Krężel ofiarą pandemii

Mieszkaniec Syczyna Zbigniew Krężel, grzybiarz, który chciał oddać ciało nauce, zrzec się „wyborczej” trzynastki i oddać premierowi kilkuzłotową podwyżkę emerytury, wpadł w tarapaty przez pandemię koronawirusa. Gdy wychodził z lasu, przydybała go policja i ukarała mandatem za brak maseczki. – Prosiłem, płakałem a nawet klęczałem przed policjantami, ale nie pomogło – żali się.

76-letniego Zbigniewa Krężela od lat znają nie tylko nasi Czytelnicy. Emeryt pokazuje się w mediach z okazami grzybów, fragmentami rakiety V-2, czy dzięki swoim występom w telewizji a nawet teledysku Agnieszki Chylińskiej, kręconym kiedyś w Chełmie. Krężel nie raz zaskakiwał swoimi wyskokami, gdy ofiarował swoje ciało akademii medycznej albo gdy zrzekał się trzynastej emerytury, nazywając ją kiełbasą wyborczą, czy próbował oddać kilkuzłotową podwyżkę emerytury premierowi. Choć część mieszkańców Syczyna patrzy na Krężela z pobłażaniem, to są tacy, którzy przyznają, że w ma wiele racji w tym, co robi i mówi, i wielu z nas robiłoby podobnie, gdyby nie bariera wstydu lub konwenanse.

Mężczyzna mieszka w skromnej chatynce na skraju Syczyna. Bez wygód, bez łazienki i bez bieżącej wody. I często skarżył się, że rządzący „od lewa do prawa” mają pieniądze i limuzyny a o nim, klepiącym biedę, przypominają sobie tylko przed wyborami.

Teraz biednego dopadła pandemia. A dokładnie wprowadzone przez rząd obostrzenia, m.in. konieczność zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej.

– Wyszedłem z lasu w Syczynie, taszczyłem na rowerze kawałek obrzynka do palenia w piecu i zatrzymała mnie policja – mówi. – Zapytali, gdzie moja maska i zagrozili mandatem. Prosiłem, błagałem, nawet klęczałem przed policjantem, żeby mnie nie karał, bo nie mam pieniędzy, ale zagroził, że jak nie przyjmę mandatu, to sprawa trafi do sądu – mówi. – Dostałem 50 zł kary. Podpisałem mandat, chociaż teraz bym tego nie zrobił. Przecież wyszedłem dopiero co z lasu. Dokoła żywego ducha nie było a przy lesie chyba maski nie trzeba mieć. Gdyby to było w mieście, na ulicy, w sklepie, to rozumiem, ale obok lasu? Kogo ja zarażę – koziołka, sosenkę?

Policjanci byli nieugięci. Chociaż i tak potraktowali Krężela łagodnie, bo mogli wlepić i 500 zł kary. Ciekawe jednak czy tak skrupulatnie nakładają mandaty na wszystkich. Na ulicach w Chełmie nie brakuje osób bez masek albo tzw. nosaczy, którym maski służą co najwyżej do podtrzymywania brody, bo na pewno nie chronią ich i osób z otoczenia. W takich przypadkach jakoś nie widać nadmiernego zapału policjantów do karania, chociaż tutaj jest to uzasadnione.

– Zostałem niewolnikiem Rzeczpospolitej – żali się Krężel. – Za komuny, w stanie wojennym nie dostałem mandatu, a teraz mnie ukarali. (bf)