzo wysoka, może z kolei w perspektywie lat spaść. A wtedy część zadłużonych wpadnie w pułapkę taką, w której jest wielu kredytobiorców frankowych. Przez skok kursu franka szwajcarskiego wysokość ich kredytów, mimo spłacania rat przez lata, nadal w wielu przypadkach znacznie przekracza wartość nieruchomości. (bf)

1 KOMENTARZ

  1. A co z branżą budowlaną? Strzyżenie baranow w Chełmie za 6500 za metr i parking za 20000 tysięcy to koszmar.
    Jak dzis nie kupisz to przegrasz zycie eh zastaws sie a postaw sie . Ale glupich nie sieja

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here