PGE GiEK Skra Bełchatów – InPost ChKS Chełm 1:3 (25:12, 22:25, 24:26, 23:25)
W 18 kolejce PlusLigi InPost ChKS Chełm sprawił kolejną sensację, wygrywając dziś za trzy punkty na wyjeździe z faworyzowaną Skrą Bełchatów. To zwycięstwo bardzo przybliża naszą drużynę do zapewniania sobie pozostania w siatkarskiej ekstraklasie.
PGE Skra to wielokrotny mistrz Polski i od lat czołowa drużyna PlusLigi. Chełmski beniaminek w starciu z tak wartościowym i doświadczonym przeciwnikiem z góry skazywany był na pożarcie, choć wielu chełmskich kibiców mających w pamięci zwycięstwa „biało-zielonych” nad ZAKSĄ, Bogdanką czy w ostatniej kolejce nad Częstochową po cichu liczyło na sensację. Początek meczu jednak jej nie zapowiadał. Walcząca o miejsce w najlepszej ósemce ligi Skra zaraz po pierwszego gwizdku wyszła na kilkupunktowe prowadzenie i nie dała naszej drużynie żadnych szans na doścignięcie. Chełmianie odbijali się od bloku gospodarzy jak od ściany tracąc seriami punktu i dając się ostatecznie ograć do 12.
Kiepski początek nie podłamał jednak podopiecznych trenera Krzysztofa Andrzejewskiego. Przez całą drugą partię przez długi czas trwała walka punkt za punkt aż przy stanie 22:21 dla miejscowych w polu zagrywki stanął Jędrzej Goss i rozpoczął się Goss Show. Nasz zawodnik zaserwował trzy kolejne bomby wyprowadzając „biało-zielonych” na prowadzenie, którego nie oddaliśmy już do końca seta.
Set trzeci również rozpoczął się od popisowych zagrywek naszego zespołu. Tym razem katem bełchatowian okazał się Mariusz Marcyniak, który wyprowadził nasz zespół na prowadzenie 6:1. Później przez długi czas nasi kontrolowali mecz i utrzymywali bezpieczną przewagę, aż do stanu 24:21. Wtedy zaciął się najlepiej punktujący w naszej drużynie Irańczyk Esfandiar. Nie skończył dwóch ważnych piłek, pomylił się również Paweł Rusin i zrobiło się 24:24. W samej końcówce, jak z dobrego dreszczowca, a szczęście uśmiechnęło się jednak do nas i seta wygraliśmy zasłużenie do 24.
W Bełchatowie zapachniało sensację, której zapach z każdą kolejną minutą był jeszcze bardziej intensywny. Czwarta odsłona znów rozpoczęła się od atomowych zagrywek Marcyniaka i prowadzenia naszej drużyny. Później obydwie drużyny seriami myliły się na zagrywce, ale nieco mniej błędów popełniali „biało-zieloni” systematycznie budując przewagę. Kiedy wydawało się, że spokojnie dowieziemy do samego końca gospodarze zerwali się i zbliżyli na dwa punkty. Zespół naszych walczaków po raz kolejny pokazał jednak charakter i determinację i nie dał sobie wyrwać, jak najbardziej zasłużonego zwycięstwa, rewanżując się Skrze za porażkę u siebie.
Dzięki wygranej InPost ChKS ma już 19 punktów i umocnił się na 11 miejscu w tabeli powiększając przewagę nad ostatnią Częstochową do 7 oczek. W najbliższej kolejce „biało-zielonym” nie będzie łatwo o powiększenie dorobku punktowego, choć gramy u siebie. Do Chełma przyjeżdża kolejny ligowy gigant Jastrzębski Węgiel. Ale patrząc na to, jak ostatnio spisuje się nasz zespół i dopóki piłka w grze… wszystko jest możliwe, tym bardziej, że jastrzębianie w tym sezonie nie są już takimi dominatorami, jak w poprzednich rozgrywkach i zajmują dopiero 7 miejsce w tabeli. Mecz w najbliższy czwartek, 5 lutego o 17.30. Bilety na abilet.pl.
Skład wyjściowy InPostu ChKS: Blankenau, Rusin, Marcyniak, Kapica, Esfandiar, Swodczyk (Sonae -libero). Rd, fot. FB InPost ChKS

































