Lekarski milioner oburzył Polskę. A gdzie oburzenie, gdy o tym samym mówiono w Chełmie?

Młody lekarz bez specjalizacji zarabiający 1,6 mln zł rocznie wywołał polityczną burzę w całej Polsce. W Warszawie ruszyły kontrole, sprawą zajęli się politycy, głos zabrała Naczelna Izba Lekarska. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że część tego oburzenia ma charakter dość wybiórczy. O gigantycznych zarobkach lekarzy w publicznej służbie zdrowia wiadomo przecież nie od dziś. Pisaliśmy również o nich niedawno na łamach „Nowego Tygodnia”.

Pod koniec 2025 roku „Nowy Tydzień” opisywał wynagrodzenia lekarzy pracujących w chełmskim szpitalu. I choć lecznica od lat zmaga się z ogromnymi problemami finansowymi, korzysta z kolejnych pożyczek udzielanych przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego, to część medyków osiąga tam zarobki liczone w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy złotych miesięcznie – w skali roku często znacznie wyższych niż lekarz, który wywołał medialną burzę. Przy fatalnej kondycji finansowej placówki część lekarzy osiąga bardzo wysokie dochody.

Dyrekcja nie chciała ujawnić szczegółowych danych, nawet w formie anonimowych przedziałów dotyczących konkretnych oddziałów. Przyznała jednak, że spośród zatrudnionych lekarzy aż 69 osób mieści się w przedziale wynagrodzeń od 20 tys. do 200 tys. zł miesięcznie. Jednocześnie szpital korzystał z kolejnych pożyczek z Urzędu Marszałkowskiego. W latach 2024-2025 było sześć pożyczek o łącznej wartości 37 mln zł. Miały one służyć regulowaniu przez szpital bieżących zobowiązań. Wówczas nie było konferencji prasowych, politycznych deklaracji ani zapowiedzi szeroko zakrojonych kontroli.

1,6 mln zł i polityczna burza

Tymczasem po ujawnieniu zarobków Dawida Kacprzyka, lekarza w trakcie specjalizacji z anestezjologii, rozpętała się medialna i polityczna burza. Z ujawnionego oświadczenia majątkowego wynika, że w 2025 roku 28-letni lekarz osiągnął ponad 1,6 mln zł dochodu z działalności gospodarczej. Pracował jako koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym, a jednocześnie świadczył usługi także w innych placówkach medycznych.

Sprawa wywołała ogromne emocje. Kontrole zapowiedział warszawski ratusz. Tematem zajęły się media ogólnopolskie. Poinformowano, że Kacprzyk, radny dzielnicowy w Warszawie, nie jest już członkiem Koalicji Obywatelskiej.

Pojawiły się pytania, czy młody lekarz w trakcie specjalizacji powinien zarabiać takie pieniądze. Tyle że równie zasadne jest inne pytanie: dlaczego dopiero teraz wielu polityków odkryło problem?

Oczywiście nie wszyscy lekarze zarabiają fortuny. Ale system publicznej ochrony zdrowia od lat działa w warunkach chronicznych niedoborów kadrowych. Szpitale konkurują o specjalistów, oferując coraz wyższe stawki. A rachunek za tę rywalizację płaci ostatecznie państwo, czyli podatnicy.

Błędne koło

Lekarze argumentują, że pracują po kilkaset godzin miesięcznie i biorą na siebie ogromną odpowiedzialność. Trudno z tym polemizować. Z drugiej strony coraz częściej pojawia się pytanie, czy publiczny system ochrony zdrowia może funkcjonować bez jakichkolwiek ograniczeń wynagrodzeń kontraktowych. Zwłaszcza wtedy, gdy jednocześnie słyszymy o zadłużonych szpitalach, brakach kadrowych pielęgniarek czy konieczności kolejnych dotacji i pożyczek. – Przez lata coraz większe pieniądze trafiające do ochrony zdrowia miały poprawić sytuację pacjentów i dostęp do świadczeń medycznych. Tymczasem gros tych pieniędzy trafia tak naprawdę na rosnące pensje.

Czy będą kontrole także w regionach?

Po ujawnieniu zarobków warszawskiego lekarza kontrole zapowiedziały różne instytucje. Pojawiły się także głosy o potrzebie wprowadzenia tzw. kominów płacowych w publicznej służbie zdrowia. Czy podobna determinacja pojawi się również poza stolicą,?

Czy Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego, któremu podlega również szpital w Chełmie, przeanalizuje poziom wynagrodzeń lekarzy w swoich jednostkach? Czy to samo zrobi oddział regionalny NFZ? Od Funduszu dostaliśmy już odpowiedź: „Narodowy Fundusz Zdrowia w ramach swoich kompetencji oraz uprawnień monitoruje i analizuje kwestie związane z finansowaniem świadczeń opieki zdrowotnej. Fundusz nie odpowiada za kształtowanie polityki zdrowotnej w zakresie wynagrodzeń lekarzy ani za ustalanie wysokości wynagrodzeń personelu medycznego. Kwestie wynagrodzeń personelu medycznego pozostają w kompetencjach podmiotów leczniczych oraz właściwych organów odpowiedzialnych za politykę zdrowotną – wyjaśnia Małgorzata Bartoszek, rzecznik oddziału regionalnego NFZ w Lublinie.

Wróćmy do sprawy, gdy otrzymamy odpowiedź z Urzędu Marszałkowskiego. (reb)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Najnowsze Wydanie
2026-11-02 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00zł Kup Gazetę