Przez dziesięciolecia mieszkańcy Kosynia (gm. Wola Uhruska) pamiętali o mogile polskiego żołnierza, znajdującej się w pobliżu tej miejscowości. Grób był pielęgnowany, a stojący przy nim krzyż dla wielu osób był stałym elementem lokalnego krajobrazu. Dziś udało się potwierdzić, że w tym miejscu rzeczywiście znajdowała się mogiła, jednak nie ma w niej już szczątków.
Historia zaczęła się jeszcze w latach 80. XX wieku. Jeden z mieszkańców, były sołtys i radny – pan Zdzisław, od dziecka pamiętał stojący w tym miejscu krzyż. Z przekazywanych opowieści wynikało, że był to grób polskiego żołnierza, określanego jako nieznany. W pobliżu, za sklepem, miał znajdować się w czasie wojny szpital polowy, a okoliczni mieszkańcy widywali tam rannych i transportowanych na wozach żołnierzy. Przez lata miejsce pozostawało jednak zagadką. W 2020 roku Robert Tokarski ze Stowarzyszenia Odkrywców Ziemi Włodawskiej zwrócił się do Instytutu Pamięci Narodowej z prośbą o informacje dotyczące żołnierza. Otrzymane materiały nie pozwoliły jednak jednoznacznie powiązać żadnej z opisanych osób z historią mogiły w Kosyniu. – Z czasem zaczęto docierać do kolejnych osób, które znały tę historię z opowieści swoich rodziców i dziadków – mówi Tokarski. – Rozpoczęły się próby ustalenia, kim mógł być pochowany w tym miejscu żołnierz. W końcu przeprowadziliśmy rekonesans w terenie. Przy wykorzystaniu georadaru udało się potwierdzić, że w miejscu wskazywanym przez mieszkańców rzeczywiście znajdowała się mogiła.
To był ważny ślad, ale jednocześnie pojawiło się pytanie, czy pod ziemią nadal znajdują się szczątki. Wraz ze stowarzyszeniem Wizna podjęliśmy próbę sprawdzenia tego bezpośrednio. W sobotę, 22 sierpnia mogiłę rozkopano, a podczas prac ujawniono wyraźne prostokątne przebarwienie w ziemi. Jego kształt odpowiadał rozmiarom typowym dla mogiły. Wszystko wskazywało więc na to, że właśnie w tym miejscu znajdował się pochówek. Nie było jednak żadnych ludzkich szczątków ani przedmiotów, które pozwoliłyby zidentyfikować pochowaną osobę. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest to, że mogiła została opróżniona jeszcze w czasie wojny lub wkrótce po jej zakończeniu. Możliwe, że szczątki żołnierza zostały odnalezione przez rodzinę i przeniesione w rodzinne strony. Bez zachowanych dokumentów trudno jednak dziś jednoznacznie ustalić, kiedy i przez kogo mogła zostać przeprowadzona ekshumacja – tłumaczy Tokarski.
W poszukiwania zaangażowani byli między innymi przedstawiciele Stowarzyszenia Odkrywców Ziemi Włodawskiej oraz osoby posiadające wiedzę na temat lokalnej historii. W działania włączono również dowódcę 19 Nadbużańskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Choć poszukiwania nie doprowadziły do odnalezienia szczątków żołnierza, udało się potwierdzić coś bardzo istotnego. Lokalna pamięć nie była przypadkowa. Wskazywane przez mieszkańców miejsce rzeczywiście było mogiłą.










