Gruba kasa za nogę

Gmina Wola Uhruska musi zapłacić jednej ze swoich mieszkanek ok. 90 tys. zł. Kobieta 6 lat temu poślizgnęła się na przejściu dla pieszych i złamała nogę. Jej sprawę przejęła firma specjalizująca się w uzyskiwaniu wysokich odszkodowań, która kilka dni temu sprawę z gminą ostatecznie wygrała.

Cofnijmy się do grudnia 2012 roku. Młoda kobieta, przechodząc przez przejście dla pieszych położone w obrębie skrzyżowania ul. 1 Maja z ul. Parkową w Woli Uhruskiej poślizgnęła się na nieodśnieżonej drodze i upadła tak nieszczęśliwie, że złamała nogę. Uraz był na tyle poważny, że niezbędna okazała się pomoc załogi karetki pogotowia. – Po kilku miesiącach od wypadku, w lutym bądź marcu 2013 roku pani zgłosiła się do Urzędu Gminy po odszkodowanie – mówi wójt Jan Łukasik.

– Argumentowała, że przeszła dwie czy trzy operacje, że droga była zaśnieżona i nieposypana piachem, o co – jej zdaniem – powinna zadbać gmina i zażądała 40 tys. zł. Odmówiliśmy wypłaty takiej kwoty, ponieważ uważaliśmy, i uważamy w dalszym ciągu, że o bezpieczeństwo na tym skrzyżowaniu powinien dbać Zarząd Dróg Wojewódzkich, bo ul. 1 Maja leży właśnie w ciągu drogi wojewódzkiej nr 816. Kobieta nie przyjęła tego do wiadomości i zgłosiła się do firmy prawniczej wyspecjalizowanej w ściąganiu odszkodowań.

Znalazła też dwóch świadków, którzy podobno widzieli moment upadku. Tak sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Lublinie. Pani tym razem wystąpiła z roszczeniem w wysokości 80 tys. zł. Sąd przychylił się do jej stanowiska, ale obniżył kwotę roszczenia do 40 tys. zł. Od tego wyroku odwołali się zarówno jej prawnicy, jak i gmina. Apelacja został uwzględniona. Kilka dni temu zapadł ostateczny wyrok w tej sprawie.

Niestety, niekorzystny dla nas. Sąd Apelacyjny przyznał powódce odszkodowanie w kwocie 60 tys. zł plus koszty postępowania oraz odsetki, więc w sumie będzie to pewnie ponad 90 tys. zł. Od tego wyroku nie możemy się już odwołać. Musimy wypłacić jej te pieniądze, ale jak tylko otrzymamy uzasadnienie wyroku, złożymy wniosek o jego kasację do Sądu Najwyższego.

W najbliższych dniach chcę spotkać się z radnymi, by omówić tę sprawę, która z pewnością będzie wymagała jakichś przesunięć, czy zmian w budżecie – tłumaczy Łukasik. Wójt zdaje sobie sprawę z tego, że wniesienie o kasację, przy dwóch podobnych wyrokach i niekorzystnych dla gminy wyrokach raczej na wiele się nie zda. Ale próbować trzeba, bo na wypłatę odszkodowania dla tej kobiety złożą się wszyscy mieszkańcy gminy Wola Uhruska, bo tę kwotę w budżecie trzeba będzie jakoś znaleźć. Pytanie tylko, kosztem czego.

Najgorsze jest to, że w powiecie włodawskim może to być sprawa precedensowa, która wywoła lawinę podobnych pozwów. W samej Woli Uhruskiej dużo mówi się o tej sytuacji. Wiele osób, które znają „poszkodowaną” poddaje w wątpliwość jej historię. Podobno ktoś nawet przeprowadził małe śledztwo, które dowiodło, że jeden ze świadków wypadku w chwili zdarzenia był w zupełnie innym miejscu. Jeśli informacja się potwierdzi, gmina będzie miała podstawę do wytoczenia procesu kobiecie i do próby odzyskania przynajmniej części z wpłaconych na jej konto pieniędzy. (bm)