Gruby zrobił swoje

Werdykt piątkowej walki: sędziowie punktowali 79:73, 77:76 i 78:74 – wszyscy na korzyść lublinianina Łukasza „Grubego” Maćca

Udanie po ponad półrocznej przerwie powrócił na ring Łukasz Maciec, jedyny lubelski pięściarz zawodowy. Podczas piątkowej gali B.ILO Boxing Night, odbywającej się w hali przy Al. Zygmuntowskich w Lublinie, podopieczny trenera Władysława Maciejewskiego pokonał na punkty Damiana Ezequiela Bonellego z Argentyny. Dla „Grubego” to 25. zwycięstwo w 29 zawodowym pojedynku.

Pięściarz z Argentyny, legitymujący się przed piątkową walka zbliżonym bilansem do Łukasza Maćca (23. wygrane, w tym 20. przed czasem oraz trzy porażki), okazał się wymagającym rywalem. „Gruby” długo nie mógł złapać swojego rytmu i zaznaczyć przewagi. Pięściarzowi lubelskiego Paco, który w tym roku nawiązał współpracę z grupą Tymex i Mariuszem Grabowskim, dopiero w czwartej rundzie udało się seriami zepchnąć rywala do odwrotu.

W szóstym starciu Maciec sierpem posłał nawet Bonellego na deski, ale sędzia Leszek Jankowiak rywala nie liczył, uznając że ten upadł, bo zahaczył o nogi naszego pięściarza.

W ostatniej rundzie Argentyńczyk próbował odmienić losy walki, ale doświadczony lublinianin nie dał sobie już wyrwać wygranej z rąk.

Wszyscy sędziowie punktowali na korzyść Maćca, choć każdy inaczej: 79:73, 77:76 i 78:74.

– Na początku trochę mnie zaskoczył, bo ruszył mocno do przodu. Z kolei ja nie mogłem złapać tego dystansu, by podejść tą lewą nogą – mówił po walce, o jej początkach Łukasz Maciec. – Próbowałem bić lewy na dół, potem wychodzić lewym na górę, ale rywal odchylał się tułowiem i nie zawsze trafiałem tym lewym sierpem. Nie chciałem przestrzelać, bo mógłby skontrować, co byłoby bardzo niebezpieczne – dodał nasz jedyny pięściarz zawodowy. BAS

Łukasz Maciec, jedyny lubelski pięściarz zawodowy w walce z Damianem Ezequielem Bonellim, złapał złapał swój rytm dopiero w 4. rundzie i seriami spychał przeciwnika do odwrotu

Mówią o walce: Maciec – Bonelli

Krzysztof Sugier prezes LOZB

To była bardzo emocjonująca walka. Obfitowała w wymian ciosów z obu stron. Było w tym pojedynku też sporo techniki, takich szybkich zaskakujących akcji. Kibice boksu w Lublinie, którzy przyszli obejrzeć Łukasza Maćca na pewno nie powinni być rozczarowani.

Andrzej Stachura prezes KS Paco

Wygrana Łukasza Maćca nie podlega żadnej dyskusji, choć trzeba przyznać, że przeciwnik był mocny i ten jego rekord 23 wygrane, w tym 20 przez KO i zaledwie trzy porażki, nie był dziełem przypadku. Na pewno walka mogła się podobać kibicom. Mam nadzieję, że już wkrótce zobaczymy „Grubego” w kolejnym starciu, z jeszcze lepszym rywalem.

Łukasz Mulawa sędzia bokserski

Pojedynek miał emocjonujący przebieg. Przez trzy rundy Łukasz skrywał w sobie moc. Dopiero w czwartej przebudził się i później wszystko toczyło się już po jego myśli. Choć muszę też przyznać, że były momenty, gdy Argentyńczyk pokazywał, że potrafi dobrze boksować.