Derby na remis

VICTORIA ŻMUDŹ – KŁOS GMINA CHEŁM 2:2 (1:1)
0:1 – Drzewicki (38 karny), 1:1 – Wagner (43 karny), 2:1 – Misztal (72), 2:2 – Drzewicki (74).
VICTORIA: Łopąg – Brodalski, Wagner, Rzążewski, Struk, Paskiv, Kasprzycki, Fornal (37 Grądzki), K. Sawa (85 Wasyniuk), Misztal (80 Nowicki), Tywoniuk.
KŁOS: Porzyc – Omelko, Ciechoński, E. Poznański, Kowalski, S. Wyrostek (55 K. Gierczak), Bala, Sołtysiuk (61 Olęder), P. Gierczak, Wojtal (70 Kimel), Drzewicki.
Sędziowali: Kawiński oraz J. Pawlak i Sieraj. Widzów 150.
Derby okręgu chełmskiego w czwartej lidze, choć nie stały na wysokim poziomie, to jednak mogły się podobać. Obie drużyny, które punktów potrzebują jak ryba wody, stworzyły dość ciekawe widowisko. Końcowy rezultat bardziej satysfakcjonował jednak osłabionych kadrowo gości. W Kłosie za żółte kartki nie zagrał Michał Siatka, z przyczyn zawodowych nie było Damiana Flisa, a poza tym trener Robert Tarnowski nie mógł też liczyć na leczącego uraz Pawła Żwirblę. W zespole Victorii z podstawowych graczy zabrakło tylko Damiana Ścibiora, który doznał kontuzji na jednym z treningów.

W pierwszej połowie lepiej wypadł Kłos, który częściej gościł pod bramką przeciwnika. Inna sprawa, że obie drużyny dużo uwagi poświęcały przede wszystkim na walkę w środku pola. Sporo pracy miał sędzia Piotr Kawiński z Krasnegostawu. Zawodnicy obu drużyn sporo faulowali, lecz nie było przy tym jakiejś złośliwości.
W 7 min. powinno być 1:0 dla gości. Po szybkim kontrataku Kordian Sołtysiuk zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Dariusza Wojtala, ale ten zamiast uderzać z pierwszej piłki, przyjął futbolówkę, co wykorzystał Michał Łopąg, który wyszedł z bramki, skrócił kąt i obronił strzał. To była wyśmienita okazja dla Kłosa, by wyjść na prowadzenie. Victoria odpowiedziała strzałem Kamila Sawy z rzutu wolnego, ale żywiołowo reagujący w bramce gości Bartłomiej Porzyc pewnie złapał piłkę. W 25 min. umiejętności Łopąga uderzeniem z 18 metrów sprawdził Kazimierz Bala, ale i tym razem bramkarz Victorii był na posterunku. W 34 min. goście znów mieli znakomitą okazję na gola. Piłkę w okolicach własnego pola karnego stracił Rzążewski. Wyłuskał ją Łukasz Drzewicki, który natychmiast zagrał do stojącego na 10 metrze niepilnowanego Wojtala, ale tego dnia pomocnik Kłosa miał źle ustawiony celownik i posłał piłkę obok słupka. Kłos osiągnął lekką przewagę i w 38 min. wreszcie wyszedł na prowadzenie. Drzewicki uderzył z rzutu wolnego z 20 metrów. Do piłki wyskoczył stojący w murze Robert Wagner, a ta uderzyła go w wyciągniętą do góry rękę i sędzia Kawiński słusznie wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola pewnie zamienił Drzewicki. Odpowiedź Victorii była niemal błyskawiczna. Mateusz Tywoniuk w polu karnym przeciwnika ubiegł Tomasza Ciechońskiego, a ten zamiast w piłkę trafił w nogę przeciwnika i arbiter słusznie podyktował drugą w tym spotkaniu jedenastkę. Pewnym egzekutorem karnego okazał się Wagner.

W drugich 45-minutach do ataku ruszyli podopieczni Piotra Molińskiego. Ciężar gry wziął na siebie doświadczony Kamil Sawa, który dzielił piłki na prawo i lewo. W przodzie duże zagrożenie stwarzał Tywoniuk – w 51 min. silnie uderzył zza szesnastki, ale Porzyc nie dał się zaskoczyć. Pięć minut później ten sam zawodnik po indywidualnej akcji uderzył z 18 m, lecz obok bramki. Victoria atakowała, szukając drugiego gola, jednak była mało konkretna pod bramką rywala. W końcu w 72 min. Sawa wypatrzył na prawej stronie Dominika Struka, ten zagrał piłkę wzdłuż bramki, a Mateusz Misztal, mimo że miał „na plecach” obrońcę, szczęśliwie posłał futbolówkę do siatki. Miejscowi z prowadzenia cieszyli się przez dwie minuty. Najlepszy w szeregach Kłosa, obok bramkarza Porzyca, Drzewicki, po ładnym rozegraniu strzelił kąśliwie w długi róg i Łopąg musiał sięgać po piłkę do siatki. W końcówce meczu obie drużyny mogły rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. W 76 min. po rzucie wolnym, do odbitej od obrońcy piłki doskoczył Jakub Grądzki, ale fatalnie przestrzelił z kilku metrów. W 84 min. Łopąg obronił groźny strzał Drzewickiego, a minutę później wymarzoną sytuację miał Igor Paskiv. Pomocnik Victorii dostał świetne podanie od Nowickiego, lecz z kilku metrów trafił prosto w Porzyca. To nie był jednak koniec emocji. W 87 min. pod pole karne gospodarzy zapędził się Kacper Kowalski, który mógł zdobyć zwycięskiego gola, lecz Michał Łopąg po raz kolejny popisał się udaną interwencją. Bez wątpienia obaj bramkarze, mimo puszczonych goli, mecz mogą zaliczyć do udanych.
W ostatniej kolejce Kłos w sobotę 12 bm. o 13.00 zagra w Rożdżałowie z Unią Hrubieszów, natomiast Victoria Żmudź uda się do Łęcznej, by powalczyć z rezerwami Górnika.(red)