Do kogo podkablować sąsiada?

– Tydzień temu przyjechał z Niemiec i nie przestrzega kwarantanny. Dlaczego nikt nic z tym nie robi? – pyta przestraszony o zdrowie swoje i bliskich mężczyzna. O tym, że w trosce o dobro ogółu donosić trzeba, wie nawet ksiądz. Tylko do kogo najlepiej?

Coraz bardziej odczuwalne jest zagrożenie koronawirusem. Ludzie w lot wyłapują, że na ich ulicy pojawił się samochód na zagranicznej rejestracji lub dawno niewidziana twarz sąsiada. Jedni drugich wzajemnie nakręcają, a to rodzi niemal panikę.

– Mamy problem z chłopakiem, który wrócił tydzień temu z Niemiec i nie stosuje się do kwarantanny – mówi mieszkaniec os. Cementownia w Chełmie.

Podobno w tej sprawie były już telefony do sanepidu, ale nikt nie podjął żadnej interwencji. Sprawdziliśmy. Okazało się, że wskazany przez sąsiadów mężczyzna nie figuruje w bazie PSSE w Chełmie. Oznacza to, że z całą pewnością nie przyjechał do Polski po północy 15 marca, a „zdążył” wrócić przed wejściem restrykcyjnych przepisów. Takie osoby jak on nie są objęte kwarantanną z urzędu, ale groźba, że miały kontakt z nosicielami, jest podobna jak w przypadku tych, które przyjechały zaraz po nich (a przynajmniej była w ciągu pierwszych 14 dni od daty ich przyjazdu). Jednak ci, którzy wrócili zza granicy przed 15 marca i dotąd nie zgłosili tego faktu, nie muszą już kontaktować się z sanepidem.

– Ludziom często wydaje się, że ktoś dopiero przyjechał, że upłynęło zaledwie kilka dni – mówią pracownicy stacji.

Mimo wszystko lepiej dmuchać na zimne, o czym wie np. ksiądz, który powiadomił odpowiednie służby o tym, że 3-osobowa rodzina z gminy Chełm przyjechała z Włoch i nikomu nie zgłosiła tego faktu. Najlepiej jednak, w celu przyspieszenia interwencji, zadzwonić nie do sanepidu, a od razu do policji – pod numer alarmowy 112 lub bezpośrednio do dyżurnego chełmskiej komendy: 47 813 12 10.

– Każde zgłoszenie jest przyjmowane i sprawdzane – zapewnia podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. (pc)