Life in America. Oni już wybrali

Dla wielu chełmskich dzieci to najprawdopodobniej jedyna taka szansa w życiu. Szansa na spełnienie marzeń i edukację w prestiżowych szkołach, w wybranym przez siebie zakątku na ziemi. To Rotariańska Wymiana Młodzieży, dzięki której Monika i Mikołaj spełniają swój American Dream. Nabór do kolejnej edycji programu już trwa.


Ich motto brzmi „Służba na rzecz innych ponad własną korzyść” (z ang. Service Above Self). Rotary International (RI) to najstarsze stowarzyszenie tzw. klubów służebnych (service clubs) na świecie. Zrzesza około 34 000 klubów Rotary w prawie 200 krajach. Należy do nich ponad 1 200 000 Rotarian.

Członkowie klubów wywodzą się z różnych środowisk zawodowych, religijnych, politycznych i kulturowych, a łączy ich jedno – chęć pomocy lokalnym społecznościom, promowanie etycznej postawy oraz dążenie do światowego porozumienia i pokoju. Od lat włączają się w pomoc humanitarną i działalność charytatywną, m.in. w budowę szkół w krajach trzeciego świata, studni w Afryce czy walkę z polio, czyli dziecięcym porażeniem, prowadzącym do całkowitego paraliżu ciała, a w konsekwencji do śmierci. Wspierają młodzież, organizują kolonie dla ubogich dzieci, a także wymianę uczniowską dla osób w wieku 15-18 lat.

Host dzieci

Program wymiany młodzieży szkolnej (RYE, czyli Rotary Youth Exchange) trwa rok. W tym czasie „wymieńcy”, czyli host dzieci, zawieszają naukę w polskiej szkole i kształcą się za granicą. Aby wziąć udział w wymianie, nie trzeba zdawać żadnych testów językowych. Wystarczy potwierdzenie znajomości angielskiego podpisane przez nauczyciela. Poza tym często nie jest nawet potrzebna rozmowa kwalifikacyjna. Najważniejsze jest wypełnienie aplikacji (www.wymiana.rotary.org.pl). To, czy się pojedzie, zależy głównie od ilości chętnych i własnej determinacji. Kraje wymiany co roku się zmieniają, niezmiennie na liście 80 z całego świata znajdują się jednak USA, Kanada, Australia, Meksyk czy Brazylia.

– Dla rodziców nie jest to łatwa decyzja. Nastolatek leci samolotem sam, w nieznane mu miejsce, do obcych mu ludzi. Tu potrzeba sporej odwagi, ale ci, którzy zaryzykowali i podjęli tę decyzję, nie żałują. Ten rok poza domem i edukacja za granicą to dla dzieci prawdziwa szkoła życia, nauka samodzielności i odpowiedzialności. Z wymiany wracają zupełnie inni młodzi ludzie – dojrzali, którzy się niczego nie boją, ze sprecyzowanymi planami na przyszłość i znakomitą znajomością języka. Dla wielu z nich to też jedyna taka szansa w życiu, świat staje się dla nich szeroko otwarty – mówi Grażyna Dzwonnik, oficer ds. wymiany w Klubie Rotary Chełm.

Choć idea powstania chełmskiego klubu zrodziła się w 2003 roku, program realizowany jest dopiero od ubiegłego roku. Z Chełma na wymianę pojechali jak dotąd Mikołaj i Monika. Oboje, jak większość kandydatów z Polski, obrali za kierunek USA. Trafili do Wisconsin. – W Ameryce jest zgoła inny system szkolnictwa. Młodzież ma pulę przedmiotów, których musi się uczyć, a pozostałe wybiera w zależności od własnych zainteresować z listy fakultatywnych. Przykładowo, Monika wybrała socjologię i anatomię – mówi G. Dzwonnik.

W trakcie rocznego pobytu host dzieci przebywają średnio u trzech rodzin goszczących (tzw. host families). Oczywiście ciągle mieszkają się w obrębie danego dystryktu i chodzą do jednej szkoły. Zmieniają rodzinę, co pozwala na lepsze poznanie kultury, obyczajów, lokalnej kuchni, itp. Cały czas pod opieką Rotary – klub wyznacza każdemu przyjeżdżającemu uczniowi opiekuna (tzw. counselor).

– Owszem, na początku baliśmy się. Był nawet taki moment, że mimo złożonych już dokumentów, wielu rozmów na ten temat, analizowania wszelkich „za” i „przeciw”, to Monika spanikowała i chciała zrezygnować. Praktycznie wypchnęliśmy ją z domu, za co teraz nam dziękuje. Widzę, jak nasza córka rozkwitła, ile się nauczyła i ilu fantastycznych ludzi poznała. Tam nauczyciel jest dla ucznia, a nie odwrotnie. Niedawno brała udział w amerykańskim „prom”, czyli porównywalnym do naszej Studniówki balu na zakończenie liceum. Ma przyjaciół z całego świata, jest przeszczęśliwa i nawet pytała nas, jaka jest szansa na to, by tam została i kształciła się – opowiada pan Andrzej Adamczyk, tata Moniki.

Dzieci przyjeżdżają i wyjeżdżają w sierpniu. Od września zaczynają naukę w danym kraju. Uczą się tam języka, uczęszczają na zajęcia, ale nie są klasyfikowani, zaś do domów wracają z certyfikatem ukończenia zagranicznej szkoły, co z pewnością przyda się im przy aplikacji na studia oraz późniejszym poszukiwaniu pracy. Rekrutacja na rok szkolny 2020/2021 już się zaczęła i potrwa do końca października tego roku.

Kandydaci mogą wybrać 3 kraje, do których chcieliby pojechać (w kolejności priorytetowej, jak przy każdym wyborze szkoły). Podczas wyjazdu każdy uczestnik ma też obowiązek prowadzić relację z wymiany na stronie Rotary. Chętni na kolejną wymianę mogą więc w ten sposób poznać przeżycia i opinię uczestników, zobaczyć zdjęcia z poprzednich edycji programu oraz nawiązać kontakt z „wymieńcami”.

Oprócz wymian długoterminowych (Long Term Exchange) Rotary oferuje także wymiany krótkoterminowe, wakacyjne (Short Term Exchange).

Host rodzice

Założenia wymiany są takie, że gdy rodzic decyduje się na wyjazd za granicę swojego dziecka, ma pod własny dach przyjąć innego „wymieńca”. Jednak nie jest to reguła, bo to klub odpowiada za dzieci, które przybywają do danego kraju. Mało tego, nawet ci, którzy mają obawy przed wysłaniem swego dziecka w świat, ich dzieci są dorosłe lub nie mają dzieci, mogą zostać host rodzicami dla przyjezdnych. Nawet brak znajomości j. angielskiego nie jest problemem.

– Za Mikołaja i Monikę przyjechały do nas dwie dziewczynki, Fiona z Tajwanu i Bija z Brazylii. Najpierw uczęszczały do Zespołu Szkół Ekonomicznych i Mundurowych, a od drugiego semestru do II Liceum Ogólnokształcącego. Początkowo mieszkały u rodziców, których dzieci wyjechały do USA, a od stycznia Fiona mieszka u mnie. Dlatego z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że dla osób, których pociechy opuściły rodzinne gniazdo, przyjęcie pod swój dach host dziecka i przebywanie z nim, sprawiają tyle radości, że nawet nie da się tego opisać słowami – mówi z rozrzewnieniem G. Dzwonnik.

– Szukamy chełmskich rodzin, które zechciałyby zostać host familiami dla dzieci z wymiany. Naprawdę, nie ma się czego bać. Nie ma tu żadnych ograniczeń, a my, jako klub, pomagamy też w zorganizowaniu czasu dla dzieci z wymiany, sponsorujemy wycieczki – zachęca.

Więcej informacji na temat wymiany oraz tego, jak zostać host rodzicem, można też uzyskać, pisząc na adres: grazynadzwonnik@wp.pl.

Paulina Ciesielska

fot. archiwum prywatne Moniki