Kurtyny na ochłodę

Przed Leclerkiem na Zana, przed Centrum Kultury na Peowiaków czy na ścieżce rowerowej przy al. Piłsudskiego – w tych miejscach po raz pierwszy w tym roku w Lublinie stanęły kurtyny wodne MPWiK.


Czy pojawią się następne? Zależy to przede wszystkim od samych mieszkańców – Pozostałe propozycje lokalizacji kurtyn przyjmowane są na podstawie formularza zgłoszeniowego. Jest to zatem uzależnione od zapotrzebowania – mówi Ewa Dębiec z MPWiK.

Formularz można znaleźć na stronie internetowej spółki w zakładce „kurtyny wodne”. Zgłaszający musi zapewnić dostęp do źródła wody i nadzór nad kurtyną. Miejsce musi też spełniać wymogi bezpieczeństwa dla osób korzystających oraz umożliwiać swobodne przejście dla tych, którzy nie chcą korzystać z „szybkiego prysznica”. – Składający wniosek wyznacza datę dostarczenia kurtyny i okres czasowy, na jaki ma być ustawiona. Spadek temperatury może wpłynąć na wcześniejszą likwidację kurtyny – dodaje Dębiec.

Wypełniony formularz można przynieść do działu promocji MPWiK (al. J. Piłsudskiego 15, budynek A pokój 30) albo wysłać mailem na adres marketing@mpwik.lublin.pl.

A jaka pogoda czeka nas w ciągu najbliższych dni? Pogodynka.pl, portal Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej , zapowiada, że w poniedziałek, 6 sierpnia ma być nieco chłodniej. W Lublinie temperatura powietrza wyniesie maksymalnie 24 stopnie Celsjusza, dzień zapowiada się bezchmurnie. Podobna aura ma panować we wtorek i środę, ale czwartek, 9 sierpnia, znowu zapowiada się upalnie. Temperatura ma wynieść aż 32 stopnie Celsjusza.

Nie ryzykujmy zdrowia

– Przysłowie mówi, że zimna woda zdrowia doda, ale na pewno nie taka – śmieją się świdniczanie, patrząc na pluskających się w miejskiej fontannie. Kiedy żar leje się nieba, amatorów takich kąpieli nie brakuje. Ale czy to na pewno bezpieczne?

Przez cały miniony tydzień wysokie temperatury dawały nam się we znaki. Kto mógł, uciekał nad wodę, a ci, którzy nie mogli ruszyć się z miasta wytchnienia od skwaru szukali na ocienionych skwerkach i przy fontannach. Tak też było w Świdniku. Żar lejący się z nieba sprawiał, że amatorów kąpieli w fontannie przy ul. Niepodległości nie brakowało. Niektórzy „tylko” moczyli stopy, a inni – zwłaszcza dzieciaki – bawili się na całego: wskakiwali do fontanny w kąpielówkach i przynieśli ze sobą ręczniki.

– Trudno im się dziwić. To tylko dzieci, ale na miejscu ich rodziców obawiałabym się, że pluskając się tu, nabawią się jakiejś choroby. Nie wiem, czy taka kąpiel nie zakończyłaby się biegunką, wysypką na skórze, albo jeszcze czymś gorszym. To nie jest kąpielisko. Sanepid nie bada tej wody – mówi jedna z naszych Czytelniczek.

Jan Nowicki, szef Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Świdniku, przyznaje, że kąpiący się w fontannie robią to na własną odpowiedzialność.

– Jest tabliczka, że w fontannie nie wolno się kąpać. Nawet jeśli ta woda nie jest skażona bakteriologicznie, może być skażona chemicznie. Nie nadaje się do kontaktu śluzówkowego. Jeśli dziecko zachoruje po takiej kąpieli, rodzice mogą mieć pretensje tylko do siebie – komentuje J. Nowicki.

Karol Łukasik, rzecznik Urzędu Miasta Świdnik wyjaśnia, że kąpanie się w miejskiej fontannie jest zabronione ze względów sanitarnych. Informują o tym zawieszone przy obiekcie tabliczki, a ochłody lepiej i bezpieczniej szukać przy kurtynie wodnej ustawionej tuż przy fontannie.

– Kiedy straż miejska napotyka osoby niestosujące się do zakazu zazwyczaj ogranicza się do pouczeń. Na placu przy fontannie ustawiona jest kurtyna wodna, z której chętnie korzystają starsi i młodsi mieszkańcy – wyjaśnia rzecznik.

Grzegorz Rekiel (w)