Obydwa stowarzyszenia udzielające schronienia bezdomnym w Chełmie nie przystąpiły do grudniowego konkursu, w którym miasto oferowało 48 zł za dzienny pobyt jednej osoby w schroniskach. Schroniska chciały chociaż o 2 złote więcej, ale miasto powtórzyło konkurs na tych samych warunkach finansowych. – To stawianie tych placówek pod ścianą – mówi radny Łukasz Krzywicki, a nie brakuje głosów zdumienia, że miasto, która ma miliardowy budżet i wydaje ponad 800 tys. zł na sylwestra nie chce dołożyć niecałych 30 tys. zł rocznie organizacjom, które prowadzą niezarobkowo tak ważną, społecznie działalność.
Od lat jest tak, że zadanie własne miasta, polegające na udzielaniu schronienia osobom bezdomnym, chełmski ratusz powierza w drodze konkursu dwóm stowarzyszeniom. Chodzi o Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta, prowadzące schronisko dla bezdomnych przy ul. Wołyńskiej oraz stowarzyszenie MONAR, prowadzące schronisko dla bezdomnych przy ul. Kąpieliskowej. Drugie z tych stowarzyszeń – MONAR – wystosowało w tej sprawie pismo do chełmskich radnych tuż przed ostatnią, zaplanowaną na 21 stycznia sesją Rady Miasta Chełm i poprzedzającymi ją komisjami. Temat poruszył podczas obrad radny Łukasz Krzywicki (Klub Radnych KO), dopytując, dlaczego miasto wciąż nie doszło do porozumienia ze stowarzyszeniami w sprawie udzielenia schronienia osobom bezdomnym w 2026 r. Dorota Betka, dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich UM Chełm poinformowała, że jest ogłoszony konkurs na to zadanie, a jego rozstrzygnięcie planowane jest na 2 lutego. W konkursie tym ratusz wskazał, że dzienny koszt pobytu osoby bezdomnej w schronisku nie może być wyższy niż 48 zł. To już drugi konkurs na to zadanie, bo do pierwszego, ogłoszonego w grudniu ub.r. nie zgłosiło się żadne ze stowarzyszeń. Stawka określona przez ratusz wtedy także wynosiła 48 zł. Dyrektor Betka ma jednak nadzieję, że tym razem stowarzyszenia przystąpią do konkursu. Poinformowała przy tym, że ubiegłoroczna stawka za jeden dzień pobytu osoby bezdomnej w schronisku wynosiła 43 zł, to jest o 11 proc. mniej niż obecna propozycja ratusza.
– Sytuacja jest patowa, bo w ubiegłym roku stowarzyszenia informowały, że kwota jaka będzie potrzebna to 56 zł od osoby, ale mimo wszystko, z tego, co wiem w negocjacjach zeszły do 50 zł, a miasto po raz kolejny ogłasza konkurs uparcie na 48 zł – stwierdził radny Krzywicki. – Jaki jest sens upierać się przy 48 zł? Dlaczego nie można w takim razie przyjąć tej stawki 50 zł, skoro w budżecie na rok bieżący mamy 700 tys. zł na pomoc społeczną. Mamy styczeń, stowarzyszenia ponoszą koszty, nie mając gwarancji finansowania, bo nie mają porozumienia. Co jeśli do końca stycznia te umowy z miastem nie zostaną zawarte?
Dyrektor Betka wskazywała, że 700 tys. zł musi wystarczyć także na inne wydatki w tej dziedzinie, m.in. ogrzewalnię, chyba, że na ten akurat cel uda się pozyskać grant.
– Te 48 zł wynika z możliwości budżetowych – oznajmiła dyrektor Betka. – W drodze konkursu my zabezpieczamy pobyt w schroniskach 39 osób z miasta. Na chwilę obecną w jednym schronisku przebywa 16 osób, w drugim 11. Schroniska mają też możliwość ubiegać się o środki z programów miejskich i Towarzystwo św. Brata Alberta z tego skorzystało. W przypadku MONAR-u jest tak, że miasto jeszcze użycza mu budynki przy ul. Kąpieliskowej, a to też znaczny wkład. Wierzę, że dojdziemy do porozumienia w najbliższym czasie. To nie pierwszy rok, że te negocjacje trwają dłużej. Gdy dojdziemy do porozumienia, to umowy będą obowiązywać z dniem 1 stycznia.
Urzędnicy poinformowali też, że w trakcie trwającego konkursu nie mogą zmienić określonej w nim stawki 48 zł na inną.
– Miasto nie realizuje swojego obowiązku od 1 stycznia – grzmiała radna Małgorzata Sokół (KO). – A co by było, gdyby teraz w schroniskach „MONAR” i „Albert” odmówili przyjęcia osób bezdomnych? Przecież zapotrzebowanie jest, bo mamy minus dwadzieścia stopni w nocy. Jeśli stowarzyszenie nie dostało środków, to nie ma za co funkcjonować, ma problem z wynagrodzeniami itd. A my bawimy się w jakieś rozgrywki administracyjne. Ogarnijmy się.
Radny Krzywicki stwierdził, że miasto stara się postawić MONAR pod ścianą, a chodzi przecież o przeznaczenie dodatkowych 2 zł za dzienny pobyt osoby w schronisku. Ale Dorota Cieślik, wiceprezydent Chełma oznajmiła, że to urzędników stawia się pod ścianą.
– To nas stawia się pod ścianą, że powinniśmy, a to nie jest decyzja jednostronna – stwierdziła wiceprezydent Cieślik. – To jest postępowanie konkursowe i nie możemy nikogo zmuszać, by ktoś do niego przystąpił. Konkurs jest ogłoszony i nie możemy w jego trakcie zmieniać zasad gry.
Tymczasem 2 zł dziennie na utrzymanie jednego podopiecznego przy 39 osobach to niecałe 30 tys. zł rocznie. Nie brakuje głosów zdziwienia, że miasto, które chwali się miliardowym budżetem i wydaje 800 tys. zł na sylwestra, nie chce dołożyć 30 tys. organizacjom, które niekomercyjnie prowadzą, tak ważną społeczną działalność. (mo)






























