Krasomówca, jakich mało

Poniedziałkowy (3 października) „Czarny marsz” w Chełmie nie obył się bez incydentu. Tuż przed końcem manifestacji jedna z uczestniczek została słownie zaatakowana przez starszego mężczyznę. Ku zaskoczeniu zebranych – chełmskiego poetę i literata.

 

„I po co się tłuc, stara kur**?” – rzucił do jednej z uczestniczek chełmskiego „Czarnego marszu”. Tym niewybrednym słownictwem na oczach co najmniej kilkudziesięciu osób „popisał się” Krzysztof Kołtun (poeta, kresowiak i właściciel antykwariatu). Zniesmaczone uczestniczki marszu próbowały namówić kobietę, by złożyła do prokuratury zawiadomienie o znieważeniu. Ostatecznie jednak zaatakowana przez Kołtuna nie zdecydowała się wnieść oskarżenia.

Wszystko rozeszłoby się po kościach, gdyby nie to, że incydent przypadkowo został nagrany przez jedną z uczestniczek marszu. Filmik momentalnie trafił do internetu, a za sprawą udostępnień obejrzały go setki osób. Antykwariusz, który (jak twierdzi) posługuje się piękną polszczyzną, zamiast przeprosić, w przypływie „weny” napisał wiersz o uczestniczkach poniedziałkowego marszu. Laureat wielu nagród poetyckich wszystkie kobiety – w tym żony i matki – wrzucił do jednego worka: „kur**, bladzi różnych, pozamacicznych, zwykłych śmieci i jęczących wiedźm bez majtek”. Wypociny chełmianina szybko zostały usunięte przez administratorów strony, ale większość tych, którzy zdążyli je obejrzeć, zapowiedziała, że nie chce mieć nic wspólnego z takim „poetą”. (pc)