Mandat za sterty ciuchów

Właściciele hałd ubrań i innych szmat z Wereszczyna (gm. Urszulin), którzy składowali je praktycznie pod gołym niebem, zostali ukarani przez WIOŚ i zobowiązani do uprzątnięcia stosów z podwórka. Góry łachmanów niepokoiły sąsiadów – obawiali się, że w okolicy zalęgną się szczury i robactwo.

Sprawa początek wzięła na jednym z zebrań wiejskich. Mieszkańcy Wereszczyna zgłosili wójtowi, że ich sąsiedzi składują na swoim podwórku i w budynkach gospodarczych ogromne ilości starych ubrań. Ludzie bali się nie tylko smrodu, ale też chorób, które mogłyby roznosić bytujące w stertach gryzonie czy robactwo.

Przez kilka miesięcy sprawę badał więc Urząd Gminy, ale te działania nie przyniosły żadnych efektów, więc urzędnicy poprosili o pomoc Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Inspektorzy przyjechali na miejsce, zrobili wywiad i oględziny i stwierdzili nieprawidłowości.

– Małżeństwo, do którego należy posesja i te ubrania, utrzymuje się z ich sortowania i sprzedawania – mówi Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiej delegatury WIOŚ. – Materiał pochodził nie z zagranicy, ale z lubelskich hurtowni, gdzie para kupowała towar na wagę. Problem pojawił się wtedy, gdy małżeństwo kupiło go za dużo i nie miało gdzie go składować. Początkowo zatrudniali ludzi do pomocy w sortowaniu, ale potem z tego zrezygnowali i przebierali ubrania na własną rękę.

Ze względu na ich trudną sytuację materialną nałożyliśmy niski mandat i wyznaczyliśmy termin, do którego ubrania z posesji mają zostać przeniesione pod dach, a te które są odpadem, mają zostać zutylizowane na koszt właścicieli. (bm)