Intryganci, a nie nauczyciele?

Przeciwnicy zawieszonej w obowiązkach dyrektor II LO Marty Klasury nie dają za wygraną. Szukają różnych sposobów, by doprowadzić do jej odwołania. Najlepiej czyimiś rękami. Knują intrygę za intrygą…

To już nie są żarty! Jak daleko są w stanie posunąć się nauczyciele z II LO, by doprowadzić do odwołania z funkcji dyrektora szkoły, Marty Klasury? Oczywiście nie wszyscy, a ci skonfliktowani z zawieszoną dyrektor. Ta kilkuosobowa grupa, która zamiast uderzyć się w pierś i zająć się swoimi codziennymi szkolnymi obowiązkami, woli jątrzyć, spiskować i knuć intrygi.

Tym razem, podszywając się pod rodziców i uczniów z II LO, anonimowi przeciwnicy Marty Klasury przysłali do naszej redakcji zdjęcie ze zorganizowanej w szkolnych murach imprezy na zjeździe absolwentów, na którym widać suto zastawione stoły, butelki z alkoholem i biesiadników z rozmazanymi twarzami. Ci „rodzice i uczniowie”, powołując się na ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, są zszokowani, że podczas imprezy absolwentów „alkohol legalnie stał na stołach i był spożywany w niezbyt umiarkowany sposób”. Nie wyobrażają sobie, by w szkole wolno było łamać prawo dotyczące zakazu spożywania alkoholu. My również tego sobie nie wyobrażamy, bo szkoła to miejsce do nauki, a nie hucznych, zakrapianych alkoholem imprez. Sęk jednak w tym, że w biesiadzie absolwentów, co sprawdziliśmy, nie uczestniczyli ani uczniowie II LO, ani ich rodzice. Więc nikt z nich tego zdjęcia nie mógł wykonać i rozesłać po redakcjach!

Prezydent miasta Agata Fisz raz jeszcze podkreśla, że nie podejmie żadnej decyzji personalnej, dopóki komisja dyscyplinarna dla nauczycieli przy ministrze edukacji narodowej, do której odwołała się zawieszona w obowiązkach dyrektor, nie ogłosi werdyktu w jej sprawie. – Jeżeli teraz pozbawiłabym panią Klasurę stanowiska dyrektora, a komisja za miesiąc, dwa czy pół roku uwzględniłaby jej odwołanie, miasto musiałoby wtedy wypłacić jej sowite odszkodowanie. Oczekiwania niewielkiej grupy przeciwników dyrektor Klasury na pewno są inne, ale w tej kwestii nie zamierzam się ugiąć – twierdzi A. Fisz. (ps)