Doceń pracownika, bo cię zostawi

Bezrobocie w Chełmie i powiecie chełmskim wciąż na poziomie dwucyfrowym i na razie nie zanosi się, aby się to zmieniło. Mimo to pracodawcy mają coraz większy problem ze znalezieniem fachowców i robotników. Ludzie nie chcą już tyrać za marne pieniądze. Urzędnicy z chełmskiego pośredniaka zauważają, że rynek pracy także i u nas się zmienia. Pracodawcy muszą lepiej motywować i wynagradzać swoich pracowników.

Od dłuższego czasu niedobór wykwalifikowanych pracowników mocno daje się we znaki pracodawcom. Robotników budowlanych, w tym zbrojarzy, murarzy, betoniarzy ze świecą szukać. Z tego powodu w ostatnich latach wiele ogłaszanych przez samorządy przetargów na przebudowę dróg, świetlic itp. pozostawało bez odzewu. Wykonawcy nawet jeśli zgłaszali swoje oferty, to ceny ich usług często przekraczały możliwości finansowe gmin.

Problem jest nawet ze znalezieniem osób do pracy nie wymagających specjalnych kwalifikacji. Brak rąk do pracy odczuli także rolnicy szukający robotników do prac sezonowych np. do zbierania owoców. Jeden z plantatorów niedawno narzekał, że na próżno ponawia ogłoszenia o pracę do zbioru truskawek.

Podwyższał stawkę, a chętnych i tak nie było. Efektem takiego stanu rzeczy jest rosnąca liczba zatrudnianych u nas cudzoziemców, głównie Ukraińców. Coraz częściej pracodawcy z powiatu chełmskiego składają oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy obcokrajowcom. Osoby te chętniej niż nasi rodacy przyjmują warunki finansowe proponowane przez pracodawców w naszym regionie. Właśnie wysokość wynagrodzenia odgrywa tu kluczową rolę.

Niektórzy pracodawcy proponują robotnikom budowlanym 2 tys. zł brutto za ciężką pracę fizyczną. Trudno się dziwić, że zainteresowanych taką ofertą brakuje. Zdarzało się, że jeden z takich pracodawców przez cały rok szukał za pośrednictwem chełmskiego „pośredniaka” pracownika i nie mógł go znaleźć. Mówi się, że przyczyną likwidacji jednego z chełmskich marketów było to, że wielu jego pracowników przeszło do konkurencyjnego sklepu, gdzie wynagrodzenia i tzw. socjal były bardziej atrakcyjne.

Na stronie internetowej Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie jest mnóstwo ofert w zawodach takich jak murarz-tynkarz, magazynier, blacharz-lakiernik, elektromonter, glazurnik, betoniarz, elektryk, tokarz-frezer, operator wózka widłowego, ale także fryzjer czy sprzedawca. Potrzeba też niewykwalifikowanych pomocników budowlanych, a także tradycyjnie – kierowców.

Ze względu na porę roku jest też sporo ofert pracy dla nauczycieli różnych przedmiotów. I coraz częściej pojawiają się oferty pracy dla lekarzy różnych specjalności, których brakuje na potęgę. Chełmski pośredniak dysponuje 105 ofertami na 183 stanowiska pracy. Wśród bezrobotnych większą grupę stanowią kobiety. To nie zmienia się od lat. Ale obecnie ten trend przybiera jeszcze większą skalę ze względu na świadczenia 500 plus.

Efekt jest taki, że ponad połowa osób bezrobotnych zarejestrowanych w chełmskim pośredniaku w ogóle nie jest zainteresowana legalnym zatrudnieniem, a zależy im tylko na ubezpieczeniu zdrowotnym. Według statystyk bezrobocie w Chełmie oraz w powiecie chełmskim wciąż jest dwucyfrowe i wynosi odpowiednio 10,4 proc. i 12,2 proc. (dane na koniec czerwca br.), podczas gdy stopa bezrobocia w kraju to zaledwie 5,3 proc., a w Lublinie – 7,3 proc.

Trzeba jeszcze pamiętać, że o tej porze roku mamy do czynienia ze szczytem prac sezonowych – rolnych, budowlanych, w gastronomii i wiele osób wyjechało do pracy za granicą. Stopa bezrobocia u nas zazwyczaj jest jeszcze wyższa jesienią i zimą. Mimo to rąk do pracy brakuje, a urzędnicy z PUP w Chełmie zwracają uwagę, że niedobór fachowców jest u nas coraz większą bolączką. Mówią, że wykwalifikowanych pracowników w budowlance tj. betoniarzy czy zbrojarzy można wręcz policzyć na palcach jednej ręki.

– Pracodawcy potrzebują fachowców i zatrudniają ich od ręki – mówi Ewa Banaszuk-Celińska z PUP w Chełmie. – Problem z brakiem wykwalifikowanych pracowników narasta, a będzie pod tym względem jeszcze gorzej. Konieczne są przede wszystkim zmiany w systemie kształcenia zawodowego. Pracodawcy sami są gotowi przyuczać do zawodu. Kluczowe są w tej sytuacji chęci młodych ludzi.

Docenić pracownika

Urzędnicy z pośredniaka jednocześnie zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Chodzi o bezrobotnych z powiatu chełmskiego, gdzie poziom bezrobocia jest zawsze wyższy niż w mieście. Ponoć pozostający bez zatrudnienia mieszkańcy wsi, zwłaszcza kobiety, przychodząc do pośredniaka mówią wprost, że chciałyby pracować w mieście, ale autobusy nie wszędzie dojeżdżają. Aż trudno uwierzyć, że w obecnych czasach może to stanowić przeszkodę w podjęciu zatrudnienia.

Zwracają też uwagę, że z kolei dojazd kilkadziesiąt kilometrów własnym autem staje się mało opłacalny w sytuacji, gdy pracodawca proponuje wypłatę na poziomie najniższej krajowej. Trudno się z tym nie zgodzić. Z drugiej strony pracodawcy tłumaczą się rosnącymi wciąż kosztami utrzymania pracowników.

Tak czy inaczej, urzędnicy z chełmskiego pośredniaka przyznają, że zmiany na rynku pracy stają się coraz bardziej widoczne. Według nich rynek pracodawcy przeistacza się w rynek pracownika. Oznacza to, że właściciele firm będą musieli bardziej doceniać i lepiej motywować do pracy swoich podwładnych.

Dostosować kształcenie do potrzeb

Urzędnicy z chełmskiego ratusza widać dostrzegają problem braku rąk do pracy. W Biuletynie Informacji Publicznej magistratu pojawiło się ostatnio ogłoszenie o przetargu na zadanie pod nazwą „Dostosowanie sposobu kształcenia do potrzeb rynku pracy – wyposażenie szkół zawodowych i ustawicznych miasta Chełm”.

W planach jest przebudowa trzech budynków dydaktycznych – Centrum Kształcenia Praktycznego (filia nr 2), Zespołu Szkół Gastronomicznych i Hotelarskich, a także Zespołu Szkół Budowlanych i Geodezyjnych. Czas pokaże, czy te inwestycje przełożą się na zwiększenie liczby fachowców na chełmskim rynku pracy. A jeśli tak się stanie, to czy nasi pracodawcy będą potrafili ich zatrzymać w mieście? (mo)