Kolęda mimo pandemii

W tym roku nie będzie wizyty duszpasterskiej na terenie Archidiecezji Lubelskiej. Ale w Białopolu – gminie, którą jako pierwszą w powiecie chełmskim zaatakowała pandemia koronawirusa i której zmarły proboszcz miał Covid-19 – ksiądz chodzi po kolędzie.

Białopole było pierwszą miejscowością w powiecie chełmskim, w której wiosną pojawiły się przypadki zakażeń koronawirusem i zachorowań na Covid-19. Wyglądało też na to, że wirus „wyszedł” z parafii. Zachorowali ludzie związani z parafią a także jej proboszcz ks. Henryk Borzęcki. 68-letni kapłan z powodu trudności z oddychaniem trafił najpierw do szpitala w Chełmie. Po tym, gdy potwierdzono u niego koronawirusa, przewieziono go do ówczesnego szpitala covidowego w Puławach. Niestety, pod koniec marca zmarł.

Z powodu pandemii od miesięcy są ograniczenia w zgromadzeniach publicznych, m.in. także w kościołach (jedna osoba na 15 mkw.). A Episkopat wprowadził nawet dyspensę od uczestnictwa w mszach. Ale nie wszędzie te zasady są przestrzegane. Dostaliśmy sygnały, że nawet wierni z Białopola, w które przecież pandemia uderzyła najbardziej, nie do końca się do nich stosują. – Ludzie mówią, że kościół jest pełny, że nie wszyscy podczas mszy mają maseczki na twarzach. Przecież to niebezpieczne – dostaliśmy sygnał od mieszkańca Białopola.

Co ciekawe, chociaż w innych parafiach nie odbędą się w tym roku wizyty duszpasterskie, to w Białopolu ksiądz po kolędzie jednak chodzi. 2 stycznia rozpoczął wizyty.

Pisaliśmy już, że Kuria Metropolitalna w Lublinie odwołała wizyty duszpasterskie na terenie Archidiecezji Lubelskiej. Ale parafia pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Białopolu należy do diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

– Biskup diecezji nie odwołał wizyt duszpasterskich, dlatego z zachowaniem wszelkich rygorów sanitarnych odwiedzę tylko tych parafian, którzy wyrażą na to zgodę – mówi ks. Marian Wyrwa, proboszcz parafii w Białopolu. – Jestem nowym proboszczem i zależy mi także na tym, aby poznać parafian. Nie ma obowiązku przyjęcia księdza z wizytą i jeżeli są osoby, które w obawie o zdrowie tego nie zrobią, to nic się nie stanie i jest to dla mnie zrozumiałe. Wizyta oczywiście jest w maseczce z zachowaniem odpowiednich odległości, żeby było jak najbezpieczniej.

Proboszcz mówi, że podczas mszy parafianie zasłaniają usta i nos. – Na msze przychodzą raczej ci, którzy czują się zdrowi, zachowują zasady, odstępy a wiele osób nie pojawia się w obawie o zdrowie. Parafianie powinni się kierować zasadą mądrości i roztropności – mówi proboszcz. (bf)