Mieszkańcy ul. Kaczej w Krasnymstawie doczekali się rozstrzygnięcia w sprawie podtopień, na które skarżyli się po przebudowie drogi. Wójt gminy Fajsławice Janusz Pędzisz, który rozpatrywał ich skargę, uznał, że wykonanie drogowego nasypu zmieniło stosunki wodne i przyczyniło się do zalewania sąsiednich nieruchomości. Nakazał Miastu Krasnystaw wykonanie dodatkowych urządzeń odwadniających.
Spór dotyczył przebudowy ul. Kaczej w Krasnymstawie, realizowanej w ramach inwestycji związanej z budową mostu przez Wieprz wraz z drogami dojazdowymi. Mieszkańcy wielokrotnie alarmowali, że po wykonaniu drogi jezdnia została wyniesiona znacznie wyżej niż znajdujące się przy niej posesje. Obawiali się, że podczas większych opadów woda nie będzie miała gdzie odpłynąć i wleje się im do piwnic, domów, na trawniki czy do ogrodów. Daniel Miciuła, burmistrz Krasnegostawu, uspokajał i przekonywał, że prace przeprowadzane są zgodnie z przyjętym projektem, a po zakończeniu inwestycji problem zniknie. Mieszkańców takie tłumaczenia nie przekonywały. W pewnej chwili na ul. Kaczej pojawiły się banery, np. o treści: „Stop wysokim nasypom” czy „Wysokie nasypy to wyrok dla naszych domów”. Z czasem protest narastał, a na Kaczej ktoś postawił taczkę z dopiskiem „Dla burmistrza. Proszę się wywieźć samemu, bo nasze emerytki nie dadzą rady”, nawiązującym do stromych wyjazdów z posesji.
Ostatecznie mieszkańcy ul. Kaczej złożyli do Wód Polskich pismo w sprawie naruszenia stosunków wodnych podczas „Budowy przeprawy mostowej w Krasnymstawie na rzece Wieprz wraz z drogami dojazdowymi”. Wody Polskie przekazały pismo do właściwego organu, czyli Miasta Krasnystaw, a Daniel Miciuła, nie chcąc występować w sprawie w podwójnej roli, tj. jako strona postępowania administracyjnego i jako organ rozpatrujący sprawę, zwrócił się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Chełmie z wnioskiem o wyłączenie go z postępowania. SKO przychyliło się do wniosku i sprawa została przekazana wójtowi gminy Fajsławice, Januszowi Pędziszowi.
W sprawie przeprowadzono 28 maja br. specjalistyczne oględziny, a 18 sierpnia wójt Janusz Pędzisz wydał decyzję, w której nakazał miastu wykonanie rowu odwadniającego połączonego przepustem z rowem R1 lub R2, a ponadto wzdłuż części działek wykonanie odwodnienia liniowego z odprowadzeniem wód do rowu R1.
– Organ ustalił, że doszło do naruszenia stosunków wodnych ze szkodą dla części działek przy ul. Kaczej. Zauważa jednak, że przyczyną szkód nie jest bezpośrednie wylewanie się wód z powierzchni nowej jezdni na posesje prywatne, lecz funkcja barierowa (zaporowa) samego nasypu i zjazdów, która zablokowała naturalne szlaki odpływu wód opadowych i roztopowych napływających na ten teren z innych kierunków zlewni – czytamy w uzasadnieniu decyzji. I dalej: – Choć teren podatny jest na zjawiska naturalne (wylewy rzeki, opady, roztopy), czynnik ludzki w postaci budowy masywnego nasypu bez pełnego skomunikowania hydrologicznego przeciętych nim terenów zaburzył równowagę wodną.
W piątek, 21 sierpnia, zapytaliśmy burmistrza Miciułę, czy zamierza odwołać się od tej decyzji do SKO w Chełmie. – Decyzję podejmiemy, gdy odniosą się do niej projektant i inżynierowie – skomentował Miciuła.



