Kolektyw światłych konsumentów

Jubileusz 5-lecia działaności działacze Kooperatywy obchodzili kameralnie w swojej siedzibie przy ul. Kowalskiej 1, a uświetnił go występ teatralnej grupy improwizacyjnej „Poławiacze Pereł”

Kooperatywa Lubelska – stowarzyszenie, które stawia sobie za cel tworzenie alternatywy wobec korporacyjnego rolnictwa i handlu oraz zapewnienie bezpieczeństwa żywieniowego w kontekście możliwych globalnych kryzysów dostaw żywności, obchodzi właśnie jubileusz 5-lecia działalności.


Na rzecz konsumenckiej rewolucji działają od jesieni 2017 roku. Oficjalnie, bo początek współpracy z dostawcami produktów spożywczych nastąpił tu przed 7 laty. Status organizacji zakłada ekonomiczną solidarność z rolnikami oraz promowanie lokalnej żywności. Wszystko w trosce o równość podmiotów na rynku, możność konsumenckiego wyboru. Stowarzyszenie Kooperatywa Lubelska, jako organizacja non profit, wynajmuje od miasta lokal przy ul. Kowalskiej 1. Jest w nim nowoczesna kuchnia, za 100 tys. złotych – nagroda w konkursie na najlepszy projekt społeczny Lublina, którą ufundowała wchodząca na lubelski rynek IKEA. Siedzibę tę współtworzą trzy pokolenia ludzi przedsiębiorczych, kreatywnych i niezwykle sympatycznych.

– Bo widzimy ogromny sens w podejmowaniu oddolnych inicjatyw tworzonych przez małe społeczności. Dzieje się to przy wsparciu naukowców, producentów rolnych, praktyków dobrego żywienia oraz konsumentów. Taki model zabezpiecza nam suwerenność żywnościową w czas niedoborów, w obliczu rosnących cen, spekulacji na rynkach związanych z produkcją żywności – mówi Sylwia Janasz, założycielka.

Kooperatywa Lubelska jako stowarzyszenie jest organizacją niehierarchiczną. Oznacza to podejmowanie możliwie spójnych i uzgodnionych przez jej członków działań i ustaleń większością głosów. Osoby tworzące zarząd oraz komisję rewizyjną działają społecznie. To organizacja samowystarczalna, niedotowana ze środków zewnętrznych.

Prym tu wiodą kobiety – zaradne, roztropne, pełne talentów. Panów jest ledwie kilku, a to sprawia, że są tu szczególnie mile widziani. Jak podaje jedyny mężczyzna w zarządzie Rafał Szyszko, Kooperatywa liczy dziś 60 członków aktywnych i 20 członków wspierających.

Co skupia ich uwagę?

Zdrowe odżywianie jako gwarant dobrostanu i komfortu życia. W tym celu robią wspólne zakupy u lokalnych rolników – z certyfikatem ekologicznym.

– Tak jest od czasu, gdy w Centrum Społecznym „Cicha 4” powstał TuTarg – cykliczny bazar społeczny pojawiający się w różnych miejscach Lublina, połączony z wydarzeniami kulturalnymi. Powstała wówczas grupa, której celem stało się systematyczne zdobywanie płodów rolnych hodowanych lokalnie. Zdrowej, bynajmniej nie z hipermarketów – dodaje Sylwia Janasz. Podkreśla powrót do bezpośredniej relacji producent – konsument, gdyż za tym stoi odpowiedzialność, wzajemny szacunek i sympatia.

– To wynika też z troski o nasze portfele. Dzięki dobrej samoorganizacji nie korzystamy z pośredników, robimy zakupy praktycznie po cenie producenta. Pozwala to kierować pieniądze tam, gdzie tworzą one wspólne dobro: no bo z jednej strony wysoka jakość produktów, z drugiej właśnie troska o drobnych wytwórców – mówią Monika Michalska i Anna Dworak. I zachęcają do odwiedzenia Kooperatywnego Targowiska – wtorki w godz. 17-20:30. Wtedy można uzyskać tu informacje o działalności, wypróbować wybrane produkty, zakupić je na miejscu albo zapisać się na ich odbiór. Kooperatywne Targowisko w ich siedzibie ma w ofercie ponad 300 produktów od 22 ekologicznych dostawców.

Głęboka eko-świadomość

Kooperatywa to wsparcie głównie dla lokalnych gospodarstw ekologicznych – przez tworzenie im stałego rynku zbytu. Z perspektywy drastycznego spadku liczby gospodarstw ekologicznych to rzecz nieoceniona. Areał upraw ekologicznych w Polsce w 2020 roku zamykał się w 3,1% powierzchni uprawnej. W tym samym roku w Austrii powierzchnia tego areału osiągnęła 26%. Jak podaje w swoim raporcie Instytut Spraw Obywatelskich, Polska zajmuje 25 miejsce pod względem eko-rolnictwa w UE (na 27 państw). Skala problemu z dostępem do zdrowej żywności może się powiększać, jeśli nie będziemy aktywnie go wspierać – głoszą założenia ideowe Kooperatywy.

Na świadomość ekologiczną składają się m.in. przemyślane zakupy – z pominięciem jednorazowych opakowań, co nawiązuje do ruchu Zero Waste. To również tworzenie „wspólnoty stołu”, która łączy środowiska ludzi nastawionych na współpracę, realizację wspólnych pomysłów, dzielenie się wiedzą, inspiracją, towarzystwem.

– Kooperatywa ma podłoże wegetariańskie, co nie oznacza, że wśród członków mamy samych wegetarian. Nasz lokal jest, po prostu, w tym zakresie formalnie zatwierdzony przez instytucje sanitarne. To nie przekreśla szerszej działalności – mówią krzątające się tu kobiety. – Zdrowsze życie nie jest dla nas utopią, lecz ścieżką małych kroków, które we własnym tempie w dobrym towarzystwie robimy tu od kilku lat. Z wielką satysfakcją.

Nie tylko żywność

Kooperatywa promuje też zdrowy styl życia, szacunek dla przyrody, ziemi. Tworzy przestrzeń wymiany idei i dóbr, w atmosferze współpracy. Niezależnie od zdobywania zdrowych produktów spożywczych przedsiębiorcze kobiety zachęcają, by zaopatrywać się tu w środki czystości, kosmetyki, artykuły gospodarstwa domowego.

– Wspólnie robione zakupy mają głęboki sens. Znamy producentów, od których nabywamy te dobra. Odbiorcy też nie są dla nich anonimowi, dzięki czemu tworzy się wspólnota – mówi Małgorzata Piechota. – Ale jesteśmy otwarci na wszystkich, zakupy w Kooperatywie mogą robić także osoby nie będące członkami stowarzyszenia.

Organizują szereg warsztatów dla wszystkich chętnych: kulinarne, rękodzielnicze, artystyczne – to żywioł Moniki Michalskiej, która robi piękne prace w technice makramy i prowadzi cotygodniowe warsztaty. – Bywają tu szkolenia, ale też urodziny, imieniny, spotkania towarzyskie. Jest tu otwarta, w pełni wyposażona kuchnia z 3 stołami i krzesłami dla 20 osób oraz miejsce wypoczynkowe na sofie przy stoliku kawowym. Mamy też przestrzeń na wystawy: zdjęć, grafik, rękodzieła etc. Kooperatywa mieści się na parterze, lokal jest dostosowany do potrzeb ludzi niepełnosprawnych.

Z kolei Elżbieta Iwanejko-Boniszewska i Małgorzata Goławska zapraszają w ostatnie niedziele miesiąca do Kooperatywnej Kawiarenki, kiedy to można zjeść czy zaopatrzyć się w pyszne domowe wypieki i inne smakołyki.

– Jeśli to co tu robimy współgra z kimś, z jego potrzebami, drzwi Kooperatywy Lubelskiej stoją otworem. Kreowanie zdrowej i wzbogacającej rzeczywistości niech będzie wspólną przygodą! – zachęcają operatywne panie. Można je znaleźć na dyżurach w poniedziałki i soboty w godz. 17-19.30. Zachęcają też do współtworzenia fanklubu na Facebooku, Instagramie. Znakomitą wizytówką organizacji jest jej witryna: www.kooperatywalubelska.com.pl.

Święto prawdziwej wspólnoty

Od drzwi wejściowych widać, że trafiamy tu na dobre towarzystwo – w przestrzeń kulturową ludzi wolnych duchem, życzliwych, nastawionych na współpracę, na kolektyw gotowy dzielić się wiedzą i inspiracją. Przychodzi na myśl zdeprecjonowane, barwne pojęcie „komuna”, które tutaj miałoby jak najlepszy desygnat.

Biesiada „Koopy” – jak mawia się w tej społeczności – miała więc ciepły klimat, mnóstwo pozytywnej energii uczestników. Na jubileusz przybyli oni nawet spoza Lubelszczyzny. – Podglądam co tutaj robią i chcę czerpać stąd pomysły – mówi Ewelina Zając z Warszawy, początkująca współpracę Kooperatywy ze stolicą. Że warto, dowodzą półki pełne zapasów spożywczych, stoły zastawione pysznym jedzeniem – na gości czekał m.in. wielki gar gęstej, pożywnej wege-zupy i mnóstwo kulinarnych smakołyków.

To był wieczór pełen równie pysznej, improwizowanej zabawy. Artyści z prześmiewczej ekipy „Poławiacze Pereł” musieli wypatrzyć w tym środowisku prawdziwe perły, skoro 15 października zaszczycili to spotkanie. Na „przynętę” wyrafinowanej rozrywki złowili tu kilkadziesiąt osób, które zgromadził jubileusz. Skacze i gagi sprawiły, że część gości imprezy dosłownie płakała ze śmiechu. W tej żartobliwej atmosferze, jako reporter, opuszczałem Kooperatywę Lubelską ze słoikiem pysznej zupy oraz jako członek wspierający tę organizację.

Marek Rybołowicz