Dziecko w ciężkim stanie. Kierowca zwolniony do domu

Miasto oszczędza na oświetleniu, a karetki odwożą pieszych do szpitala

To była kwestia czasu, by na tym przejściu doszło do tragedii. Stało się. W niedzielne popołudnie kierowca forda potrącił 11-latkę na pasach przy Chełmskiej Bibliotece Publicznej. Czy teraz pozostaje jedynie biernie czekać na kolejny wypadek? Jedno z najbardziej uczęszczanych w mieście przejść jest niebezpieczne i niedoświetlone, ale urzędników to nie interesuje. Mają czas, chwalą się pisaniem wniosków i zapowiadają poprawę bezpieczeństwa – za rok, może dwa.

O tym, że przejście dla pieszych przy al. Żołnierzy I AWP, na wysokości ChBP, jest szczególnie niebezpieczne, wiadomo nie od dziś. Co rusz dochodzi tam do niebezpiecznych sytuacji, kiedy jadący prawym pasem samochód zatrzymuje się, by przepuścić pieszych, a pędzący lewym pasem, widząc to, nawet nie raczy zwolnić.

Sytuacja jest o tyle groźna, że jest to jedno z najczęściej uczęszczanych przez chełmian przejść w mieście – dzieci i młodzież idą tamtędy do szkoły, czytelnicy do biblioteki, mieszkańcy pobliskich osiedli do pracy i na zakupy w centrum etc. To była jedynie kwestia czasu, by doszło tam do wypadku z udziałem pieszego. No i stało się, a ofiarą jest 11-letnia dziewczynka.

W niedzielne popołudnie (1 grudnia, ok. godz. 16) 11-latka wraz z grupką znajomych przechodziła przez pasy, gdy uderzył w nią jadący w stronę ronda turbinowego ford. Siła uderzenia była tak duża, że dziewczynka uderzyła głową w przednią szybę samochodu, a jej ciało odrzuciło na jezdnię. Sprawcą okazał się 68-letni mieszkaniec gminy Chełm.

– Z urazem głowy i obrażeniami wewnętrznymi dziewczynka została przetransportowana do lubelskiego szpitala – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Jak się dowiedzieliśmy zaraz po zdarzeniu, stan dziewczynki był bardzo ciężki. Początkowo interweniujący przy wypadku ratownicy nie wiedzieli nawet, kim jest ofiara. Policjanci długo chodzili z latarkami i, oświetlając sobie pogrążoną w ciemności jezdnię, próbowali znaleźć np. telefon 11-latki. Tyle dobrego, że koleżanki, z którymi była, a którym nic się nie stało, pobiegły po jej rodziców.

68-latek został osadzony w policyjnej izbie zatrzymań. Usłyszał zarzuty, a następnie został zwolniony do domu. Materiały w sprawie wypadku trafiły zaś na biurko prokuratora.

Wypadek wstrząsnął mieszkańcami pobliskich bloków. Raz, że chodzi o dziecko. Dwa, bo poziom bezpieczeństwa w tym miejscu, jak mówią, jest bliski zeru. Umieszczenie sygnalizatora nie na tym, a na kolejnym przejściu, z którego prawie nikt nie korzysta, było od początku irracjonalnym pomysłem.

Ale kiedyś przynajmniej wzdłuż alei paliły się latarnie. Teraz najwyraźniej miasto oszczędza, bo wzdłuż alei w każdej latarni zapalona jest tylko jedna żarówka z dwóch, zaś umieszczona przy samym przejściu latarnia jest wyłączona. Z kolei od strony ChBP oświetlenie przy pasach jest całkowicie wyłączone. Jest ciemno i strasznie, szczególnie teraz, zimową porą, gdy już przed 16 zapada zmrok. Czy miasto zamierza dalej oszczędzać kosztem ludzkiego zdrowia i życia?

– Departament inwestycji i rozwoju przygotowuje sukcesywne doświetlanie miejskich ulic, w szczególności przejść dla pieszych. W tym celu wykonano audyt oświetlenia ulicznego, na podstawie którego przygotowany został wniosek o dofinansowanie wymiany oświetlenia miejskiego na LED-owe (ponad 4 tysiące opraw na terenie Chełma). Kolejnym krokiem poprawy bezpieczeństwa jest także instalacja aktywnego oznakowania przejść dla pieszych, których zadaniem jest ostrzeganie kierowców o zbliżaniu się pieszego do przejścia poprzez sygnały świetlne.

DIR przygotowuje wniosek do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Chełmie o dofinansowanie instalacji takiego oznakowania. We wniosku będzie ujęte między innymi przejście dla pieszych przy Chełmskiej Bibliotece Publicznej ze względu na jego lokalizację w głównym ciągu komunikacyjnym i wynikające z tego natężenie ruchu – odpowiada Dominik Gil z biura prasowego urzędu miasta.

Problem w tym, że najwcześniej na wymianę latarni i ustawienie sygnalizatora (o ile oczywiście miasto uzyska dofinansowanie na ten cel) możemy liczyć mniej więcej za rok. Czy do tego czasu istniejące latarnie zaczną się palić, tak jak powinny, czy dalej aleja będzie pogrążona w mroku? (pc)