Koniec świata w Międzylesie

– Nie mamy sklepu, wodociągu czy drogi, mieszkamy na końcu świata – pożaliła się nam mieszkanka wsi Międzylas w gminie Rudnik. – Robimy co możemy by ulżyć jakoś mieszkańcom tej miejscowości, na asfalt tam nie ma jednak raczej szans – komentuje Tadeusz Zdunek, wójt Rudnika.

W ubiegłym tygodniu dostaliśmy maila od rozgoryczonej mieszkanki Międzylasu w gminie Rudnik. – Nie wiem gdzie mamy już uderzyć, prosić o jakąś pomoc – rozpoczęła. – Nie mamy ani sklepu ani wodociągu ani drogi. Do szosy mamy ponad 3 km. Nasza droga jest nieutwardzona. To same doły i błoto. W zimie droga jest zawiana, ciężko doprosić się w gminie, żeby coś z tym robili. Dzieci jeżdżą do szkoły busikiem, który ledwo jeździ po tej drodze. Są problemy z dowozem bo nie może czasami dojechać. Jesteśmy, że tak powiem, na końcu świata – żali się mieszkanka Międzylasu. Według autorki maila nikt nie interesuje się losem ludzi tu mieszkających. – Od kilkunastu lat chodzi się do wójta z prośbą o pomoc. Nadaremnie – podsumowuje.
Tadeusz Zdunek, wójt gminy Rudnik, twierdzi, że rozumie problemy mieszkańców Międzylasu, ale zaznacza, że autorka listu przesadza. – Po pierwsze zawsze staramy się od razu odśnieżać drogę do tej miejscowości. Czasem może jednak tak zawiać, że po prostu nie jesteśmy w stanie od razu tam dotrzeć, nie jest możliwe, by wszystkie drogi w gminie na raz odśnieżyć, może się zdarzyć, że przez dzień, czy dwa do Międzylasu ciężko będzie dojechać – przyznaje wójt.
Zdunek zauważa, że część drogi z Kaszub do Międzylasu należy do powiatu, część do gminy. – Ostatnio powiat nawiózł tam tłucznia, więc droga jest raczej utwardzona i przejezdna. Co do wodociągu to były przymiarki, by go położyć, ale nie wszyscy mieszkańcy Międzylasu, byli tym zainteresowani – komentuje. Choć Zdunek otwarcie nie chciał tego przyznać, na asfalt do Międzylasu nie ma chyba co liczyć. Inwestycja byłaby zbyt droga, a mieszka tam 4, czy 5 rodzin…
Co do busa dowożącego dzieci do szkół, to według wójta nie zdarzyło się, by do Międzylasu nie dotarł. – Ostatnio był tylko problem z oblodzeniem odcinka drogi biegnącej przez wąwóz. To jest wzniesienia i bus nie mógł na nie wjechać. Szybko przyjechała piaskarka i opanowała sytuację – podsumowuje. (kg)