Drony na niebie, wojsko na ziemi

Mieszkający w strefie wyjątkowej ludzie są coraz bardziej zaniepokojeni. I nie chodzi tylko o liczbę forsujących granicę uchodźców, ale też i o fakt, że tereny te coraz bardziej upodabniają się do obszarów objętych działaniami wojennymi. Po niebie latają śmigłowce, samoloty i drony, a w okolice ściągają kolejne oddziały wojska. Widok czołgów zmierzających w stronę granicy budzi strach, choć minister zapewnia, że to tylko ćwiczenia.

Sytuacja na granicy wciąż bez zmian. Migrantów nadal jest dużo, każdego dnia, o każdej porze i na całym odcinku Straż Graniczna notuje po kilkaset nieudanych prób jej sforsowania. Nie ma statystyk, ilu uchodźców przedostało się przez strefę wyjątkową i dotarło w głąb naszego kraju i do Niemiec.

W sieci pełno jest natomiast filmików, na których widać świętujących przybyszów z Bliskiego Wschodu, którzy wysiadają z busów już na lewym brzegu Odry. Jak podaje Straż Graniczna, tylko w czwartek (21 października) udaremniono niemal 650 prób nielegalnego przekroczenia naszej wschodniej granicy. Służby podają również, że zatrzymano już ok. 1500 osób, które pomagały dostać się migrantom na zachód. W większości byli to kierowcy osobówek i aut dostawczych.

W ostatnich dniach na włodawskim odcinku granicy ruch uchodźców wydaje się nieco mniejszy, ale nie można powiedzieć, że ustał zupełnie. Białoruskie służby przerzucają migrantów na nasz brzeg za pomocą pontonów – forsowanie o tej porze Bugu wpław grozi nie tylko utonięciem, ale też hipotermią. Zresztą w ubiegłym tygodniu odnotowano pierwszy przypadek utonięcia migranta, do którego doszło na wysokości podlaskich Serpelic. Podobno został on siłą wepchnięty do wody przez białoruskich pograniczników. Od początku września do połowy października do włodawskiego szpitala trafiło 11 uchodźców, którzy wymagali natychmiastowej pomocy medycznej. Najczęściej byli wychłodzeni i wycieńczeni.

Sytuacja na granicy coraz bardziej przypomina strefę działań wojennych. 700 żołnierzy wraz ze sprzętem przyjechało z Dolnego Śląska pod granicę polsko-białoruską. To część 10 Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie, którzy będą stacjonować pod Białą Podlaską. Według MON to rutynowe ćwiczenia, ale trzeba być zupełnie krótkowzrocznym, by nie skojarzyć tej prezentacji z wojną hybrydową prowadzoną przez reżim Łukaszenki. Każdego dnia, przez całą dobę kilkanaście specjalistycznych dronów Wojsk Obrony Terytorialnej patroluje polsko-białoruskie pogranicze.

– Nasze bezzałogowce działają praktycznie 24 godziny na dobę, w zależności od warunków atmosferycznych, zapewniają dość szeroki i dokładny wgląd w to, co dzieje się w strefie przygranicznej zarówno po stronie polskiej, jak i częściowo po stronie białoruskiej – wyjaśnił w rozmowie z PAP płk. Marek Pietrzak, rzecznik prasowy terytorialsów. Drony wykrywają obozy uchodźców, lokalizują grupy usiłujące przekroczyć granicę lub osoby, które już ją sforsowały i znajdują się na terytorium Polski oczekując na samochody, które odwiozą je w głąb kraju. (bm, fot. WOT)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here